Psychologia

Efekt Matyldy

W 1892 roku brytyjski psychiatra James Crichton-Browne donosił o wyodrębnieniu nowego zaburzenia psychicznego występującego wyłącznie u kobiet – anorexia scholastica, będącego skutkiem nadmiernie intensywnej edukacji. Owa przypadłość miała charakteryzować się nie tylko zaburzeniami odżywiania, ale także wieloma innymi dolegliwościami, jak melancholia czy nawracające bóle głowy. Na przełomie XIX i XX wieku ambitne kobiety traktowano ze sporą nieufnością, zdaniem Zygmunta Freuda, ambicje naukowe i zawodowe były przejawem zazdrości kobiet o penisa.

Dziś stosunek do kobiet chcących rozwijać się intelektualnie nie przybiera aż tak groteskowych form. Z badań wynika jednak, że płeć nadal może być przeszkodą w realizacji naukowych ambicji. Zjawisko niedostatecznej reprezentacji kobiet i ich osiągnięć w środowiskach naukowych nazywane jest efektem Matyldy. Nazwa ta nawiązuje do postaci Matildy Joslyn Gage – amerykańskiej sufrażystki, która pod koniec XIX wieku ośmieliła się zwrócić uwagę na niedocenianie osiągnięć naukowych kobiet.

Badacze z Uniwersytetu Stanowego w Ohio pod kierownictwem prof. Silvii Knobloch-Westerwick, po dokonaniu przeglądu badań stwierdzających istnienie efektu Matyldy w psychologii, biologii oraz fizyce, postanowili sprawdzić, jak silne jest to zjawisko w komunikacji wyników badań naukowych.

Osobom badanym dano do oceny streszczenia artykułów naukowych. Przed badaniem właściwym teksty zostały poddane wstępnej ocenie sędziów kompetentnych (sześcioro asystentów uniwersyteckich). Sędziowie musieli ocenić ich jakość oraz tematy opisanych w nich badań pod kątem stereotypizacji płciowej – tematy podzielono na typowe dla kobiet, typowe dla mężczyzn oraz neutralne rodzajowo. Na tej podstawie wybrano 15 streszczeń. Dla przykładu, za temat typowy dla kobiet uznano np. wpływ mediów na dzieci, a za temat typowy dla mężczyzn – komunikację w polityce. Do tematów neutralnych rodzajowo zaliczono m.in. zależność treści mediów od kultury.

We właściwym eksperymencie wzięło udział 243 magistrantów i doktorantów. Połowa badanych czytała streszczenia jako przygotowane przez dwie kobiety, a połowa czytała te same materiały jako przygotowane przez dwóch mężczyzn. Osoby badane oceniały otrzymane abstrakty na skali od 0 do 10, na takich wymiarach, jak: wnikliwość, kompetencje autorów, wpływowość, istotność, innowacyjność, możliwość publikacji w prestiżowym czasopiśmie, wysoka jakość, odzwierciedlanie wiedzy autorów. Osoby badane musiały też wypełnić kwestionariusze dotyczące dogmatyzmu oraz postaw dotyczących ról płciowych.

Jak się okazało, te same abstrakty są oceniane różnie, w zależności od tego, czy są przedstawione jako napisane przez mężczyzn, czy przez kobiety. Co ważne, efekt Matyldy nasila się, gdy temat jest stereotypowo przypisany do jednej z płci. Najwyższe oceny uzyskiwały abstrakty podpisane przez mężczyzn, dotyczące tematów stereotypowo postrzeganych jako męskie. Okazało się również, że ważną zmienną jest też postawa wobec ról płciowych – osoby o konserwatywnym podejściu do ról płciowych łatwiej ulegają efektowi Matyldy.

Dlaczego tak się dzieje?

Jedno z wyjaśnień kładzie nacisk na pojęcie sprawczości i wspólnotowości. Wspólnotowość, powszechnie wymagana od kobiet, wiąże się z cechami, które ułatwiają koegzystencję z innymi, jak np. uprzejmość i empatia. Sprawczość, powszechnie wymagana od mężczyzn, wiąże się z cechami, które wzmacniają skuteczność działania, jak pewność siebie, ambicja czy skłonność do rywalizacji. Sprawczość bardziej niż wspólnotowość ułatwia karierę w różnych środowiskach i środowisko naukowe nie jest tu wyjątkiem.

Zatem recenzenci czasopism naukowych mogą nieświadomie prefereować mężczyzn, co może też odpowiadać za „efekt św. Mateusza” wyrażany jako nadreprezentacja osiągnięć osób, które i tak już są na szczycie akademickiej hierarchii – wedle cytatu z Ewangelii „Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. (Mt 25,29)”

Badacze z Ohio sugerują, że w trakcie procedury oceny artykułów i ich selekcji pod kątem publikacji powinno się dbać o anonimowość autorów. Ponadto autorzy badania podkreślają, że efekt Matyldy rozwija się w czasie. Warto zatem popularyzować świadomość efektu Matyldy wśród pracowników naukowych, niezależnie od dziedziny jaką się zajmują.

Więcej informacji:
Knobloch-Westerwick, S., Glynn, C. J., Huge, M. (2013). The Matilda Effect in Science Communication: An Experiment on Gender Bias in Publication Quality Perceptions and Collaboration Interest. Science Communication, 35 (603). DOI: 10.1177/1075547012472684
(C) Zdjęcie Sean McGrath
PEŁNY TEKST ARTYKUŁU
Print Friendly, PDF & Email

O autorze

Agnieszka Ewa Łyś

Jestem doktorantką Wydziału Psychologii UW. W moich zainteresowaniach naukowych staram się łączyć psychologię społeczną, seksuologię i psychologię zdrowia. W wolnych chwilach czytam książki, szlifuję języki obce, podróżuję i jeżdżę na rowerze.