W pogoni za kasą

  

Zbyt dużo instytucji zainwestowało swoje dochody w przekonanie ludzi, że prawdziwe szczęście osiągnie się tylko kupując wyjątkowy samochód, właściwy proszek lub specjalny fason spodni.



(C) Zdjęcie autorstwa reway2007

Promowany jest model szczęścia, w którym „dobre życie” polega na „korzystaniu z dóbr”. Propaganda konsumpcjonizmu stoi jednak w sprzeczności z ustaleniami psychologów. – Ludzie, którzy deklarują, że ważnymi celami w ich życiu są pieniądze, wizerunek i popularność, są mniej zadowoleni z życia i rzadziej doświadczają przyjemnych emocji a częściej przygnębienia i lęku – twierdzi autor książki „Wysoka cena materializmu”, doktor Tim Kasser z Knox College.

Czy Warren Buffett, drugi na liście najbogatszych osób na ziemi według miesięcznika Forbes, może zazdrościć Billowi Gatesowi pozycji lidera? Prawdopodobnie tak. Nagrody materialne nie przynoszą pokładanych w nich nadziei. Jeśli Kowalski z całej siły pragnie osiągnięcia miesięcznych zarobków na poziomie 5000 złotych, po ich uzyskaniu szybko zorientuje się, że potrzebuje kolejnej podwyżki. To co wczoraj było marzeniem, dziś jest tylko zadowalające a za chwilę stanie się niewystarczające.

“Ludzie bardzo bogaci często czują się gorzej od tych jeszcze bogatszych”

Psychologowie nazywają to poczuciem „względnej deprywacji”. Ponieważ zasoby są rozdane nierówno, ludzie oceniają swój majątek nie na podstawie tego czego potrzebują, żeby żyć komfortowo, ale w porównaniu do tych, którzy mają go więcej. Co oznacza, że ludzie bardzo bogaci potrafią czuć się gorzej od tych, którzy są od nich bogatsi. W jednym z sondaży Instytutu Gallupa z 1990 roku, obiektywnie zamożni ludzie jako cel na kolejne lata stawiali sobie zdanie: „zostać bogatym”.

  

Michał Parzuchowski
Michał Parzuchowski jest asystentem w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Sopocie. Prowadzi badania nad konsekwencjami narzekania. Fan muzyki indie, piłki nożnej i pokera. Życiorys
Podyskutujmy. Jaka jest Twoja opinia?

  ||