Miłość jest ślepa
Szybko dostrzegasz kto w twoim otoczeniu z kim romansuje? Jak wynika z badań profesora Franka Bernieri z Oregon State University dostrzeżenie flirtu między dwojgiem osób, przychodzi z bardzo dużym trudem osobom, które same są zakochane!
– Ludzie w szczęśliwych związkach partnerskich, żywią głębokie przekonanie, że jako specjaliści w dziedzinie, potrafią w mig wyłapać inne zakochane osoby. Z moich badań wynika jednak, że bez wyjątku, są w tym zakresie najmniej skuteczni – wyjaśnia profesor Bernieri.Badacz sfilmował rozmowy z 25 parami o stażu od 3 tygodni do wielu lat. Następnie pary za pomocą baterii testów i kwestionariuszy określały uczucia żywione do własnego partnera. Nagrane filmy profesor Bernieri pokazywał ochotnikom, których prosił o oszacowanie głębokości uczuć i charakteru relacji łączącej przedstawionych na ekranie osób. – Różnica wyników między grupami zakochanych i “normalnych” był zdumiewająco duża – dziwi się psycholog. Zadaniem uczestników badania było wskazać 5 najbardziej kochających się i 5 najmniej kochających się z 10 prezentowanych nagrań. Jak sie okazało, osoby zakochane trafnie rozpoznawały najwyżej 3 do 4 na 10 par. Jeśli zaś oceniający nie był zakochany, jego skuteczność wzrastała do około 6 trafnych wskazań na 10 prób. Naukowiec mechanizm ten tłumaczy tendencją do projektowania na aktorów na filmie własnych teorii i postaw wobec miłości przez zakochanych obserwatorów.
“Zakochani nie rozpoznają przejawów miłości u innych osób”– Dla zakochanych „prawdziwa miłość” to przytulanie, wpatrywanie się sobie w oczy i trzymanie za rękę – śmieje się badacz. – Podczas gdy wspomniane objawy to raczej przejaw fizycznej fascynacji, która nie jest najsilniejszym prognostykiem trwałej relacji między partnerami – kontynuje.
Dlaczego ludzie wierzą w dziwne rzeczy?
Wykład sceptyka Micheala Shermera.
Drogi Pamiętniczku…
Angielscy psycholodzy ostrzegają: pisanie pamiętnika może być niezdrowe – donosi magazyn New Scientist. Elaine Duncan i David Sheffield twierdzą, że osoby regularnie zapisujący wydarzenia w swoim życiu, cierpią na bóle głowy, bezsenność, problemy z trawieniem i towarzyszy im poczucie społecznego niedopasowania.
Wiele serii badań dokumentuje zbawienny wpływ pisania o swoich emocjach na radzenie sobie z trudnymi wydarzeniami i stresem. Regularne zapisywanie własnych myśli jest postrzegane jako forma autoterapii, wyrzucania z siebie niechcianych emocji. Tymczasem najnowsze badania brytyjskich psychologów poddają to pod wątpliwość.
– Zakładaliśmy, że piszący pamiętniki będą najzdrowsi z naszych badanych, a okazali się najbardziej chorzy – mówi Elaine Duncan z Uniwersytetu Caledonian w Glasgow. – Naszym zdaniem, mieliby się dużo lepiej, gdyby w ogole nie pisali – dodaje.Badanie przeprowadzone wraz z Davidem Sheffieldem z Uniwersytetu w Staffordshire przedstawione zostało na spotkaniu Brytyjskiego Towarzystwa Psychologicznego w Edynburgu. Para badaczy porównywała wyniki w kwestionariuszu zdrowia fizycznego i psychicznego 94 studentów piszących pamiętniki regularnie z 41 osobami, które pamiętnika nie prowadziły.
– Nasze badanie jest pierwszym, które zawiera dane na temat osób, które zapisują wydarzenia w swoim życiu z własnej woli – twierdzą naukowcy. – W większości innych badań ochotnicy proszeni są o pisanie o wydarzeniach traumatycznych w sposób systematyczny.Statystycznie rzecz biorąc, piszący pamiętniki mają dużo więcej problemów zdrowotnych od powstrzymujących się od zapisywania swoich myśli. – Najgorsze wyniki uzyskały te osoby, które poruszały w swoich zapiskach tematy traumatyczne – tłumaczy doktor Duncan. Duncan spekuluje, że pamiętnikarze ruminują – tzn. zbyt długo rozpamiętują traumatyczne zdarzenia i zamiast wyładować swoje emocje za jednym razem, robią to często i przeżywają swoje porażki w kółko.
Szybko jednak pojawiły sie sceptyczne komentarze dotyczące ustaleń brytyjskich badaczy. Naukowcy nie kontrolowali bowiem tematyki prowadzonych w pamiętniku wpisów oraz liczby i znaku zapisywanych tam emocji. Nie da się również jednoznacznie stwierdzić kierunku zaobserwowanej zależności: czy osoby mające problemy ze zdrowiem rozpoczynały pisać pamiętnik, czy to pamiętnik pogorszył ich zdrowie.
Pomyśl drugi raz
Michał Parzuchowski
Pierwsze słowo do dziennika, drugie słowo…. BŁĄD! Najnowsze badania sugerują, że powszechne przekonanie, zgodnie z którym nie powinno poprawiać się raz udzielonych odpowiedzi w teście wyboru, jest błędne.
Wyobraź sobie, że wypełniasz test wyboru. Pierwsze pytanie daje cztery możliwości odpowiedzi: A, B, C i D. Instynktownie zaznaczasz odpowiedź D. Pod koniec testu nachodzą cię jednak wątpliwości. Zastanawiasz się, czy prawidłową odpowiedzią nie jest przypadkiem A. Co teraz? Pozostać przy pierwszym wrażeniu czy uwzględnić wątpliwości i zaznaczyć odpowiedź, która po głębszym przemyśleniu wydaje się prawdopodobna? Mądrość ludowa mówi o trafności pierwszych odczuć („Pierwsze słowo do dziennika…”), a i wykładowcy zachęcają do tego rodzaju taktyki. Twierdzą bowiem, że często studenci zmieniają odpowiedź dobrą na złą.
Dziś większość egzaminów ma formę testów, często są to testy wyboru. Podczas ich wypełniania pojawiają się wątpliwości. Co robić? Zmienić pierwszą odpowiedź czy nie? Takie katusze przeżywają studenci podczas większości egzaminów. Badania amerykańskich naukowców mają więc znaczenie praktyczne.
Ich wyniki wskazują wyraźnie, że druga myśl jest lepsza. Doktor Justin Kruger, współautor badań, powiedział: „Przeanalizowaliśmy karty testowe ponad półtora tysiąca studentów podchodzących do egzaminu z podstaw psychologii. Sprawdzaliśmy odpowiedzi, przy których studenci wahali się i wytarli gumką odpowiedź pierwszą. Okazało się, że najczęściej zyskali dzięki temu dodatkowy punkt, bo zmienili rozwiązanie błędne na poprawne”.
“Ludzie nie poprawiają raz udzielonej odpowiedzi z obawy przed żalem, gdyby zmienili odpowiedź na błędną”
Doktor Justin Kruger z University of Illinois, Derrick Wirtz i Dale Miller udowadniają, że ludzie nie poprawiają raz udzielonej odpowiedzi, bo obawiają się żalu, jaki czuliby, gdyby zmienili ją na gorszą. Tego rodzaju myślenie (kontrfaktyczne) powoduje, że trzymamy się pierwszych odpowiedzi i skłonni jesteśmy twierdzić, że jest to skuteczna strategia rozwiązywania testów.
Jedno z badań ujawniło na przykład, że pytania, w których studenci zmienili odpowiedź z poprawnej na błędną, zapamiętali lepiej niż te, w których nic nie poprawiali lub zmienili odpowiedź błędną na poprawną. „Niestety świadomość tego błędu nie wpływa na zmianę strategii podczas wypełniania testu. Nadal kierujemy się pierwszą odpowiedzią” – tak badacze kończą swój raport opublikowany w „Journal of Personality and Social Psychology”.

