Psychologia

Dzieci pomagają innym, bo sprawia im to przyjemność

Przez pierwsze kilka lat życia dzieci w zdecydowanej większości przejawiają zachowania egoistyczne. Powszechnie uważa się, że zachowania nastawione na altruistyczną pomoc drugiej osobie rozwijają się ok. 3-4 roku życia, gdy relacje społeczne zaczynają mieć dla dzieci istotne znaczenie. Coraz więcej doniesień naukowych wskazuje jednak, że już dzieci w wieku poniemowlęcym skłonne są do bezinteresownego pomagania innym, zarówno dorosłym jak i innym dzieciom. Nie wykazano jednak do tej pory, dlaczego już od najmłodszych lat jesteśmy skłonni do pomocy nieznajomym. Najnowsze wyniki badań dostarczają ciekawych wyjaśnień, sugerując, że dzieci pomagają innym, ponieważ takie postępowanie sprawia im przyjemność.

Robert Hepach i Michael Tomasello z Max Planck Institute for Evolutionary Anthropology oraz Amrisha Vaish z University of Virginia wykazali, że dzieci odczuwają taką samą satysfakcję z zaspokojenia własnych potrzeb, jak i z zaspokajania potrzeb innych osób. Badacze przeprowadzili dwa pomysłowe eksperymenty, w których udział wzięło łącznie 96 dzieci w wieku 2,5 lat.

Procedura badania polegała na zabawie dziecka tubą, w którą należało wrzucać drewniane kuleczki, aby uzyskać wydawany w ten sposób dźwięk. Dzieci zostały poinformowane, że kulki będą wypadały z drugiej strony tuby, tak aby mogły one powtórnie wrzucić je do urządzenia. W trakcie zabawy okazywało się jednak, że kulki zamiast wypadać wpadały do pudełka umieszczonego na końcu tuby, w taki sposób, że nie było możliwości ich wyjęcia. Dziecko potrzebowało więc dodatkowych kulek, aby kontynuować wykonywane zadanie. W tym samym czasie osoba dorosła (eksperymentator) bawiła się w tym samym pomieszczeniu w wieszanie szmatek na sznurku. W trakcie zabawy eksperymentatorowi brakowało klamerek do wieszania tkaniny, potrzebował więc dodatkowych klamerek, aby ukończyć swoje zadanie.

Manipulacja eksperymentalna polegała na wprowadzeniu do badania 3 pudełek, z których każde zawierało jeden z trzech przedmiotów: drewniane kulki, klamerki oraz neutralny obiekt, nieprzydatny ani dziecku ani osobie dorosłej. Eksperyment uwzględniał więc trzy warunki: zaspokojenie własnej potrzeby dziecka (wyciągnięcie z pudełka drewnianej kulki), zaspokojenie potrzeby osoby dorosłej (wyciągnięcie z pudełka klamerki do wieszania) oraz niezaspokojenie niczyjej potrzeby (wyciągnięcie neutralnego przedmiotu). W kolejnym etapie eksperymentator pokazywał dziecku, że ma problem z otwarciem pudełka i prosił dziecko o pomoc oraz wyciągnięcie znajdującego się w nim przedmiotu. W drugim z badań, aby wykluczyć alternatywne wyjaśnienie, że zadowolenie dziecka wynikało z włożonego w otwarcie pudełka wysiłku, a nie było skutkiem wyciągnięcia danego przedmiotu, w jednym z warunków dziecko miało jedynie odkryć przedmiot, który był zakryty płótnem. Pozostałe elementy procedury wyglądały tak samo, jak w pierwszym eksperymencie. Jednocześnie badacze, używając podłączonej do laptopa kamery z oprogramowaniem MICROSOFT KINECT, zapisywali ruchy ciała dziecka po wykonaniu zadania (otwarciu pudełka). Mierzono postawę ciała (przede wszystkim klatki piersiowej i rąk), ruchy ciała oraz liczbę uśmiechów, jako wskaźniki pozytywnego lub negatywnego nastroju i stopnia pobudzenia emocjonalnego. Założeniem badaczy było, że u dzieci, które nie potrafią w sposób werbalny sprawnie komunikować emocji, wszelkie reakcje emocjonalne ujawniają poprzez zachowanie i postawę ciała. Co istotne, w żadnym z warunków dziecko nie było dodatkowo nagradzane za wykonanie zadania.

Przeprowadzone na podstawie eksperymentów analizy wykazały, że w obu przeprowadzonych badaniach dzieci w podobny sposób reagowały w sytuacji, gdy wyciągnęły z pudełka drewnianą kulkę (zaspokojenie własnej potrzeby) jak i wtedy gdy w pudełku znajdowała się klamerka (zaspokojenie potrzeby drugiej osoby). Dzieci wyrażały większą ekspresję ciała, bardziej wyprostowaną postawę oraz zdecydowanie częściej i dłużej uśmiechały się w sytuacji, gdy udało im się pomóc drugiej osobie, niż gdy efekt ich działania nikomu się nie przysłużył (w pudełku znajdował się neutralny obiekt). Satysfakcja dzieci była taka sama, zarówno gdy osiągnęły swój cel, jak i wtedy, gdy pomogły komuś innemu. Jeśli więc wierzyć wynikom badań, zarówno osiąganie własnych celów, jak i pomoc w osiąganiu celów drugiej osobie są dla dzieci tak samo nagradzającym zachowaniem.

Więcej informacji:
(C) Zdjęcie Shelby Deeter unslplash.com
Hepach, R., Vaish, A., Tomasello, M. (2017). The Fulfillment of Others’ Needs Elevates Children’s Body Posture. Developmental Psychology, 53(1), 100-113
Print Friendly

O autorze

Katarzyna Myślińska-Szarek

  • Krzysztof D

    A dorośli?
    Jeśli altruizm jest instynktowny, wzmacniany pozytywnym bodźcem i jak najbardziej akceptowalny społecznie. Co, lub kto zaciera w nas potrzebę pomagania ?
    Rodzice, szkoła, nauczyciele, wciskanie umysłu w skostniałe struktury społeczne?

    • Nic! Nic nie zaciera w nas potrzeby pomagania! Do końca życia człowiek ma satysfakcję pomagając swoim bliskim, wpierw starszym od siebie (rodzice, dziadkowie) potem rówieśnkom (rodzeństwo, kuzynostwo) na końcu młodszym (dzieci, wnuki).
      Czasami ten altruizm przekierowany jest na grupę plemienną lub społeczną.
      W grę oczywiście wchodzi kwestia „samolubnego genu” dziecko które pomaga dorosłym (pamiętajmy, o czym zdają się zapominać eksperymentatorzy, że układ nagrody ewoluował w grupie rodzinnej) zwiększa ekspresję własnej puli genowej. Tyle i aż tyle. Prosty mechanizm.

      • Krzysztof D

        … a więzienia są pełne wyjątków …

        • A co ma piernik do wiatraka Krzysiu? Usiłujesz przemycić jakąś ideologiczną „prawdę”, czy tylko wykazujesz się ignorancją?

        • Krzysztof D

          Jesteś optymistą a ja pesymistą.
          ( W zeszłym tygodniu „znikły mi” wszystkie porzeczki z działki i straciłem chwilowo wiarę w ludzkość)

  • Mechanizm wyewoluował już dawno, to samo zachowanie obserwuje się u innych naczelnych. Uklad nagrody nie może włączać się przy byle akcji, bo wtedy jego sens ewolucyjny był był żaden! Dziwi mnie zdziwienie eksperymentatorów!
    Dziecko musi być nagradzane wtedy gdy jego działania przynoszą wymierną korzyść jego genom. Czyli zwiększają ich szanse na przekazanie się dalej. A tak dzieje się albogdy dziecko zaspokaja potrzeby własne, albo gdy pomaga dorosłym (zbliżona pula genowa u jego rodzeństwa, bądź kuzynów).