Seks

Gotowe na wszystko?

W psychologii, podobnie jak w innych naukach, pojawiają się teorie kontrowersyjne, a nawet w pewien sposób niebezpieczne. Jedną z nich jest hipoteza przygotowania (ang. preparation hypothesis) zakładająca istnienie u kobiet biologicznego mechanizmu, który pozwala chronić narządy płciowe w sytuacji niechcianego seksu.

Założenia tej odważnej teorii powstały w oparciu o wcześniejsze badania, które wykazały, że seksualne pobudzenie narządów płciowych kobiet powstaje w odpowiedzi na różne bodźce seksualne. Nawet takie, które nie są związane z preferencjami seksualnymi lub uczuciami je wywołującymi.

Na przykład heteroseksualni mężczyźni wykazują duże podniecenie genitalne, gdy widzą nagą kobietę, jednak nie mężczyznę (Lykins i inni, 2010). Kobiety natomiast są podniecone w ten sam sposób na widok hetero- oraz homoseksualnego stosunku (Chivers i inni, 2004). Istnieją także badania pokazujące, że genitalne pobudzenie kobiet może zachodzić bez udziału ich świadomości  (Ponseti i Bosinski, 2010).

Kelly Suschinsky oraz Martin Lalumiere wykazali, że podniecenie seksualne narządów płciowych kobiet występuje nawet wtedy, kiedy bodźce stymulujące związane są napaścią seksualną. Grupą porównawczą byli mężczyźni w przypadku których największe podniecenie dotyczyło tylko sytuacji seksu za obopólną zgodą i bez użycia przemocy.

Pletyzmograf prąciowy. Źródło: (C) Centre for Forensic Neuroscience.

Badacze zaprosili do eksperymentu 15 heteroseksualnych mężczyzn i kobiet aktualnie będących w związkach. Bodźcami stymulującymi seksualnie były dwuminutowe historie opowiadane z perspektywy kobiety. Narracje różniły się pod względem występowania trzech czynników: zgody kobiety lub jej braku, występowania przemocy lub nie oraz obecności seksu lub nie. W ten sposób powstało osiem rożnych scenariuszy z czego jeden – brak zgody, brak przemocy, brak seksu – został wykluczony.

Suschinsky i Lalumiere mierzyli dwa rodzaje pobudzenia ochotników: fizyczne oraz subiektywne. Pierwsze podobnie jak w większości tego typu badań sprawdzane jest za pomocą pletyzmografu prąciowego oraz pochwowego (ang. penile and vaginal plethysmograph). Oba urządzenia mają dość kontrowersyjną historię, jednak z powodzeniem wykorzystywane są do dziś w wielu krajach.

Drugi rodzaj pobudzenia mierzono z pomocą komputera. Uczestnicy podczas narracji naciskali przycisk, określając tym samym czy ich podniecenie rośnie czy też maleje. Po każdej historii ochotnicy określali na skali ogólnej pobudzenie, swój spokój oraz zaniepokojenie, a także w jakim stopniu przedstawiona historia była przyjemna i nieprzyjemna.

Wyniki jakie zgromadzili badacze potwierdziły założenia hipotezy przygotowania. Okazało się, że kobiety i mężczyźni różnili się pod względem historii które prowadziły do fizycznego podniecenia. Kiedy mężczyzn najbardziej pobudzała historia opisująca seks bez przemocy za obopólną zgodą, panie reagowały podobnie na większość opowieści związanych z seksem, w tym opisujących brak zgody lub wystąpienie przemocy.

Co ciekawe przedstawiciele obu płci nie różnili się między sobą pod względem subiektywnego podniecenia. Wszystkie historie pobudzały mężczyzn i kobiety w podobny sposób. Jednak gdy porównano wskaźniki podniecenia fizycznego i subiektywnego uczestników okazało się, że panowie byli bardziej zgodni seksualnie niż kobiety. Wszyscy ochotnicy uznali za najmniej przyjemne i najbardziej niepokojące historie zawierające przemoc oraz brak zgody kobiety.

Pletyzmograf pochwowy. Źródło: (C) Sexual Psychophysiology Laboratory.University of Texas at Austin.

Właśnie w tym momencie pojawia się kontrowersja teorii przygotowania. Według niektórych badaczy sposób pobudzenia genitalnego kobiet może służyć jako mechanizm chroniący lub przygotowujący je do odbycia stosunku seksualnego bez względu na to, czy wyraziły na niego zgodę, czy nie (Lann, 1994; Chivers, 2005; Suschinsky i inni, 2009). Innymi słowy badacze sugerują, że w historii ewolucji ludzkości, kobietom często groziły gwałty, czego wynikiem w dzisiejszych czasach jest niespecyficzny oraz automatyczny sposób podniecania się pań.

Jednym z dowodów na poparcie tej hipotezy jest fakt, że kobiety które uprawiały niechciany seks twierdzą, że były w czasie jego trwania „nawilżone” (Levin, van Berlo, 2004). Inne badania natomiast wykazały, że kobiety wykazują pobudzenie genitalne w odpowiedzi na sceny przedstawiające zagrożenie seksualne oraz seks bez zgody jednego z partnerów (Lann i inni, 1995).

Interpretacja dotychczasowych wyników badań powinna być bardzo ostrożna z dwóch powodów. Przede wszystkim osoby badane były bardzo młode i każda z nich znajdowała się w stałym związku, co nie do końca pozwala generalizować wyniki naszych badań – tłumaczą autorzy. Poza tym osoby biorące udział w badaniach pobudzenia seksualnego są zazwyczaj bardziej doświadczone seksualnie oraz wykazują mniejsze poczucie winy związane z seksem (Strassberg i Lowe, 1995).

Właśnie dlatego Suschinsky i Lalumiere rekomendują powtórzenie badania na większej i bardziej różnorodnej próbie. Nie możemy też zapominać, że hipoteza przygotowania oraz wyniki badań opierają się jedynie o fizyczne reakcje narządów płciowych kobiet, nie uwzględniając psychicznych i emocjonalnych konsekwencji gwałtu. Są zatem dalekie od opisywania rzeczywistości w całości.

ResearchBlogging.org

Więcej informacji:
Suschinsky KD, & Lalumière ML (2010). Prepared for Anything?: An Investigation of Female Genital Arousal in Response to Rape Cues. Psychological science : a journal of the American Psychological Society / APS PMID: 21189352

Print Friendly

O autorze

Konrad Bocian

Absolwent Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Sopocie oraz doktorant Interdyscyplinarnych Studiów Doktoranckich SWPS. Jego zainteresowania naukowe skupiają się wokół psychologii moralności, wpływu języka na poznanie i emocje oraz agresji. W wolnym czasie fan serii PES, magazynu Polityka, kolarstwa górskiego oraz pokera w wersji Texas Hold'em.

  • Pingback: Tweets that mention Gotowe na wszystko? | badania.net -- Topsy.com()

  • czereśnia

    Powiedz, drogi Autorze, cóż takiego zaintrygowało Cię w tym artykule, że zdecydowałeś się go opisać? Czyżby sugestia, że gwałcone kobiety są w rzeczywistości podniecone, a więc „same się o to proszą” i gwałt sprawia im przyjemność?

    Dlaczego zdecydowałeś się opisać wyniki badania, mimo tego przecież — jak sam piszesz — że można wyrzucić je do śmieci ze względu na zastosowaną metodologię?

    Czemu tak bezkrytycznie powtarzasz, że „badacze sugerują, że w historii ewolucji ludzkości, kobietom często groziły gwałty, czego wynikiem w dzisiejszych czasach jest niespecyficzny oraz automatyczny sposób podniecania się pań” — skoro nie idą za tym żadne _naukowe_ argumenty, a jedynie niefalsyfikowalne fantazje na temat „jak mogło być”, tłumaczące śmieciowe wyniki badań?

    Czemu Twojego niepokoju nie wzbudziły już na początku np. takie sformułowanie w abstrakcie: „Researchers have hypothesized that women’s _nonspecific_ pattern of genital arousal”, a także fakt, że mimo takich „naukowych” wniosków, to jednak nie „podniecone obrazem seksu w wyniku przemocy” kobiety gwałcą „niepodnieconych” mężczyzn?

    • Po pierwsze nikt – ani ja, ani autorzy badania – nie sugerują, że kobiety proszą się o gwałt lub, że sprawia im to przyjemność. Musisz odróżnić „nawilżenie” przygotowujące do obycia stosunku od przyjemności lub nieprzyjemności płynącej z jego uprawiania.
      Jeżeli chodzi o wartość wyników, to na pewno nie są śmieciowe, ponieważ metodologicznie autorzy przygotowali się bardzo dobrze. Pragnę zwrócić Ci uwagę, że mierzono dwa rodzaje podniecenia – obiektywne (fizyczne) oraz subiektywne (psychiczne). Autorzy badania rozumiejąc wagę swojego odkrycia wymagają od siebie i innych badaczy replikacji, ponieważ tego uczy rzetelność badawcza. Jeżeli chodzi o niespecyficzność oraz automatyczność podniecania się kobiet, to nie wiem gdzie wyczytałeś/aś, że za tym odkryciem nie idą żadne naukowe argumenty? Informacje w nawiasach mogą pomóc Ci w odnalezienie naukowych badań na ten temat. Jeśli nie byłyby to fakty naukowe, na pewno nie pojawiłby się w artykule.
      Jeśli nie wierzysz, że od czasów powstania naszej cywilizacji kobiety często były zagrożone zgwałceniem, to proponuje przypomnieć sobie, co się działo, kiedy jedno plemię najeżdżało drugie lub w jaki sposób traktowane były kobiety w czasie trwania wojen. To akurat jest faktem historycznym, który łatwo potwierdzić.
      Specjalnie podkreśliłem w artykule, że badanie dotyczy fizyczności, żeby nikt nie miał wątpliwości, że mówimy o rzeczach związanych tylko i wyłącznie z zachowaniem naszego ciała.
      Artykuł opisałem, ponieważ wynik jest faktem tak samo jak i wcześniejsze badania na temat bodźców, które podniecają kobiety i mężczyzn. Uznałem także, że każdy temat – nawet najbardziej kontrowersyjny – wymaga rzetelnego omówienia. I tej rzetelności trzymałem się od pierwszego do ostatniego słowa powyższego artykułu.

  • czereśnia

    Soraski, ale Twoje opracowanie jak najbardziej można czytać jako usprawiedliwienie — „nic jej się nie dzieje podczas gwałtu, bo przecież natura zadba o to, żeby była nawilżona”. Pisząc na, jak mówisz, „kontrowersyjne tematy”, musisz mieć świadomość również i takich intepretacji.

    Autorzy bynajmniej nie przygotowali się dobrze, skoro wykonali badanie na piętnastu (!) osobach (zapewne studentach i studentkach psychologii, żałuję, że nie mam dostępu do oryginalnego artykułu, ciekawe, jakie były kryteria przyjęcia ich do eksperymentu) i na tej podstawie wyciągają ogólne wnioski dotyczące populacji liczącej miliardy. W tak małej próbie obecność kilku kobiet np. z preferencją do BDSM może znacząco zaburzyć wyniki. Poza tym zwróć uwagę, że słuchanie nagranych historyjek jest jednak czym innym niż znalezienie się w takiej sytuacji. Plus niepodanie badanym historyjki referencyjnej bez seksu i nagości — nawet nie sprawdzili, czy zaobserwowana reakcja kobiet nie jest uwarunkowana samym faktem wzięcia udziału w badaniu.

    Jeżeli chodzi o niespecyficzność podniecania się kobiet — szkoda w takim razie, że nie widzisz nastawienia, z jakim badacze podeszli do badania, a które prawdopodobnie rzutuje także na uzyskane wyniki: sposób podniecania się mężczyzn jest „normalny”, a kobiet — „nienormalny”, wyjątkowy. Chyba że chodzi o wyjątkowe zachowanie także w porównaniu z całością populacji kobiet — ale co wtedy z wartością badania na grupie 15 losowo wybranych osób?…

    „Jeśli nie wierzysz, że od czasów powstania naszej cywilizacji kobiety często były zagrożone zgwałceniem, to proponuje przypomnieć sobie, co się działo, kiedy jedno plemię najeżdżało drugie lub w jaki sposób traktowane były kobiety w czasie trwania wojen. To akurat jest faktem historycznym, który łatwo potwierdzić.”
    Oczywiście, że jest faktem historycznym, jednak to, czy taki fakt przekłada się na biologię, i to w dodatku poprzez mechanizmy ewolucyjne, wymaga bardzo mocnego naukowego potwierdzenia — a więc np. zaproponowania mechanizmu, dzięki któremu kobiety, które były bardziej „nawilżone” podczas gwałtu, miały więcej potomstwa lub w jakiś sposób mogły dominować w populacji nad kobietami, które genów „nawilżających” nie posiadały, i w jakiej skali czasowej miałoby się to odbyć (np. ilupokoleniowa miałaby być taka wojna, w naszej cywilizacji, w której kobiety jako cała populacja są pod stałym naciskiem ewolucyjnym?). Proponuję również policzyć kobiety, które w trakcie wojen zostały zgwałcone i zabite, więc nie miały szansy przekazać swoich „nawilżających” genów dalej. A jeśli chcieć się ściśle trzymać przeprowadzonego właśnie badania — należałoby chyba sprawdzić, w jaki sposób geny „nawilżające” kobiety _podczas_słuchania_opowieści_o_gwałcie_ były preferowane nad genami „nienawilżającymi”.

    Co do wyników w czasopismach. To, że dany artykuł przeszedł przez peer-review, nie znaczy jeszcze, że można mu bezkrytycznie ufać. Na przykład psychologia ewolucyjna w większości nie daje falsyfikowalnych stwierdzeń i stoi niestety _poza_ nauką. _Mimo_ że są poświęcone jej czasopisma naukowe.

    Na koniec chcę też zwrócić uwagę, że wśród zwierząt obserwuje się raczej wyścig zbrojeń — samice wykształcają raczej mechanizmy zmierzające do uniknięcia gwałtu lub jego skutków w postaci niechcianego potomstwa.

    • Niestety wyraźnie widać, że swoją interpretację opierasz o informacje, których nie ma w tekście. Piszesz, że: „Autorzy bynajmniej nie przygotowali się dobrze, skoro wykonali badanie na piętnastu (!) osobach (zapewne studentach i studentkach psychologii, żałuję, że nie mam dostępu do oryginalnego artykułu, ciekawe, jakie były kryteria przyjęcia ich do eksperymentu) i na tej podstawie wyciągają ogólne wnioski dotyczące populacji liczącej miliardy„.

      W tekście natomiast możemy przeczytać: „Badacze zaprosili do eksperymentu 15 heteroseksualnych mężczyzn i kobiet aktualnie będących w związkach” oraz „Interpretacja dotychczasowych wyników badań powinna być bardzo ostrożna z dwóch powodów. Przede wszystkim osoby badane były bardzo młode i każda z nich znajdowała się w stałym związku, co nie do końca pozwala generalizować wyniki naszych badań – tłumaczą autorzy. Poza tym osoby biorące udział w badaniach pobudzenia seksualnego są zazwyczaj bardziej doświadczone seksualnie oraz wykazują mniejsze poczucie winy związane z seksem (Strassberg i Lowe, 1995). Właśnie dlatego Suschinsky i Lalumiere rekomendują powtórzenie badania na większej i bardziej różnorodnej próbie„.

      Dalej „szkoda w takim razie, że nie widzisz nastawienia, z jakim badacze podeszli do badania, a które prawdopodobnie rzutuje także na uzyskane wyniki: sposób podniecania się mężczyzn jest “normalny”, a kobiet — “nienormalny”, wyjątkowy” – jest to wyłącznie Twoja błędna interpretacja wcześniejszych odkryć: „Założenia tej odważnej teorii powstały w oparciu o wcześniejsze badania, które wykazały, że seksualne pobudzenie narządów płciowych kobiet powstaje w odpowiedzi na różne bodźce seksualne. Nawet takie, które nie są związane z preferencjami seksualnymi lub uczuciami je wywołującymi„. Nikt nie użył słowa normalność lub nienormalność oprócz Ciebie, więc proszę nie sugeruj, że wyraziłem się w ten sposób.

      Piszesz też: „Oczywiście, że jest faktem historycznym, jednak to, czy taki fakt przekłada się na biologię, i to w dodatku poprzez mechanizmy ewolucyjne, wymaga bardzo mocnego naukowego potwierdzenia — a więc np. zaproponowania mechanizmu, dzięki któremu kobiety, które były bardziej “nawilżone” podczas gwałtu, miały więcej potomstwa lub w jakiś sposób mogły dominować w populacji nad kobietami, które genów “nawilżających” nie posiadały, i w jakiej skali czasowej miałoby się to odbyć (np. ilupokoleniowa miałaby być taka wojna, w naszej cywilizacji, w której kobiety jako cała populacja są pod stałym naciskiem ewolucyjnym?)” – dlatego właśnie Hipoteza Przygotowania jest teorią, którą badacze próbują potwierdzić lub obalić: „Według niektórych badaczy sposób pobudzenia genitalnego kobiet może służyć jako mechanizm chroniący lub przygotowujący je do odbycia stosunku seksualnego bez względu na to, czy wyraziły na niego zgodę, czy nie (Lann, 1994; Chivers, 2005; Suschinsky i inni, 2009)”.
      Najlepsze na koniec, ponieważ piszesz, że „Co do wyników w czasopismach. To, że dany artykuł przeszedł przez peer-review, nie znaczy jeszcze, że można mu bezkrytycznie ufać” – proszę wskaż mi miejsce, w którym wyrażam się o artykule bezkrytycznie? Faktem jest, że podniecenie kobiet jest inne niż mężczyzn, tak samo jak faktem jest jego niespecyficzność i automatyczność. Dowodów na to można znaleźć bardzo wiele – nie tylko w literaturze przytoczonej w tym badaniu. Badacze zaproponowali teorię, która miałaby te różnice wyjaśnić i oczywiście można się z nią zgadzać lub nie, jednak nie można zabronić prób jej testowania (oraz opisywania wyników tych badań). Podobnie jest z wiedzą na ten temat. Sam fakt, że temat jest kontrowersyjny nie oznacza, że przeciętny Kowalski nie ma prawa wiedzieć nad czym pracują naukowcy. Nie wystarczy tylko krytykować. Jeśli ktoś coś udowodnił – nawet jeśli wyników nie można na razie generalizować – jedynym sposobem na polemikę jest zaproponowanie innego wyjaśnienia i jego udowodnienie. Moim obowiązkiem jest rzetelne streszczenie badania, które ukazało się w prasie naukowej. Wydaje mi się, że wywiązałem się z niego w pełni.

      Proponuję poszperać trochę w Internecie i poszukać wyników lub streszczeń badań związanych z podnieceniem kobiet i mężczyzn w odpowiedzi na bodźce przedstawiające przemoc lub zagrożenie seksualne. Jako, że trochę tego było od lat 80, z pewnością coś znajdziesz.

  • czereśnia

    „Badacze zaprosili do eksperymentu 15 heteroseksualnych mężczyzn i kobiet aktualnie będących w związkach”
    Ależ obecność 15 mężczyzn nie zmienia niczego, jeśli chodzi o fakt, że bada się 15 kobiet i na tej podstawie wysuwa się ogólne wnioski na temat reakcji specyficznej dla wszystkich przedstawicielek płci.
    „Interpretacja dotychczasowych wyników badań powinna być bardzo ostrożna z dwóch powodów.”
    No widzisz — dla mnie jako doświadczalnika sytuacja, w której robię badanie, opisuję jego przebieg i wynik, a na koniec stwierdzam, że wynik ten jest bezwartościowy ze względu na zbyt małą próbę badanych, może i jest dopuszczalna w przypadku raportu na laboratorium z Pierwszej Pracowni Czegośtam, ale nie jeśli mam ambicję zmierzenia się z testowaniem rzeczywiście istniejących zależności.
    „Nikt nie użył słowa normalność lub nienormalność oprócz Ciebie, więc proszę nie sugeruj, że wyraziłem się w ten sposób.”
    Oprócz mnie, w cytacie z abstraktu artykułu. Jak w takim razie rozumiesz „non-specific”? Inaczej niż odstępstwo od specyfiki, a więc pewnej normy? Czy uważasz, że sfera nastawienia badacza i jego założeń początkowych jest przezroczysta i nie wpływa na otrzymany wynik?
    „Faktem jest, że podniecenie kobiet jest inne niż mężczyzn, tak samo jak faktem jest jego niespecyficzność i automatyczność.”
    Niespecyficzność w porównaniu do czego? A jak udowodnisz, że to nie podniecenie mężczyzn jest _niespecyficzne_? A może chcesz powiedzieć, że ewolucja wśród mężczyzn nie zachodziła?
    „proszę wskaż mi miejsce, w którym wyrażam się o artykule bezkrytycznie?” + „Sam fakt, że temat jest kontrowersyjny nie oznacza, że przeciętny Kowalski nie ma prawa wiedzieć nad czym pracują naukowcy. Nie wystarczy tylko krytykować.”
    Ideałem byłaby sytuacja, gdyby dziennikarz naukowy nie tylko streszczał wyniki, ale też potrafił je odpowiednio skomentować. Z różnych przyczyn zwykle nie jest to możliwe. Ale jest to potrzebne również dlatego, że „przeciętny Kowalski” nie umie ocenić ani wagi odkrycia, ani zinterpretować to tak, jak zrobili to autorzy lub ich naukowi oponenci. Sztuką jest wybrać taki artykuł, który przypadkiem nie zasieje zamętu w głowie „przeciętnego Kowalskiego”, co może potem przełożyć się na utrwalenie takiej czy innej, krzywdzącej innych ludzi, postawy, a z takim konkretnym zagrożeniem mamy do czynienia tutaj. Myślę, że nie będę daleko od prawdy, stwierdzając, że w głowach większości ludzi „nauka” jako taka służy jako _argument_: fakty naukowe traktowane są jako zalecenia, dotyczące zachowań czy postaw. Szczególnie że w większości przypadków sprowadzana jest do stwierdzenia w rodzaju „Istnieją także badania pokazujące, że genitalne pobudzenie kobiet może zachodzić bez udziału ich świadomości (Ponseti i Bosinski, 2010)” (to nie zarzut, a obserwacja), w których nie ma miejsca na niuanse czy zastrzeżenia. Nie chodzi o to, żeby nie pisać o gwałtach w ogóle, ale żeby zachować ostrożność, bo jak pewnie wiesz, materia jest delikatna, a gwałty częstsze niż się to wydaje i każde tego typu wyjaśnienie może być traktowane na korzyść osoby gwałcącej. A poza tym, po raz setny — Kowalski ma prawo do wiedzy rzetelnej i udokumentowanej, popartej szerokimi badaniami, a nie takimi, w których szum może zasłonić sygnał.
    „Jeśli ktoś coś udowodnił – nawet jeśli wyników nie można na razie generalizować – jedynym sposobem na polemikę jest zaproponowanie innego wyjaśnienia i jego udowodnienie.”
    A tego nie rozumiem. Moja krytyka dotyczy warsztatu badawczego i tego, że wniosek badaczy jest _nieprawomocny_, a nie _nieprawdziwy_, a inne wyjaśnienie idzie w parze z _obaleniem_ danej hipotezy. Oczywiście, nie można powiedzieć, że jest prawdziwy, ale nie można też go wykluczyć: po prostu hipoteza nie została sfalsyfikowana.
    „Moim obowiązkiem jest rzetelne streszczenie badania, które ukazało się w prasie naukowej. Wydaje mi się, że wywiązałem się z niego w pełni.”
    Widzę, że się starałeś. Tylko że, nie wiem, czy zwróciłeś uwagę, sedno mojej krytyki koncentruje się przede wszystkim na tym, że w mojej ocenie oni _niczego_nie_udowodnili_. Gdyby chodziło o mnie, ten artykuł w ogóle nie wszedłby na warsztat do opracowania (nawet z opisem zastrzeżeń, jak z kolei robisz to Ty) — właśnie jako taki, którego wnioski są _nienaukowe_. Tym bardziej, że taki nienaukowy wniosek może prowadzić do powstania konkretnych niedobrych postaw. Dlatego dziwię się, że mając zapewne świadomość tych niedoskonałości, jednak, mimo wszystko, rzecz opisałeś.

    • Dobrze, że „De revolutionibus orbium coelestium” ostatecznie się ukazało, a tak wielu ludzi nie chciało by te informacje wyszły na światło dzienne ;)
      Rzetelny dziennikarz naukowy to taki, który relacjonuje wszystkie wyniki badań, a nie tylko te, które zgadzają się z jego światopoglądem. Rozwiązanie zaproponowane przez Ciebie – nieopisywanie tego badania – w zapomnianych przez wielu czasach nazwano by CENZURĄ.
      Zastanawiam się czy „kontrowersyjność” tematu zasłania Ci istotność tego odkrycia. Badacze powiedzieli jasno, że wymaga replikacji, ale nakreślili już jakiś szlak, którym mogą (ale nie muszą) podążać inni naukowcy. Ty zakładasz, że to co wykazali nie jest prawdą, ale czy dopuszczasz możliwość, że jednak jest? Pomyśl, kolejni eksperymentatorzy, być może w innych krajach potwierdzą wyniki tych badań i co wtedy? Idąc Twoim tokiem rozumowania powinniśmy zabronić nie tylko pisania i mówienia o tym, że kobieca pochwa staje się nawilżona podczas gwałtu, ale powinniśmy również zakazać replikacji badania. Najlepiej zamknijmy wyniki powyższego w wysokiej murowanej wieży i strzeżmy przed wzrokiem „głupiego ludu”, który Twoim zdaniem zinterpretuje te badania na korzyść gwałcicieli…
      Jeśli zaś okaże się, że kolejna replikacja nie wykaże niczego możesz być pewna, że zostanie to opisane nie tylko na badania.net. Swoją drogą, nie tylko badania.net opisały powyższy artykuł.

    • Dodam jeszcze dla uspokojenia Twojej troski o wykorzystywanie tego badania w obronie gwałcicieli – rozmawiałam ze znaomym prawnikiem, który jednoznacznie stwerdził, że w przypadku oskarżena o gwałt to czy pochwa kobiety była nawilżona, czy nie nie ma ŻADNEGO znaczenia. Pod względem prawnym nie stanowi to ŻADNEJ okoliczności łagodzącej. Z samej definicji zgwałcenia to, że kobieta jest fizjologicznie gotowa do stosunku (podkreślam słowo fizjologicznie) nie ma nic do rzeczy.

      • artur

        pozwole sie wtracic, przykro mi ale prawnik Pania oklamal lub wprowadzil w blad. proponuje zapoznac sie z jedna ze spraw, w ktorych jako obronca wystepowal Tadeusz de Virion. w sadzie najwazniejsza jest prawda sadowa nie faktyczna (faktyczna jest zwyczajnie trudna do przedstawienia, dodatkowo na jej drodze stoi dedukcja pojedynczego sedziego czy tez sedziow skladu orzekajacego). mysle, ze czereśnia swoje racje ma, z tym ze nie do konca wiem czego sie tak czepia, bo artykulm swoja wartosc tez ma, mnie zaciekawil i coeniam go pozytywnie.

    • „Ależ obecność 15 mężczyzn nie zmienia niczego, jeśli chodzi o fakt, że bada się 15 kobiet i na tej podstawie wysuwa się ogólne wnioski na temat reakcji specyficznej dla wszystkich przedstawicielek płci” – obecność tych mężczyzn jest kluczowa ze względu na eksperyment. Według Ciebie, do kogo badacze mieli porównać wyniki kobiet? Owszem próba jest mała, nie zmienia to jednak faktu, że dopuszczalna w badaniach. Mało tego istnieje duże prawdopodobieństwo, że istotny efekt uzyskany w opisywanym badaniu (kobiety podniecają się inaczej niż mężczyźni w odpowiedzi na ten sam bodziec) z powodzeniem można zreplikować na większej próbie.

      „Oprócz mnie, w cytacie z abstraktu artykułu. Jak w takim razie rozumiesz “non-specific”?” – cytuję za Wielkim słownikiem PWN-OXFORD: „non-specific /’nnspe’sıfık/ adj Med. nieswoisty” (synonimem słowa nieswoisty może być niespecyficzny). Po raz kolejny zakładasz – według mnie mylnie interpretując wyniki – że, podniecenie kobiet jest nienormalne w porównaniu do męskiego. Sens nieswoistości pobudzenia kobiet wyraża się w tym akapicie: „Założenia tej odważnej teorii powstały w oparciu o wcześniejsze badania, które wykazały, że seksualne pobudzenie narządów płciowych kobiet powstaje w odpowiedzi na różne bodźce seksualne. Nawet takie, które nie są związane z preferencjami seksualnymi lub uczuciami je wywołującymi”.

      W skrócie panów podnieca tylko to, co odpowiada ich preferencjom seksualnym (hetero-hetero, homo-homo), a panie nie. Są nawet badania, które pokazały, że kobiety podnieca widok kopulujących małp, gdy mężczyzn nie. Jednak nie oznacza to, że kobiety są nienormalne! Może to faceci podniecają się dziwacznie? Wszystko zależy od punktu odniesienia i opisania, czym jest normalności. Ciężko jednak wysnuć jednoznaczne wnioski na ten temat.

      „Niespecyficzność w porównaniu do czego? A jak udowodnisz, że to nie podniecenie mężczyzn jest _niespecyficzne_? A może chcesz powiedzieć, że ewolucja wśród mężczyzn nie zachodziła?” – patrz wyżej.
      „Moja krytyka dotyczy warsztatu badawczego i tego, że wniosek badaczy jest _nieprawomocny_, a nie _nieprawdziwy_, a inne wyjaśnienie idzie w parze z _obaleniem_ danej hipotezy. Oczywiście, nie można powiedzieć, że jest prawdziwy, ale nie można też go wykluczyć: po prostu hipoteza nie została sfalsyfikowana”
      – wynik jest prawomocny, ponieważ różnica między badanymi grupami była istotna i mierzona za pomocą obiektywnego urządzania. Jak inaczej wyjaśnić uzyskany wynik? Panowie i panie słuchali tych samych historii, jednak fizycznie (pletyzmograf) podniecało ich co innego? Mało tego: „Co ciekawe przedstawiciele obu płci nie różnili się między sobą pod względem subiektywnego podniecenia” – oznacza to, że badani nie zdawali sobie sprawy z różnic jakie wyrażało ich ciało.

      Podniecenie genitalne to tylko i wyłącznie fizyczność, jednak fizyczność to wspólny mianownik łączący nas ze światem zwierząt oraz historią ewolucji ludzkiego gatunku. Nauka posiada silne dowody na rzecz niespecyficzności pobudzenia genitalnego kobiet (kobiety podnieca więcej bodźców niż mężczyzn) i ciągle szuka teorii najlepiej ją wyjaśniającą. Jedną z nich jest „hipoteza przygotowania”, a opisane przeze mnie badanie jest jednym z kolejnych dowodów na jej potwierdzenie. Według mnie teoria i jej założenia choć kontrowersyjne, mogą być prawdziwie i taką możliwość też trzeba brać pod uwagę.

      Natomiast różnice między pobudzeniem genialnym kobiet i mężczyzn są faktem dobrze udokumentowanym. Chciałbym zakończyć temat, dlatego postaram się wyszukać dostępne w Internecie meta-analizy (podsumowanie badań dotyczących jednego tematu) i w skrócie podam Ci ich wyniki. Dzięki temu oboje dowiemy się jak silne są efekty odkryte przez badaczy ludzkiej seksualności.

  • czereśnia

    @AK
    „Rzetelny dziennikarz naukowy to taki, który relacjonuje wszystkie wyniki badań, a nie tylko te, które zgadzają się z jego światopoglądem. Rozwiązanie zaproponowane przez Ciebie – nieopisywanie tego badania – w zapomnianych przez wielu czasach nazwano by CENZURĄ.”
    Przepraszam, ale chyba sobie kpisz. Nauka polega na tym, że publikuje się badania, które są metodologicznie poprawne. Jeśli nie umiesz odróżnić krytyki i metodologicznego sita od cenzury, a brak wolności słowa myli Ci się z powinnością nierozprzestrzeniania bzdur, to już nie mój problem. Jak rozumiem, sam proces peer-review też jest w Twoim rozumieniu CENZURĄ?
    „Ty zakładasz, że to co wykazali nie jest prawdą, ale czy dopuszczasz możliwość, że jednak jest? Pomyśl, kolejni eksperymentatorzy, być może w innych krajach potwierdzą wyniki tych badań i co wtedy?”
    No i co, co wtedy? Najpierw niech potwierdzą, a potem porozmawiamy. Czekam na próbę odpowiednią jeśli chodzi o wielkość, adekwatną pod względem struktury wiekowej badanych, a także kulturowej i etnicznej. Również pod kątem obecności innych orientacji czy preferencji seksualnych, w tym kobiet żyjących w celibacie, a także uwzględnienia grupy kobiet, które faktycznie gwałtu w przeszłości doświadczyły.
    „Idąc Twoim tokiem rozumowania powinniśmy zabronić nie tylko pisania i mówienia o tym, że kobieca pochwa staje się nawilżona podczas gwałtu, ale powinniśmy również zakazać replikacji badania. Najlepiej zamknijmy wyniki powyższego w wysokiej murowanej wieży i strzeżmy przed wzrokiem “głupiego ludu”, który Twoim zdaniem zinterpretuje te badania na korzyść gwałcicieli…”
    Kręć sobie dalej takiego chochoła, a potem pójdź i porozmawiaj z ludźmi, to zobaczysz, co mam na myśli, kiedy mówię o odpowiedzialności dziennikarzy naukowych za to, co przekazują.
    „Swoją drogą, nie tylko badania.net opisały powyższy artykuł.”
    No i? Artykuł o tym, że Betelgeza wybuchnie w 2012 i będzie drugim Słońcem, też ukazał się w wielu serwisach w dziale „Nauka”.
    „Dodam jeszcze dla uspokojenia Twojej troski o wykorzystywanie tego badania w obronie gwałcicieli – rozmawiałam ze znaomym prawnikiem”
    I myślałaś, że chodzi mi o to, że gwałciciela będą przy pomocy wyniku tego badania _bronić_przed_sądem_? Przecież chodzi o to, żeby do gwałtów _nie_dochodziło_, a nie żeby umiejętnie wybronić gwałcącego jako niewinnego.
    @KB
    „obecność tych mężczyzn jest kluczowa ze względu na eksperyment. Według Ciebie, do kogo badacze mieli porównać wyniki kobiet? Owszem próba jest mała, nie zmienia to jednak faktu, że dopuszczalna w badaniach. Mało tego istnieje duże prawdopodobieństwo, że istotny efekt uzyskany w opisywanym badaniu (kobiety podniecają się inaczej niż mężczyźni w odpowiedzi na ten sam bodziec) z powodzeniem można zreplikować na większej próbie.”
    „Dopuszczalna” niby przez kogo? „Dopuszczalna” z punktu widzenia kosztochłonności badania, czy uczciwości naukowej?
    „Są nawet badania, które pokazały, że kobiety podnieca widok kopulujących małp, gdy mężczyzn nie.”
    I znów: podniecone przez opowiedzianą historię, przez obejrzane nagranie. Warunki badania, przyznasz, różnią się nieco od warunków, w jakich przez miliony lat ewoluowała ludzkość, a więc trudno uczciwie powiedzieć, że sprawdzamy tę funkcję, do jakiej spełniania istotnie powstały takie a nie inne mechanizmy fizjologiczne.
    „Wszystko zależy od punktu odniesienia i opisania, czym jest normalności. Ciężko jednak wysnuć jednoznaczne wnioski na ten temat.”
    No proszę, czyli jednak zrozumiałeś, o czym mówię. Chodzi tu np. o nastawienie: coś jest normalne/oczywiste, więc nie ma sensu tego badać. Np. przez wiele lat nie prowadzono badań nad fizjologią kobiecych narządów płciowych, bo badaczom wydawało się to nieistotne, nieinteresujące. Teraz zakłada się, że podniecenie mężczyzn jest w jakiś sposób specyficzne, więc nie budzi badawczego niepokoju (takiego, jak wzbudziły w badaczach relacje niektórych ofiar gwałtu o tym, że ich fizjologia robiła swoje). A za 10 lat okaże się pewnie, że ta „specyficzność”, do której teraz porównuje się obserwowane zachowania, jest po prostu mitem, który sobie ukręciliśmy, antropomorfizując przyrodę i jej mechanizmy.
    „wynik jest prawomocny, ponieważ różnica między badanymi grupami była istotna i mierzona za pomocą obiektywnego urządzania. Jak inaczej wyjaśnić uzyskany wynik?”
    Na tak małej grupie badanych nie możesz wykluczyć wpływu czynników, które wydają Ci się przezroczyste. A nawet jeśli umiesz je zauważyć (vide np. aktywność seksualna badanych czy kulturowe wychowanie dziewczynek jako zawsze gotowych do „bycia wybranymi przez księcia”), to w takiej próbie nie jesteś w stanie ich wyeliminować. Nie możesz odjąć tła, szum przewyższa sygnał. Więc Twój wniosek, jaki wyciągasz z badania, w rzeczywistości jest do wyrzucenia.
    „Jedną z nich jest “hipoteza przygotowania”, a opisane przeze mnie badanie jest jednym z kolejnych dowodów na jej potwierdzenie.”
    W jaki sposób to badanie potwierdza akurat tę hipotezę? Załóżmy, że wynik badania potwierdzi się na większej próbie. Jednak w żadnym stopniu nie potwierdza to hipotezy o tym, że akurat _powszechny_gwałt_ był tak silnym naciskiem ewolucyjnym, że w jego efekcie dziś w populacji kobiet dominują geny, przygotowujące je do odbycia stosunku niezależnie od ich chęci. Czy taki mechanizm nie wiązałby się przy tym z faktem, że skoro gwałt był tak silną presją ewolucyjną, to i teraz większość mężczyzn byłaby dużo bardziej ukierunkowana na gwałcenie, niż w przypadku ludzi pierwotnych? I czy nie powinniśmy obserwować mniejszej ilości obrażeń kobiecych narządów płciowych wśród ofiar gwałtu, jeśli taki mechanizm miałby faktycznie je chronić? Bo niewykluczone, że zaobserwowana korelacja nie ma nic wspólnego z gwałtami, a takie zachowanie fizjologiczne podczas gwałtu jest tylko efektem ubocznym innego procesu, który pozostaje w cieniu.
    „Chciałbym zakończyć temat, dlatego postaram się wyszukać dostępne w Internecie meta-analizy (podsumowanie badań dotyczących jednego tematu) i w skrócie podam Ci ich wyniki.”
    Chętnie, szczególnie w porównaniu z innymi naczelnymi (np. czy występuje taki sam podział pomiędzy samicami i samcami podczas oglądania scen seksu) — dużo wniosłoby też zapewne skonfrontowanie tego z analizami częstotliwości gwałtów wśród innych naczelnych. Jak również z podziałem na środowiska kulturowe, w jakich badane żyją i zostały wychowane.

    • Niestety, nie mogę zgodzić się z ani jednym Twoim słowem.

  • Ciekawe… Na moje oko sporo w tym racji, choć reakcja fizjologiczna mogła pojawić się niejako „obok” głównego nurtu ewolucji.
    Z punktu widzenia przekazania materiału genetycznego ewolucji „nie opłaca” się by kobiety nie zachodziły w ciąże przy pierwszej okazji z możliwie najsilniejszym samcem (gwałciciel), w przeciwnym wypadku nasz gatunek został by wyposażony w mechanizm znany choćby u gołębi. Zatem można sądzić że kobieta reagująca „poddaniem i oddwniem” latwiej przekaze swoje geny córkom niż… Broniąca się.

  • Andżelika Krause

    Ten mechanizm świadczy tylko o tym, że VCS – (vaginal and cervical stimulation) działa znieczulająco. VCS odpowiada za przesięk pochwy, przygotowując ją do stosunku. Ważniejsze będzie zbadanie wielkości łechtaczki w odpowiedzi na erotyczne bodźce wyrażające przyzwolenie bądź brak przyzwolenia. VCS działa uwalniając OT z neuronów PVN, uaktywniając współczulną część autonomicznego układu nerwowego
    ( mechanizm przeciwbólowy) ( Komisaruk i Sansone, 2003). Jeżeli podejmie się próbę penetracji pochwy bez następujących po sobie reakcji genitalnych, może to doprowadzić do dyskomfortu i bólu. ( Heiman i Maravilla, 2007). Moim zdaniem odpowiedz łechtaczki, której zmienne położenie zależy od etapu stosunku oraz jej wielkość, świadczyć mogą o właściwym podnieceniu na treść przedstawianych bodźców.