Psychologia

Artykuł poparty matematyką wydaje się mądrzejszy (o 4,7%)

Autor: Anna Wirecka

Naukowcy starają się uprawiać naukę zrozumiałym językiem i unikać branżowego żargonu. Każdy z nas wie jednak, że niektórym z nich nie udaje się ta sztuka i artykuły naukowe brzmią czasami jak napisane w obcym języku. Czy tego rodzaju niezrozumiałe treści wydają się nam przez to wyjątkowo mądre? Czy użycie żargonu paradoksalnie wpływa na wyższą ocenę artykułu? Szwedzki matematyk Kimmo Eriksson sprawdził czy o wartości artykułu mogą świadczyć liczby. Co ciekawe, w badaniu użyto liczb, które nie miały nic wspólnego z treścią artykułu!

Profesor Kimmo Eriksson zauważył niepokojące prawidłowości w danych liczbowych przywoływanych na łamach czasopism z zakresu nauk społecznych. Jak twierdzi, w artykułach z dziedziny nauk społecznych zdumiewająco często używa się matematyki błędnie, niezgodnie z logiką (np. bezkrytycznie przenosząc modele matematyczne na rzeczywistość) czy też po to, aby podnieść wartość artykułu. Postanowił więc sprawdzić, czy naddatek skomplikowanych wzorów i liczb faktycznie wpływa na odbiór danego artykułu, niezależnie od tego, czy są one użyte prawidłowo.

Badanie Erikssona było niezwykle proste. Z poczytnych profesjonalnych czasopism wybrano streszczenia dwóch artykułów, które mimo naukowej tematyki były zrozumiałe nawet dla laika w danej dziedzinie. Następnie poproszono osoby badane, by przeczytały i oceniły oba streszczenia pod względem jakości przedstawionych w nich badań na skali punktowej od 1 do 100. W tajemnicy przed badanymi, streszczeniami manipulowano (dodając do nich pojedyncze zdanie) tak, że każdy badany otrzymywał parę streszczeń – jedno z dopiskiem, drugie bez. Jaka była manipulacja? Dopisek, który umieszczano w artykułach brzmiał: „Dla opisania efektów następczych opracowano model matematyczny (TPP = T0 − fT0d2f−fTP df )” i był w istocie zdaniem wziętym z zupełnie innego artykułu naukowego, dotyczącego szybkości reakcji. Opisany model nie miał nic wspólnego z prezentowanymi streszczeniami, jako że w żadnym z nich nie wspomniano słowem o „efektach następczych”, nie wytłumaczono też co miałyby oznaczać symbole użyte w równaniu. W tej sytuacji logiczne wydawałoby się, że badani – wykształceni ludzie, obeznani z naukowymi artykułami, pominą bezsensowny dopisek, lub obniżą ocenę artykułu, w którym ten absurdalny element umieszczono. Jednak wyniki okazały się zgodne z założeniami badacza.

Badani oceniający streszczenia zostali starannie wyselekcjonowani. Składali się z ludzi z tytułem naukowym z różnych dziedzin naukowych (88% magistrów, 12% doktorów), z których większość przeczytała ponad 10 naukowych artykułów, zaś jedna trzecia przeczytała ich ponad 100.

Niezależnie od tematyki artykułu, ten z matematycznym dopiskiem był oceniany wyżej niż ten pozbawiony „magicznego” wzoru (średnio był oceniany wyżej o 4,7 punktu). Co ciekawe, na wysokość oceny istotny wpływ miał kierunek wykształcenia oceniającego. Magistrzy i doktorzy kierunków ścisłych nie byli zachwyceni skomplikowanym wzorem i nie oceniali artykułu z matematycznym dopiskiem istotnie wyżej od tego, który go nie zawierał (choć absurdalny wzór również nie zaniżał tej oceny). Podobny brak wahania oceny zaobserwowano u osób o wykształceniu medycznym. Natomiast absolwenci nauk humanistycznych przychylniej patrzyli na artykuły z dodanym wzorem i oceniali je średnio o 6,6 punktów wyżej. Największą podatność na matematyczną manipulację wykazali ci, których kierunki zostały określone jako inne (np. pedagogika), oceniając zmanipulowany artykuł średnio o prawie 14 punktów wyżej niż niezmieniony oryginał. Hipotezy zostały więc potwierdzone: pozbawiony związku z prezentowanym artykułem skomplikowany wzór matematyczny podnosił jego wartość naukową w oczach wykształconych czytelników – a przynajmniej tych, których wykształcenie nie było związane z królową nauk.

Dowodów na to, że nawet najtęższe naukowe umysły nie są nieomylne, mamy aż nadto. Wystarczy wspomnieć o słynnej mistyfikacji Sokala – znany fizyk Alan Sokal opublikował w piśmie naukowym artykuł pozbawiony znaczenia – jego nonsensowność opakowana w trudne słowa wydała się recenzentom głęboką wiedzą. Immanuel Kant zwykł mówić „tyle jest w każdym poznaniu nauki, ile jest w nim matematyki”. Profesor Eriksson udowadnia jednak, że taką zasadę łatwo wykorzystać – najwyraźniej posługiwali się nią badani o wykształceniu humanistycznym. Dlatego humaniści szczególnie uważnie powinni analizować sensowność wzorów – niepoprawnie wykorzystana matematyka może zmylić niewprawnego czytelnika.

Więcej informacji:
Eriksson, K. (2012). The nonsense math effect. Judgment and Decision Making, 7 (6), 746–749.
Print Friendly

O autorze

Anna Wirecka

Absolwentka SWPS w Sopocie. Poza psychologią jej pasje to śpiew operowy i literatura. Lubi powtarzać swoje dowcipy, bo uważa, że dzięki temu ludziom utrwala się jej poczucie humoru.