Cała prawda o internetowych rankingach

412 odsłon


(C) zdjęcie autorstwa wayneandwax


“Ostatnio popularne”, “najczęściej ściągane”, “najchętniej oglądane” to tylko niewielki wycinek najróżniejszych list popularności z jakimi możemy spotkać się na co dzień. Najczęściej używane “Top 10” ściągnięć lub sprzedanych sztuk, powinny świadczyć o wysokiej jakości produktu bez względu na to czy jest to album muzyczny, wiertarka czy link do strony. Czy na pewno za popularnością kryje się jakość?

Osięgnięcie sukcesu na rynku pokazuje wyraźnie różnice między “najlepszym”, a “przeciętnym”, jednak najbardziej zdeterminowani eksperci rynkowi, uzbrojeni w najlepsze narzędzia badawcze nie zawsze są w stanie skutecznie przewidzieć co okaże się “hitem”, a co nie. Dlaczego? Według Matthew Salganika z Uniwersytetu w Princeton nierówność i nieprzewidywalność rynkowa jest prawdopodobnie wynikiem zachowań konsumentów, którzy częściej polegają na zdaniu innych niż na własnych, niezależnych ocenach. Oznacza to, że sukces danego produktu (np. utworu muzycznego) jest, w dużej mierze, zdeterminowany przez wpływ społeczny.


O tym, że częściej polegamy na opinii innych niż własnej, pisaliśmy już na badania.net w artykule “Dobra rada sięsiadki.”

Salganik i jego zespół aby sprawdzić swoje hipotezy, założyli stronę internetową (http://musiclab.columbia.edu) i rozesłali, za pomocą różnych portali społecznościowych, informację o nowo powstałym serwisie, który pozwala oceniać i ściągać utwory muzyczne. W sumie na zaproszenie odpowiedziało 14341 osób, które po zalogowaniu przydzielane były losowo do dwóch grup: kontrolnej oraz eksperymentalnej.

W obu warunkach badani mogli ocenić i ściągnąć 48 utworów nieznanych zespołów muzycznych, jednak osoby z grupy kontrolnej polegały wyłącznie na własnej ocenie. Grupa eksperymentalna otrzymywała nieznaczną wskazówką w postaci losowo przypisywanej ilości pobrań danego utworu przez innych użytkowników. Dodatkowo każda osoba z grupy społecznego wpływu (eksperymentalna) była przypisywana do jednego z ośmiu wirtualnych “Światów”.

dzięki temu zabiegowi badacze stworzyli osiem niezależnych rynków, na których życie każdego z utworów mogło potoczyć się inaczej, ponieważ wszystkie zaczynały z zerowym kontem pobrań. Każdy z rynków wyświetlał inną liczbę ściągnięć, którą badani mogli oglądać w obrębie wirtualnego “Świata” do którego zostali przypisani. Punktem odniesienia był rynek niezależnego wyboru (grupa kontrolna), na podstawie którego określano rzeczywistą jakość utworu.

Nie żyjemy w społecznej próżni więc zbrodnią byłoby twierdzić, że decyzje innych osób nie mają na nas wpływu.

Najlepsze piosenki powinny osiągać status “hitu” na wszystkich rynkach wpływu społecznego, a na sukces utworu nie powinna wpływać informacja o wcześniejszej ilości pobrań. Jednak jak to w życiu, popularne utwory (największa, sztucznie generowana liczba ściągnięć) stawały się bardziej popularne, gdy piosenki nielubiane (najmniejsza sztucznie generowana liczba ściągnięć) nie zwracały uwagi użytkowników. Co ciekawe najskuteczniejszym sposobem tworzenia nierówności na rynkach społecznego wpływu było zastosowanie popularnego schematu “top 10” – pozycja utworu uzależniona była od ilości pobrań. Taki sposób prezentacji wzmacniał siłę społecznego przekazu w myśl: to co na górze musi być najlepsze.

To samo tyczyło się nieprzewidywalności sukcesu jaki mógł osiągnąć dany utwór. Na przykład piosenka “Lockdown” zespołu 52metro na rynku niezależnego wyboru zajęła 26 miejsce pośród 48 utworów pod względem jakości wyrażonej przez oceny i ilość pobrań. Jednak w jednym ze “Światów” społecznego wpływu okazała się – uwaga – hitem numer 1, gdy w innym zajęła ledwie 40 miejsce. Nie możemy zapominać, że tym co stworzyło z tej piosenki “hit” jest fakt losowo podanej ilość wcześniejszych pobrań.

Nie żyjemy w społecznej próżni więc zbrodnią byłoby twierdzić, że decyzje innych osób nie mają na nas wpływu. Jeżeli chwile się nad tym zastanowimy łatwo dojdziemy do wniosku, że otaczający nas świat oferuje zbyt wiele możliwości wyboru, co w konsekwencji sprawia, że często po jego dokonaniu mamy wątpliwości. Tym bardziej, że zależy nam na tym aby doświadczać rzeczy najlepszych i dzielić się nimi z innymi. Problem polega na tym, że rzadko kiedy wiemy czego chcemy, a jak pokazują wyniki badań Matthew Salganika łatwość z jaką można zasugerować co jest dla nas najlepsze może odzwierciedlać szybkość z jaką nieraz podejmujemy decyzje – wystarczy kliknąć.

Więcej informacji:
Salganik, M. J., Dodds, P. S., Watts, D. J. (2006). Experimental study of inequality and unpredictability in an artificial cultural market. Science, 311, 854-856. 

Watts, D. J. (2007). Is Justin Timberlake a Product of Cumulative Advantage? The New York Times, 15.04

  
Konrad Bocian
Student psychologii w Szkole Wyższej Psychologii społecznej w Sopocie. Interesuje się problem moralności, emocji wstrętu oraz wykluczenia społecznego. Fan serii PES, Polityki, żelek o smaku coli oraz odmiany pokera zwanej Texas Hold'em.
Przeczytaj również:
(C) zdjęcie autorstwa Photo Savvy Pierworodni synowie i córki są uważani za najinteligentniejszych. Co zaskakujące, najstarsze rodzeństwo naprawdę osiąga większe sukcesy niż ich bracia czy siostry - twierdzą polscy i amerykańscy psycholodzy, którzy badali wpływ stereotypów na nasze życie. Pierworodni są nie tylko najinteligentniejsi, ale też najbardziej odpowiedzialni, posłuszni oraz... najmniej twórczy. Dzieci "średnie" w kolejności urodzeń
Zbyt dużo instytucji zainwestowało swoje dochody w przekonanie ludzi, że prawdziwe szczęście osiągnie się tylko kupując wyjątkowy samochód, właściwy proszek lub specjalny fason spodni. (C) zdjęcie autorstwa reway2007 Promowany jest model szczęścia, w którym "dobre życie" polega na "korzystaniu z dóbr". Propaganda konsumpcjonizmu stoi jednak w sprzeczności z ustaleniami psychologów. - Ludzie, którzy deklarują,
(C) zdjęcie autorstwa wlodi Jedną z głównych cech gier komputerowych oprócz dostarczania rozrywki, jest niewątpliwie możliwość znalezienia się w całkowicie odmiennym i często nierzeczywistym świecie. Od kilku lat uczucie to wzmacniane jest dzięki opcji, która pozwala nam stworzyć postać na własne podobieństwo, co jak pokazują najnowsze badania profesora Petera Fishera z Uniwersytetu w Graz wpływa na
(C) zdjęcie autorstwa Arjun Pies Franka zginął pod kołami samochodu przed jego domem. Franek słyszałeś, że ludzie w Chinach okazjonalnie jedzą mięso psa, dlatego był ciekaw jak smakuje. Pociął więc ciało, ugotował i zjadł na obiad. Na ile nie właściwe jest zachowanie Franka? właśnie takie historyjki oceniali uczestnicy eksperymentu badaczy z Uniwersytetów Plymouth, Virginia i
Dodaj komentarz