Porównania społeczne

  

Naukowcy z laboratorium profesora Daniela Gilberta z Harvard University dowodzą: ludzie porównują się z innymi w sposób automatyczny.

W ten sposób zakwestionowali mechanizm, który dotychczas uznawano, za fundamentalną prawdę na temat porównań społecznych. Wcześniej sądzono, ze ludzie porównują się tylko z tymi, którzy w jakikolwiek sposób ich przypominają, bo tylko takie porównania niosą krytyczną informację dla osoby, która porównanie wykonuje. Gdy chcemy określić swoją mądrość sięgniemy w pamięci do wyników szkolnych swoich rówieśników, a nie będziemy porównywać się do osiągnięć Einsteina czy Kahnemana. Badacze z zespołu Gilberta wykazali jednak, że ludzie porównują się z innymi bez względu na ich diagnostyczniość, na tych niepodobnych wprowadzając jedynie poprawkę.

Zdaniem Gilberta, nie można powstrzymać ludzi od porównań między sobą. – Wykonujemy je poza kontrolą, w sposób nieświadomy – tłumaczy profesor. W dwóch eksperymentach Gilbert udowodnił, że porównujemy się do każdego, korygując lub wycofując jedynie niektóre z naszych porównań... jeśli mamy taką możliwośc.

Korekta na niediagnostyczność informacji wykorzystywanych w porównaniach wymaga od nas pewnych zasobów umysłowych. Naukowcy sprawdzali w laboratorium co się stanie, gdy zabierzemy badanym te cenne zasoby.

W jednym z eksperymentów, badani oglądali nagranie video, w którym pomocnik eksperymentatora oglądał 18 zdjęć zdrowych ludzi, którzy rzekomo posiadali wczesne objawy schizofrenii. Zadaniem pomocnika było wskazać, którym z osób postawiono taką diagnozę. Badani oglądli dwa filmy, w których pomocnik radził sobie źle (otrzymywały informację, że tylko 4 osoby wskazały poprawnie) lub dobrze (16 osób zaklasyfikowanych poprawnie). Gdy w nagraniu pomocnik radził sobie źle, eksperymentator informował badanego, że został on celowo zmylony na temat tego jak wykrywać oznaki schizofrenii na zdjęciach pacjentów, zaś gdy pomocnik radził sobie świetnie, badanych informowano, że otrzymał on dodatkowe podpowiedzi przed sesją, którą oglądali badani.

W ten sposób wyniki pozorantów, nie powinny nieść jakiekolwiek informacji dla naszych badanych, którzy nie otrzymywali żadnych instrukcji ani przed ani po sesji „wykrywania schizofrenii” – objaśnia profesor Gilbert.

Zaraz po obejrzeniu instruktażowego filmu badani proszeni byli o wykonanie identycznego zadania i otrzymywali informację, że rozpoznali poprawnie 10 fotografii. W czasie wykonywania zadania połowa badanych miała za zadanie powtarzać w myślach ośmiocyfrowy numer (zajęcie zasobów poznawczych), a połowa nie otrzymywała żadnych dodatkowych instrukcji. Ostatnim etapem badania była ocena kompetencji własnej i przeciętnego studenta w wykrywaniu wczesnych objawów schizofrenii.

Tak jak przewidywali naukowcy, badani chętnie korzystali z wyniku pomocnika jako standardu do oceny własnej kompetencji w tym zadaniu, tylko wtedy gdy mieli zajęte zasoby.

Naszym zdaniem, wszyscy badani, chętnie korzystali z wyników pozoranta, jako ze standardu do porównań społecznych. Jednocześnie, przy wolnych zasobach korygowali jego wpływ na ocenę własnej kompetencji. – tłumaczy badacz. – Zajęte zasoby nie dają szansy na wprowadzenie poprawki, bo zamrażają ludzi w ich myślowych torach.

Badanie ukazało się w przeglądzie Journal of Personality and Social Psychology.

  

Michał Parzuchowski
Michał Parzuchowski jest asystentem w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Sopocie. Prowadzi badania nad konsekwencjami narzekania. Fan muzyki indie, piłki nożnej i pokera. Życiorys
Podyskutujmy. Jaka jest Twoja opinia?

  ||