Pornografia: razem czy osobno?
Można powiedzieć, że pornografia na stałe zagościła w naszej kulturze. Tym samym liczba osób, które mają kontakt z erotycznymi materiałami, nie jest mała. Okazuje się jednak, że niewiele wiadomo na temat wpływu pornografii na jakość relacji damsko-męskich. Amanda Maddox z Uniwersytetu w Denver postanowiła bliżej przyjrzeć się temu problemowi.
W nomenklaturze naukowej pornografia i erotyka określana jest jako materiały wyraźnie seksualne (ang. sexually-explicit material) w skrócie SEM. Aby zbadać czy istnieje związek między oglądaniem pornografii a jakością związku, badaczka postanowiła zaprosić do eksperymentu respondentów będących w związkach (nie małżeńskich) nie krócej niż 2 lata. Podobnie jak w przypadku badań marketingowych, wylosowano ponad 2000 numerów telefonicznych potencjalnych uczestników. Jeśli spełniali podstawowe wymagania i zgodzili się na wypełnienie ankiety, otrzymywali ją pocztą w ciągu 2 tygodni.
Przygoda na jedną noc czy zwiazek na całe życie?
Jedni udają się do klubów w poszukiwaniu jednonocnej przygody, inni czekają na miłość swojego życia. W obu przypadkach poszukujemy konkretnych osób, odpowiadających naszym preferencjom. Okazuje się jednak, że nie musimy z nimi rozmawiać, żeby określić czy mamy do czynienia z “grzesznikami” czy “świętoszkami”?. Wystarczy, że przyjrzymy się ich twarzom.
Socjobiologowie wyodrębniają dwa rodzaje postaw wobec seksu. Z jednej strony mamy osoby “restrykcyjne”, które preferują wyłącznie związki długoterminowe i nie w głowie im jakiekolwiek przelotne znajomości. Z drugiej natomiast ludzi o skłonnościach do traktowania seksu jak zabawy, dla których noc ze świeżo poznaną osobą nie stanowi większego problemu. Naukowcy kategoryzują takie zachowania jako “nierestrykcyjne” albo “swobodne”. Do określania jaką postawą charakteryzuje się dana jednostka służy Kwestionariusz Orientacji Socjoseksualnej (ang. Sociosexual Orientation Inventory) w skrócie SOI.
Stereotypy kolejności urodzin
Pierworodni synowie i córki są uważani za najinteligentniejszych. Co zaskakujące, najstarsze rodzeństwo naprawdę osiąga większe sukcesy niż ich bracia czy siostry – twierdzą polscy i amerykańscy psycholodzy, którzy badali wpływ stereotypów na nasze życie.
Pierworodni są nie tylko najinteligentniejsi, ale też najbardziej odpowiedzialni, posłuszni oraz… najmniej twórczy. Dzieci “średnie” w kolejności urodzeń są zazdrosne, a najmłodsze – najbardziej kreatywne, a przy tym nieposłuszne, nieodpowiedzialne i wygadane. Jedynacy zaś są niezgodni. Kto tak twierdzi? Prawie wszyscy. Tak przynajmniej wynika z badań Nicholasa Herrery i Roberta Zajonca z Uniwersytetu Stanforda w USA.
Różnice z podobieństwa
Mimo że przeciętne rodzeństwo więcej łączy niż dzieli, z opisów pociech udzielanych przez rodziców można wywnioskować, że postrzegają je jak noc i dzień – przekonują amerykańscy badacze na łamach Journal of Personality and Social Psychology.
Kimberly Saudino z Uniwersytetu w Boston w dotychczas prowadzonych badaniach zaciekawił fakt, że rodzice bliźniąt monozygotycznych, mimo wspólnego genotypu, dostrzegają małe podobieństwo między temperamentem swoich dzieci. Zaintrygowana tymi rezultatami postanowiła sprawdzić czy rodzice rodzeństwa niebliźniaczego dzielą równie mylne złudzenia. Aby to sprawdzić, Saudino wraz z Annie Wertz, Jeffreyem Gagne i Sonią Chawla porównali oceny temperamentu wydane przez rodziców z obiektywnymi miarami poziomu aktywności i nieśmiałości u 95 par rodzeństwa między 3 a 8 rokiem życia (połowa par była tej samej płci, a połowa różnej).
Seks według Kanadyjczyków
Seks to szeroko rozumiane pojęcie, które nie zawsze udaje się zdefiniować. Czy seksem jest już petting czy dopiero penetracja? A może do abstynencji seksualnej można zaliczyć kontakt oralny, ale seks analny już nie? Na te i podobne pytania odpowiadali Kanadyjscy studenci biorący udział w badaniu profesor E. Sandra Byers z Uniwersytetu w Nowym Brunswicku.
Pani profesor razem ze swoimi współpracownikami, postanowiła sprawdzić w jaki sposób studenci rozumieją pojęcie abstynencji seksualnej oraz pojęcie uprawiania seksu przedstawiając 17 potencjalnych zachowań, od wspólnej kąpieli w wannie zaczynając, przez oralny kontakt z genitaliami, a na seksie analnym kończąc.
Orgazm po chińsku
Udawane, odgrywane lub przeżywane, kobiece orgazmy dla sporej części mężczyzn stanowią nie lada zagadkę. Najnowsze badania angielskich naukowców opublikowane na łamach przeglądu Evolution and Human Behavior rzucają nieco światła na regularność damskich uniesień.
Badacze postawili sobie pytanie: czy grubość portfela partnera może przewidywać częstotliwość orgazmów doświadczanych przez kobiety. Doktor Thomas Pollet oraz Daniel Nettle z Uniwersytetu w Newcastle sprawdzali swoje hipotezy na kobietach zamieszkujących Chiny. Dlaczego wybrali Chiny, a nie np. Wielką Brytanie czy Szwecję? Ponieważ wcześniejsze badania wykazały, że częstotliwość orgazmów chińskich kobiet jest dla nich ważnym wskaźnikiem seksualnej satysfakcji, który wyjątkowo skutecznie przewiduje ogólne zadowolenie ze związku. Jednak zacznijmy od początku czyli od orgazmu.
Ewolucjoniści dzielą się na dwa obozy, które nie są zgodne co do funkcji adaptacyjnej jaką pełni kobiecy orgazm. część z nich uważa, że jest to odpowiedź na męską formę orgazmu – ejakulację, gdy druga uważa, że zdolność kobiet do orgazmu pozwala im dzielić mężczyzn ze względu na ich jakość genetyczną, a tym samy stanowi emocjonalny barometr dzięki któremu, panie potrafia wybrać najlepszego partnera. Pollet i Nettle opowiadają się raczej za drugą wersję, ponieważ wcześniejsze badania wykazały, że kobiecy orgazm może rzeczywiście służyć jako wskaźnik genetycznej jakości partnera.
Czego pragną kobiety?
Budowa fizyczna każdego mężczyzny jest inna. Jedni ćwiczą godzinami na siłowni, by potem móc dumnie prężyć swoje mięśnie, inni biegają bo bardziej zależy im na kondycji niż rozwiniętej muskulaturze. Jeszcze inni zajęci codziennymi sprawami, nie mając czasu na ćwiczenia, przyzwyczają się do stale rosnącej oponki na brzuchu. Jakich mężczyzn kobiety uważają za seksownych? To zależy, według badań Davida Fredericka i Martie Haselton, od rozmiaru mięśni.
według psychologów ewolucyjnych mężczyźni szukają partnerek na podstawie wyglądu fizycznego, który jest wskaźnikiem zdrowia i płodności. Kobiety natomiast szukają mężczyzn posiadających pokaźne zasoby finansowe i przejawiających duże zaangażowanie, dzięki czemu mają pewność, że partner nie porzuci ich w potrzebie. Jednak najnowsze badania pokazują, że fizyczność mężczyzn nie jest kobietom obojętna.
Efekt Muhhamada Ali
Słynny bokser po wydaniu autobiografii zatytułowanej ”Najlepszy: Moja historia” zapytany przez dziennikarzy o to czy zaliczył wojskowe testy inteligencji , odpowiedział: ”Mówiłem, że jestem najlepszy a nie najmądrzejszy”. Jego wypowiedź przeszła do historii jako żart, ale ilustruje powszechne zjawisko psychologiczne – oceniamy siebie jako bardziej szczerych i uczciwych niż sąsiedzi, choć na innych wymiarach rozsądnie przyznajemy, że możemy nie różnią się od “przeciętnego respondenta”.
W jednym z badań prowadzonych przez doktora Paula Van Lange z Uniwersytetu w Amsterdamie i profesora Constantine Sedikidesa z Uniwersytetu w Southampton, okazało się, że badani studenci oceniali siebie jako szczególnie uczciwszych niż inni i tak samo inteligentnych jak inni. Wykryta zależność była najsilniejsza wśród studentów, którzy uważali, że szczerość jest ważną cechą.
-Tego rodzaju błąd w spostrzeganiu własnej osoby, jest rezultatem doświadczeń płynących ze społecznych interakcji. większe jest zapotrzebowanie w naszym otoczeniu na zachowania moralne niż na inteligentne – mówić autorzy. – Bardziej zaszkodzić nam może osoba niemoralna niż mało bystra. Najbardziej obawiamy się połączenia ponadprzeciętnej inteligencji z ponadprzeciętną niemoralnością. Nikt nie chciałby spotkać na swojej drodze sprytnego złodzieja czy pomysłowego terrorystę.
Badanie opublikował przegląd European Journal of Social Psychology.
Razem raźniej
działalność w grupie pozwala lepiej radzić sobie z bezrobociem. Kontakt z innymi osobami poprzez aktywną działalność w grupie może być najlepszym sposobem na poprawienie zdrowia bezrobotnych. Lepsze zaś samopoczucie pozwala szybciej znaleźć pracę – twierdzą psycholodzy.
-Skrzyknięcie się na mecz lub wycieczka do lasu w miłym towarzystwie to najlepsze lekarstwa na zły stan zdrowia psychicznego bezrobotnych. Lepsze zaś samopoczucie ułatwia poszukiwanie pracy – twierdzą australijskie badaczki. Od kilkudziesięciu lat psychologowie zgodnie twierdzą, że praca to nie tylko źródło finansów. Zaspokaja potrzebę bezpieczeństwa, osiągnięć, wymiany doświadczeń i kontaktów z innymi. Utrata pracy jest więc Ciężkim przeżyciem. Konsekwencję, obok pogorszenia się jakości życia, jest też zanik wiary we własne siły, gotowości i chęci do pracy oraz dezintegracja rodziny. Osoby bez stałego zatrudnienia niejednokrotnie czuję się gorsze, bezwartościowe. Psycholodzy zwracają uwagą, że ludzie po utracie pracy często zmieniają sposób spędzania swojego wolnego czasu na bardziej bierny, często wręcz bezcelowy. Bezrobotni wycofują się z życia towarzyskiego, przestają uczęszczać imprezy kulturalne (również darmowe) oraz stają się mniej aktywni w życiu rodzinnym. tłumaczy się to poczuciem wstydu i upokorzenia, piętnem, z którym nie chcą się obnosić.
Australijskie panie psycholog, Lea Waters z Uniwersytetu w Melbourne i Kathleen Moore z Uniwersytetu Deakin, zbadały rolę spędzania wolnego czasu w radzeniu sobie z bezrobociem. Wyniki swoich badań opublikowały na łamach kwartalnika naukowego Journal of Occupational and Organisational Psychology? [http://www.bps.org.uk/publications/jOP_1.cfm]. 201 osób bezrobotnych i 128 zatrudnionych miało za zadanie: • określić jak często angażują się w aktywności grupowe lub indywidualne oraz • ocenić wagę, jaką przykładają do tych czynności. Ponadto uczestnicy eksperymentu wypełniali testy, za pomocą których można było zmierzyć ich zdrowie psychologiczne (m.in. depresyjność, samoocenę).
okazało się, że bezrobotni dużo rzadziej niż pracujący angażowali się we wszelkiego rodzaju aktywności. Jeśli zaś już decydowali się na jakiś aktywny sposób wykorzystania czasu wolnego, to z reguły spędzali go samotnie unikając jakiekolwiek towarzystwa. Deklarowali też wyższy poziom nastroju depresyjnego oraz niższą samoocenę. Waters i Moore dowodzą, że spędzanie czasu wolnego w towarzystwie zwiększa poczucie przynależności do grupy i wsparcia z jej strony, co znacząco redukuje nastrój depresyjny u osób bezrobotnych.
-Aktywności indywidualne nie posiadają takich właściwości -twierdzą uczone. Ich zdaniem spędzanie czasu wolnego w grupie, czy to podczas meczu piłki nożnej czy też w trakcie zbiórki pieniędzy na cel charytatywny, może być tanim i łatwo dostępnym sposobem na polepszenie zdrowia psychologicznego. To zaś zwiększa szanse na znalezienie ponownego zatrudnienia. Dodają przy tym, że sam wysoki poziom aktywności podczas bezrobocia, tzw. zabieganie, nie poprawia samopoczucia. Polepszenie zdrowia zależy również od wagi jaką bezrobotni przykładają do danej aktywności.
Osobowość internauty
Simine Vazire i Samuel Gosling z uniwersytetu w Austin (Teksas) polecili niezależnym sądziom kompetentnym, by zapoznali się ze stronami znalezionymi za pomocą popularnej wyszukiwarki i ocenili osobowość ich autorów, używając składającego się z 44 pytań Inwentarza Osobowości “Big Five”.
Następnie badacze kontaktowali się z internautą i prosili go o wypełnienie kwestionariusza, a także o wyznaczenie przyjaciela, który będzie oceniać jego osobowość. Wyniki kwestionariuszy wypełnionych przez sędziego, autora strony i jego przyjaciela były bardzo zbieżne.
Gosling uważa, że czyjąś osobowość można poznać, odwiedzając jego biuro czy sypialnią. Nasze otoczenie fizyczne jest bowiem manifestację naszej tożsamości. Wiele mówić będą na przykład znajdujące się w sypialni plakaty i zdjęcia. Informują też o nas ślady zachował, czyli rozrzucona pościel, resztki jedzenia na urzędowym biurku itp. Vazire i Gosling twierdzą, że na stronach internetowych nie znajdziemy co prawda śladów zachował, ale będziemy za to mieć łatwy dostęp do ściśle kontrolowanych przejawów manifestacji tożsamości: zamieszczanych zdjęć, cytatów czy odnośników do innych stron.
Badanie amerykańskich naukowców ukazało się w Journal of Personality and Social Psychology.
Czego pragną mężczyźni?
Nadmiar kilogramów spędza ci, sen z powiek? Uważasz, że twoje fałdki odbierają ci seksapil? Czas, żebyś zapytała kogoś innego, jak wyglądasz. Magazyn “Health” donosi bowiem, że inni oceniają nasze ciało znacząco lepiej niż my sami
Naukowcy z uniwersytetu w Saint Louis pokazywali badanym 10 rysunków postaci, uszeregowanych od bardzo szczupłych do bardzo grubych. Prosili między innymi o wybranie swojej aktualnej sylwetki, wymarzonej i najbardziej atrakcyjnej dla płci przeciwnej. okazało się, że obiektywni obserwatorzy postrzegali figury kobiet znacznie korzystniej (jako szczuplejsze) niż one same.
Badane panie uważały, że mężczyznom najbardziej podobają się sylwetki drobniejsze niż ich aktualna, a marzyły o figurze jeszcze szczuplejszej. Natomiast panowie poproszeni o wskazanie kształtów idealnej partnerki wybierali rysunek przedstawiający postać tęższą niż ta, która zdaniem kobiet była w ich typie. – Wydaje ci się, że wiesz, jakich kobiet pożąda twój mężczyzna? Dodaj do tego obrazu jeszcze około 20 procent tłuszczyku i dopiero wtedy otrzymasz jego wymarzoną sylwetkę – powiedziała doktor Jennifer Siciliani, współautorka badań.







