Biologia Zdrowie

Czy powinniśmy obawiać się kandydozy?

Zabarwione na ciemno podłużne komórki Candida na jasnych komórkach nabłonkowych
Komórki Candida (ciemnofioletowe) na nabłonku przełyku. Zdjęcie na licencji CC BY-SA autorstwa KGH z projektu Wikimedia Commons
Autor: Ewa Krawczyk

 

Zabarwione na ciemno podłużne komórki Candida na jasnych komórkach nabłonkowych

Komórki Candida (ciemnofioletowe) na nabłonku przełyku. Zdjęcie na licencji CC BY-SA autorstwa KGH z projektu Wikimedia Commons

Problem w tym, że kiedy szuka się danych na temat zakażeń spowodowanych przez drożdżaki Candida, na temat kandydoz, czy na temat samego grzyba, zwykle dowiedzieć się można o straszliwych i dziwacznych przewlekłych kolonizacjach jelita, które w dodatku łączą się z tegoż jelita przeciekaniem, a przy tym leczy się to najfantazyjniejszymi sposobami. Warto więc podejść do tematu rzeczowo i po prostu przedstawić jedno z najważniejszych i najpowszechniejszych zakażeń grzybiczych u ludzi.

Grzyby z rodzaju Candida zaliczane są do drożdżaków. W określonych warunkach potrafią jednak wytwarzać formy wydłużone (strzępki, pseudostrzępki). Na ogół występują w postaci pojedynczych komórek i rozmnażają się przez pączkowanie tych komórek. Nie wytwarzają grzybni.

Candida spp. występują powszechnie na całym świecie i stanowią najczęstszą przyczynę zakażeń grzybiczych u ludzi. Zakażenia te określa się nazwą zakażeń oportunistycznych, co oznacza, że grzyb występuje w otoczeniu człowieka, bezobjawowo kolonizuje skórę i błony śluzowe zdrowych ludzi, a w pewnych wypadkach powoduje objawowe infekcje. Komórki drożdżaków normalnie znajduje się w jamie ustnej, pochwie, oraz w jelitach (szczególnie w okrężnicy). Uznaje się, że od 40 do nawet 80% zdrowych ludzi na świecie jest skolonizowanych przez te drobnoustroje. Warto więc zdawać sobie sprawę z faktu, że samo wykrycie pojedynczych komórek Candida (w pochwie na przykład) absolutnie nie musi świadczyć o zakażeniu; może świadczyć tylko o ich tam obecności.

Aby doszło do zakażenia oportunistycznego, potrzebne są czynniki sprzyjające. W przypadku kandydoz są one bardzo liczne: fizjologiczne (ciąża, bardzo młody lub podeszły wiek), urazowe (oparzenia, maceracja tkanek, inne współistniejące zakażenia), immunologiczne (neutropenia, zaburzenia funkcjonowania odpowiedzi komórkowej układu immunologicznego, AIDS), endokrynologiczne (cukrzyca, choroba Addisona), jatrogenne (operacje chirurgiczne, cewniki, chemioterapia, antybiotykoterapia, stosowanie sterydów, stosowanie tabletek antykoncepcyjnych) oraz inne (niedożywienie, wstrzykiwanie narkotyków).

Kolonie grzybów Candida albicans na szlace z pożywką

Candida albicans hodowane na pożywce agarowej

Znanych jest ponad 200 gatunków należących do rodzaju Candida, jednakże zakażenia u ludzi wywołuje niewiele z nich. Ogromna większość kandydoz na całym świecie powodowana jest przez pięć gatunków: Candida albicans (zdecydowanie najczęstszy), C. tropicalis, C. parapsilosis, C. glabrata i C. krusei.

Spektrum kliniczne kandydoz jest bardzo szerokie. Infekcje mogą dotyczyć każdego narządu i układu w organizmie człowieka. Dzieli je się na: zakażenia powierzchniowe, zakażenia inwazyjne (inaczej układowe czy rozsiane, których nie należy mylić z dziwadłem w postaci kolonizacji wszystkiego i „przewlekłej candidy”), oraz inne.

Zakażenia powierzchniowe obejmują: zakażenia skóry, kandydozę jamy ustnej i gardła, zapalenie przełyku, zakażenie paznokci i tkanek okołopaznokciowych, kandydozę pochwy i sromu (ten rodzaj kandydozy nie jest uważany za zakażenie oportunistyczne, bo występować może u absolutnie zdrowych kobiet), oraz przewlekłą kandydozę skóry i błon śluzowych (w tym miejscu trzeba zauważyć, że częstym jest mylenie tego schorzenia z czymś, co nie istnieje, a co nazywa się „przewlekłą kandydozą”). Przy okazji kandydoz powierzchniowych warto wspomnieć też o bezobjawowej kolonizacji, która nie jest schorzeniem jako takim, ale może być do niego wstępem. Kliknij aby zobaczyć zdjęcie powierzchniowej infekcji jamy ustnej.

Zakażenia inwazyjne to kandydemia (czyli obecność drożdżaka we krwi) oraz często po niej następujące: zakażenie otrzewnej, zakażenie kości i stawów, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, infekcje oka, zapalenie pęcherzyka żółciowego i dróg żółciowych, zapalenie wsierdzia, osierdzia i mięśnia sercowego, zapalenie płuc, zakażenie układu moczowego i infekcja trzustki.

Inne: tu zaliczamy kandydozę noworodków – zakażenie wielonarządowe ze zmianami skórnymi.

W związku jednak z informacjami na temat tzw. Candida hypersensitivity complex, Candida syndrome czy „przewlekłej candidy”, których pełno w internecie, trzeba podkreślić:

Najprawdopodobniej nie ma związku między występowaniem zespołu drażliwego jelita, upośledzonym wchłanianiem pokarmów, zespołami endokrynologicznymi czy biegunką a obecnością drożdżaków w jelitach

Jedni badacze uważają więc, że przynajmniej na razie konieczność usuwania drożdżaków z jelita nie ma uzasadnienia terapeutycznego, inni – że ewentualnie można to rozważać w ściśle określonych przypadkach medycznych. Ale nawet ci drudzy twierdzą, że skoro na pewno więcej niż połowa dorosłej populacji ludzkiej jest nosicielami drożdżaka w jelitach, to nie można tego równać z zakażeniem grzybiczym.

Czy w ogóle zresztą taka eradykacja jest możliwa? Wielu badaczy uważa, że nie. Poziom wykrywalności drożdżaków w kale wynosi sto komórek na mililitr, co oznacza, że nawet kiedy stosuje się leki przeciwgrzybicze, bardzo prawdopodobne jest, że nigdy nie usuwa się grzybów kompletnie. Poza tym, po 4 – 5 dniach od zaprzestania terapii, drożdżaki wracają do poziomu wykrywalności.

Pomysł „diety przeciwgrzybiczej” czy „nisko (ewentualnie bez-)cukrowej” nie ma sensu, ze względu na to, że cukry proste, dwucukry i oligosacharydy wchłaniane są w przednich częściach jelita cienkiego, a więc i tak niedostępne są dla drożdżaków, które bytują głównie w jelicie grubym. Przeprowadzone badania wskazują zresztą, że dieta wysokocukrowa nie ma wpływu na drożdżakową kolonizację jelit. Wpływu takiego wyraźnie nie wykazano również w przypadku: dodatków dodawanych do jedzenia, zanieczyszczeń, środków hamujących owulację oraz innych medykamentów.

Jeśli więc zastanawiamy się nad dietą w tym kontekście, wydaje się, że najlepiej poprzestać po prostu na zróżnicowanym, zdrowym jedzeniu, z dużą zawartością błonnika, co pomóc może utrzymać równowagę flory jelitowej.

Print Friendly

O autorze

  • vigo

    Chorowałem na kandydozę jelita przez 4 lata. Antybiotyki : nystatyna, flukanazol wcale mi nie pomagały bez zastosowania diety. Dopiero po zastosowaniu diety leczenie zaczeło przynosić skutki. Radzę czytelnikom nie wierzyć w to co jest napisane w tym artykule, bo szkoda Państwa pieniędzy na leki które nie zadziałają.
    p.s. autorze tekstu: nie wszystkie cukry są trawione w jelicie, a to w jakim stopniu zostaną strawione zależy m.in. od rodzaju pokarmu jaki jemy. Jestem diagnostą laboratoryjnym, ale każdy lekarz ma chyba minimum wiedzy z dietetyki i rozumie o czym mówię.

  • Po pierwsze – autorko.
    Po drugie – artykuł w Badaniach (jak i notki, których jest skrótem), opiera się na literaturze naukowej, opisującej zarówno obserwacje kliniczne, jak i mechanizmy fizjologiczne. A nie na dowodach anegdotycznych z podwójnie nie-ślepej próby :).
    Po trzecie – akurat nigdzie nie namawiam na leczenie stanów, które chorobą nie są (w odróżnieniu od faktycznych zakażeń). Wprost przeciwnie, i jest to bardzo mocno wyrażone w notkach.
    Po czwarte – podkreślam wyraźnie, że (i dlaczego, i w jakich przypadkach) dieta może pomóc. Pomóc, nie wyleczyć, z oczywistych względów.
    Radzę więc może dokładniej przeczytać wszystkie trzy teksty, a szczególnie zapoznać się z materiałami źródłowymi, które prezentuję.

  • Borys

    kandydoza to objaw zakwaszenia tkanek – czyli słabości pracy pnia mózgu i ryzyka obrośnięciem innymi grzybami, które debile w białych kitlach nazwą nowotworami.
    Zakwaszenie tkanek leczy się abstynencją seksualną oraz wołowiną i sałatą jedzonymi z dala od białek mleka (blokują wchłanianie miedzi).

    Pień mózgu potrzebuje spokoju i miedzi, żeby się zregenerować – a wtedy kandydoza sama zniknie, podobnie jak ryzyko nowotworów.

    lekarze nie mają pojęcia o przyczynach i leczeniu zakażeń grzybiczych i piszą takie jak ten pełne bełkotu artykuły.

  • Jakub

    Co za brednie… Choruję na chroniczną kandydozę błon śluzowych i skóry od kilku lat i dawno nie czytałem takiego steku bzdur. Dieta to absolutna podstawa, miejsce wchłaniania nie ma tu nic do rzeczy. Tak to jest, gdy ktoś nie mając zielonego pojęcia o czym pisze i nigdy nie doświadczywszy tej choroby choćby w najmniejszym stopniu, próbuje się wypowiadać.

  • Adam

    Popieram w zupełności vigo, Jakuba i Borysa. Miałem kandydozę 20 lat i poradziłem sobie z ią właśnie dietą. Jak poczytałem zmieniłem dietę uunąłem wszelkie słodycze z menu i cukier biały. Wiecej owoców i warzyw oraz nasion. Teraz od kilku lat nie miałm żadnych objawów leśniawek i innych tego typu zdarzeń i mam święty spokój. tylo odstawienie cukru i wszelkich sztucznych napojów w kartonach czy tam ogólnie sprzedawanych w sieciówkach. Tylko własnej rooboty naturalne napoje i dania.