Nie czytaj ostrzeżeń na opakowaniach papierosów!

415 odsłon

(C) zdjęcie autorstwa melloveschallah


Tocząca się od dłuższego czasu debata na temat ostrzeżeń widniejących na paczkach papierosów nabiera co raz większego tempa. Tym samym pomysły na obrzydzenie palaczom nałogu wydają się co raz bardziej kontrowersyjne, jak choćby idea wprowadzenia na opakowaniach budzących grozę i wstręt zdjęć. Najnowsze badania psychologów, pokazują że może to odnieść przeciwny efekt, zachęcając część osób do dalszego palenia.

Jochim Hansen z Uniwersytetu w Bazylei i jego zespół w pierwszej kolejności postanowili ustalił w jakim stopniu samoocena palaczy uzależniona jest od nałogu. W tym celu 39 studentów wypełniało kwestionariusz, w którym odpowiadali na pytania związane paleniem papierosów i samoocenę (np.: “Palenie pozwala mi czuć się wartościowym”, “Palenie pozwala mi czuć się cenionym przez innych”). dzięki uzyskanym wynikom, badacze podzieli studentów na dwie grupy: tych którzy cenią sobie palenie jako ważny element samooceny oraz takich, dla których nałóg nie ma większego znaczenia.


O tym, co może skłaniać nas do palenia, pisaliśmy już na badania.net w artykule “Palę, bo lubią.”

W kolejnym etapie eksperymentu studenci oglądali dwa rodzaje ostrzeżeń z jakimi można spotkać się na paczkach papierosów. Połowa czytała ostrzeżenia nawiązujące do ludzkiej śmiertelności – “Palacze umierają młodziej” czy “Palenie prowadzi do śmiertelnego raka płuc” – gdy druga zapoznawała się z ostrzeżeniami nie związanymi ze śmiercią – “Palenie poważnie szkodzi Tobie i osobom w Twoim otoczeniu”, “Palenie czyni Cię nieatrakcyjnym”. Piętnaście minut później ochotnicy wypełniali kwestionariusz postaw wobec palenia, który zawierał takie pytania jak: “Czy palenie sprawia Ci przyjemność?”, “Czy w przyszłości zamierzasz palić mniej czy więcej”? oraz “Czy masz zamiar zapalić papierosa zaraz po tym badaniu”?.

wśród osób dla których palenie stanowiło ważny element samooceny zaobserwowano zaskakujący efekt. Ostrzeżenia nawiązujące do śmiertelności (“Palenie zabija”) powodowały w konsekwencji zwiększenie pozytywnego nastawienia do nałogu, gdy przestrogi nie mające związku ze śmiercią (“Palenie tytoniu może uszkodzić nasienie i zmniejszać płodność”) istotnie to nastawienie obniżały. Odwrotny efekt uzyskano dla osób, które nałogu nie tratowały jako ważny element swojego JA (patrz wykres).


(C) źródło: opracowanie własne na podstawie: (Hansen, Winzeler, TopoliĹ?ski, 2010, s.228)

Dlaczego ostrzeżenie przypominające nam o naszej śmiertelności nie odnoszę skutku w przypadku niektórych osób? Prawdopodobnie dlatego, że wszelką cenę starają się podtrzymać samoocenę na przyzwoitym poziomie – tłumaczy Jochim Hansen. według teorii opanowywania trwogi (ang. terror management theory – TMT), przywołanie myśli związanych z ludzką śmiertelnością, prowadzi do poważnego obniżenia samooceny i natychmiastowego poszukiwania skutecznych metod jej poprawy. Rozmyślanie o tym, że w odpowiednim momencie życia zamienimy się w stertę pyłu nie należy do zbyt miłych zajęć, jednak świadomość końca w połączeniu z bezradnością sprawia, że czujemy się wręcz sterroryzowani własnymi myślami.

Osoby dla których palenie stanowi ważny element JA, wykorzystują papierosy do podniesienia własnej samooceny, dlatego ostrzeżenia związane ze śmiercią działają na nie odwrotnie – wyjaśnia dr Hansen. – Paradoksalnie oznacza to, że zapalenie papierosa pozwala im złagodzić konsekwencje wynikające ze strachu przed śmiercią, a tym samym umocnią pozytywne postawy wobec palenia – komentuje badacz. W tym wypadku ostrzeżenia nie związane ze śmiercią, jednak bardzo często nawiązujące do samooceny (“Palenie tytoniu przyśpiesza starzenie się skóry”) mogą odnieść dużo większy skutek, gdy palący budują swoje JA w oparciu o nałóg.

Niestety oprócz danych z laboratorium niewiele wiadomo o tym, jakim rodzajem samooceny charakteryzują się palacze. Niemniej można spekulować, że w porównaniu do osób niepalących, jest ona częściej powiązana z paleniem. Instytucje zajmujące się zwalczaniem nałogowego palenia papierosów powinny brać pod uwagą fakt, że każdy palacz w obliczu ostrzeżeń przypominających mu o jego śmiertelności, wypracowuje własne techniki pozwalające radzić sobie z natrętnymi myślami. Jedna z nich może zachęcać do dalszego palenia.

więcej informacji:
Hansen, J., Winzeler, S., & Topolinski, S. (2010). When the death makes you smoke: A terror management perspective on the effectiveness of cigarette on-pack warnings. Journal of Experimental Social Psychology, 46, 226-228.

  
Konrad Bocian
Student psychologii w Szkole Wyższej Psychologii społecznej w Sopocie. Interesuje się problem moralności, emocji wstrętu oraz wykluczenia społecznego. Fan serii PES, Polityki, żelek o smaku coli oraz odmiany pokera zwanej Texas Hold'em.
Przeczytaj również:
(C) zdjęcie autorstwa peteSwede Prawdopodobnie każdy kto pali papierosy, zauważył w pewnym momencie swojej nikotynowej kariery, że palenie z innym palaczem, jest o wiele przyjemniejsze niż palenie w samotności. Dlaczego? Ponieważ jak pokazują badania Zena Harakeha i jego zespołu, palimy dużo więcej gdy lubimy kompanów naszych papierosowych eskapad. Nie ma znaczenia czy jest to masowa impreza, spotkanie
Co jest bardziej prawdopodobne: śmierć w wyniku zatrucia wąglikiem, choroby wściekłych krów czy ataku astmy? Doktor Ralph Hertwig ze szwajcarskiego University of Basel udowadnia, że to w jaki sposób szacujemy swoje przyszłe zdrowie zależy od wykorzystywanych strategii myślowych. Badania Hertwiga wskazują, że ludzie przeważnie nie mylą się co do własnych szans na zachorowanie na określona chorobą,
Niezależnie od świadomych przekonań politycznych, strach przed śmiercią popycha wyborców w stronę radykalistów - twierdzą amerykańscy naukowcy. Zgodnie z wynikami badań nad teorią opanowywania trwogi (terror management theory), opracowaną pod koniec lat 80. przez profesorów Jeffa Greenberga, Toma Pyszczynskiego i Sheldona Solomona, myślenie o śmierci powoduje, że oddziaływanie charyzmatycznych liderów staje się silniejsze. "Lider charyzmatyczny zazwyczaj
Psycholodzy od dawna udowadniają, że to, co wiemy na własny temat pochodzi głównie od tego, co słyszymy, myślimy i wiemy o innych ludziach. Doktor Diederik Stapel z Uniwersytetu w Groningen i doktor Hart Blanton z Uniwersytetu północnej Karoliny w Chapel Hill udowadniają, że nawet nieuświadomione bodźce mogę wywoływać automatyczne porównania. Artykuł opisujący badania ukazał się
Dodaj komentarz