Psychologia Zdrowie

Czas na szczęście!

Najnowsze badanie Cassie Mogilner pokazuje, że w haśle „czas to pieniądz” liczy się tylko jeden element, który wpływa na poziom szczęścia – czas. Myśląc o nim, zamiast o pieniądzach jesteśmy w stanie zmotywować się do podjęcia konkretnych zachowań, które sprawią, że poczujemy się bardziej szczęśliwi. Choć brzmi to jak recepta na życie idealne, nie ma w tym żadnej magii czy tajemnicy. Po prostu czysta nauka.

Cassie Mogilner z Uniwersytetu w Pensylwanii wykazała, że jeśli bez świadomości drugiej osoby, aktywujemy jej pojęcie czasu, będzie chętniej poświęcała go na kontakty z przyjaciółmi lub rodziną. W konsekwencji powinna być bardziej radosna, ponieważ są to zachowania utożsamiane ze szczęściem. Z drugiej strony, gdy zwiększymy jej dostępność kategorii związanej z pieniędzmi, automatycznie więcej czasu spędzi na pracowaniu, a mniej na socjalizacji. Praca, jak wiemy z badań, poziomu szczęścia nie podnosi (Kahneman, Krueger, Schkade, Schwarz, Stone, 2004).

W pierwszym eksperymencie Mogilner przebadała 318 osób za pomocą ankiety internetowej. Badaczka pod pozorem słownej układanki aktywowała uczestnikom pojęcia pieniądza, czasu lub słów naturalnych w zależności od grupy, do której zostali przypisani. Później prosiła ich o zaznaczenie aktywności jakie będą wykonywać w przeciągu kolejnych 24 godziny oraz stopnia w jakim dana czynności sprawi im radość

Potwierdziły się wcześniejsze ustalenia psychologów, że największe szczęście utożsamiane jest z socjalizowaniem się i angażowaniem w stosunki intymne. Po drugiej stronie znalazła się praca i dojeżdżanie do niej, jako czynności przynoszące najmniejszą radość. To jednak nie wszystko.

Psychologowie wiedzą od dawna, że pieniądze szczczęścia nie dają (Diener & Biswas-Diener, 2002).

Porównując wyniki osób, którym aktywowano słowa neutralne oraz związane z czasem, Mogilner wykazała, że badani z drugiej grupy postanowili najbliższą dobę w większym stopniu poświęcić na kontakty z drugim człowiekiem. Odwrotny skutek odniosła aktywacja pojęcia pieniędzy. W tym wypadku uczestnicy twierdzili, że więcej czasu zamierzają poświecić na pracę.

Badaczka poszła o krok dalej i dokładnie w ten sam sposób przebadała osoby o niskim przychodzie. W wypadku tej części populacji aktywacja pojęcia czasu odnosiła identyczny skutek. Jednak myślenie o pieniądzach nie zwiększało chęci do wykonywania pracy w porównaniu do grupy kontrolnej. Prawdopodobnie dlatego, że u osób o niskim statucie socjoekonomicznym, kategoria pieniędzy jest dostępna w sposób chroniczny – argumentuje Mogilner.

Oczywiście laboratorium to nie rzeczywistość, dlatego badaczka ostatni eksperyment przeprowadziła w warunkach naturalnych. Wykorzystując kawiarnię uniwersytecką, zapraszała studentów do rozwiązywania słownych puzzli. Jak się pewnie domyślacie w zależności od grupy, słowa prowadziły do aktywacji pojęć związanych z pieniędzmi, czasem lub żadnego z nich.

W dalszym etapie niczego nieświadomi uczestnicy byli uważnie obserwowani przez niezależnego sędziego, który nie znał celu badania. Jego zadanie polegało na notowaniu w jakie czynności na terenie kawiarni, zaangażuje się ochotnik (socjalizacja lub praca). Przed wyjściem z kawiarni, każdy z badanych proszony był o określenie swojego poziomu szczęścia.

Tym razem prosta manipulacja pojęciami także odniosła skutek. Nieświadoma aktywacja kategorii czasu zwiększała nie tylko jego ilość poświęconą na socjalizowanie się, ale także poziom szczęścia. W przypadku kategorii związanych z pieniędzmi, studenci chętnie angażowali się w pracę, jednak czuli się przez to mniej szczęśliwi.

Wyniki uzyskane przez Mogilner są ciekawe z kilku względów. W przeciwieństwie do Amerykanów, Europejczycy zmniejszyli ilość godzin pracy, co doprowadziło do zwiększenia poziomu szczęścia w Europie (Layard, 2005). Sugeruje to, że podstawowe pytanie powinno dotyczyć uwagi jaką ludzie przykładają do pieniędzy, a nie jak dużo ich zarabiają – tłumaczy badaczka.

Poziom szczęścia Amerykanów pozostawał niezmieniony na przestrzeni 50 lat, pomimo wzrostu zamożności państwa (Easterlin, 1995).

To z kolei wymaga sprawdzenia jak na aktywację badanych pojęć reagować będą ludzie wychowani w kulturach, w których pieniądz nie jest najważniejszą wartością, ale jest nią na przykład czas. Dodatkowym elementem może być system wartości oraz sposób w jaki realizujemy się w życiu. Dla jednych jest to zaangażowanie w pracę, dla drugich kontakty społeczne.

Według Mogilner przesłanie badań jest jasne: Amerykańska wiara jakoby pieniądz był źródłem szczęścia, w konsekwencji wymaga zwrócenia uwagi na czas. To z jego pomocą jesteśmy w stanie podnieść poziom szczęścia.

Pewnie niejedna doświadczona zawodowo osoba, potwierdzi jak łatwo w pogoni za szczęściem, wpaść w wir pracy, mając przed oczami tylko wielkość pensji. Oczywiście życie to nie bajka i zarabiać trzeba, jednak warto co jakiś czas, zastanowić się nad sposobem zarządzania jednym z niewielu nieodnawialnych zasobów jakie posiadamy – czasem.

ResearchBlogging.org

Więcej informacji:
Mogilner C (2010). The pursuit of happiness: time, money, and social connection. Psychological science : a journal of the American Psychological Society / APS, 21 (9), 1348-54 PMID: 20732902
Print Friendly

O autorze

Konrad Bocian

Absolwent Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Sopocie oraz doktorant Interdyscyplinarnych Studiów Doktoranckich SWPS. Jego zainteresowania naukowe skupiają się wokół psychologii moralności, wpływu języka na poznanie i emocje oraz agresji. W wolnym czasie fan serii PES, magazynu Polityka, kolarstwa górskiego oraz pokera w wersji Texas Hold'em.