Psychologia

Ile wart jest Twój wysiłek?

Przeprowadzając się do nowego mieszkania, możemy wynająć firmę i zapłacić jej pracownikom za przetransportowanie naszego dobytku. Możemy też zwrócić się o pomoc do bliskich osób jak rodzina czy przyjaciele, jednak jak w tym wypadku wynagrodzić ich wysiłek? Najlepiej zaprosić ich na obiad, nie zdradzając ile kosztował – przekonują naukowcy na łamach Psychological Sciecne.

Przeprowadzka, malowanie pokoju czy opieka nad potomstwem, to tylko kilka z wielu sytuacji w których możemy potrzebować pomocnej ręki. Kogo najlepiej poprosić o pomoc: przyjaciela czy profesjonalistę? Kto z nich włoży więcej wysiłku w wykonywaną pracę? W jaki sposób powinniśmy ich wynagrodzić – pieniędzmi czy upominkami? Na te pytania odpowiedzieli James Heyman oraz Dan Ariely w serii trzech błyskotliwych eksperymentów.

W pierwszym badaniu naukowcy zapytali ponad 600 studentów o to w jakim stopniu inny student będzie chciał pomóc (na skali od 1 do 10) załadować sofę do ciężarówki w zależności od oferowanego wynagrodzenia. W pierwszej grupie uczestnicy dowiadywali się, że studentowi zaoferowano pół dolara (niskie wynagrodzenie), w drugiej pięć dolarów (wysokie wynagrodzenie). W trzeciej grupie był to batonik, a w czwartej pudełko czekoladek. W kolejnych grupach (piątej i szóstej) do informacji o słodyczach podano także ich wartość w dolarach, gdy w siódmej (kontrolna) nie wspomniano o wynagrodzeniu.

Informacja o pieniądzach (pół dolara vs. pięć dolarów lub batonik za pół dolara vs. pudełko czekoladek za pięć dolarów) sprawiła, że studenci szacowali chęć pomocy na podstawie wielkości wynagrodzenia: niska rekompensata ich wysiłków obniżała, a wysoka podnosiła chęć pomocy. Co ciekawe grupy które wiedziały wyłącznie o tym, że student otrzyma batonik lub pudełko czekoladek (bez podania ich wartości rynkowej) nie różniły się pod względem szacowanej chęci udzielenia pomocy. Ich wyniki były na poziomie grupy kontrolnej, w której nie wspomniano o wynagrodzeniu.

W drugim eksperymencie badacze poprosili ponad 150 studentów o wykonanie nudnego zadania. Każdy z uczestników przeciągał na ekranie monitora piłkę z lewej strony na prawą. Miarą wysiłku była liczba przeciągniętych piłek w czasie trzech minut. W zależności od warunku eksperymentalnego studenci dowiadywali się, że za pracę otrzymają 10 centów albo cztery dolary, cztery żelki lub 230 gramów żelków. W grupie kontrolnej nie informowano studentów o żadnej formie wynagrodzenia za ich pracę. Po raz kolejny wysiłek studentów różnicowały wyłącznie pieniądze. Za 10 centów badani gotowi byli przeciągnąć około 100 piłek, podczas gdy już rekomensata w wysokości czterech dolarów podnosiła ich efektywność do ponad 150 piłek. W grupach, których nagrody stanowiły żelki liczba piłek była podobna bez względu na to czy student miał otrzymać cztery żelki czy aż 230 gramów tego przysmaku – wynosiła około 175 piłek i była zbliżona do tej z grupy kontrolnej.

W ostatnim eksperymencie 90 studentów rozwiązywało matematyczne puzzle, jednak cztery pierwsze były relatywnie łatwe, a ostatni nierozwiązywalny. Ilość czasu poświęconego na próbę rozwiązania tego ostatniego (aż do momentu naciśnięcia guzika „poddaje się”) była wskaźnikiem wytrwałości uczestnika. Cześć z nich za ich próby nagrodzono półdolarówką, a cześć pięcioma dolarami. Pozostali otrzymali batonika, albo pudełko czekoladek z zaznaczeniem jaka jest ich rynkowa wartość.

Ponownie, okazało się, że wytrwałość studentów zależała od zaoferowanej im kwoty. Za pół dolara potrafili walczyć z zadaniem przez około 150 sekund, podczas gdy pięć dolarów wydłużało ten czas prawie dwukrotnie. Najciekawsze jest jednak to, że zwrócenie uwagi na koszt prezentu w grupie bezgotówkowej (batonik lub pudełko czekoladek) wpływało na zaangażowanie badanych tak samo jak informacja o pieniądzach.

Co wynika z tych eksperymentów?

Zgodnie z założeniami badaczy, wyniki wykazały istnienie dwóch rynków: gotówkowego i społecznego. Pierwszy opiera się na zasadzie wzajemności, ponieważ jest wrażliwy na wysokość rekompensaty. Innymi słowy to, jak wykonam swoją pracę zależy przede wszystkim od tego, ile mi zapłacisz. Rynek społeczny oparty jest na altruizmie i to właśnie on nadaje kształt włożonemu wysiłkowi bez względu na materialne zyski. Tutaj nie liczą się pieniądze, a wyłącznie chęć pomocy drugiemu człowiekowi. W wymianie społecznej poziom wykonania pracy jest nie tylko stały i wysoki, ale też całkowicie niewrażliwy na wielkość wynagrodzenia.

Dlaczego nie powinniśmy zdradzać rynkowej wartości prezentów jakimi chcemy podziękować przyjaciołom za udzieloną pomoc? – Informacja o pieniądzach w przypadku mieszanego rynku społeczno-gotówkowego przejmuje kontrolę nad kontekstem, czyniąc z niego wyłącznie rynek gotówkowy, w którym nie ma miejsca na altruizm – wyjaśniają autorzy.

ResearchBlogging.org

Więcej informacji:
Heyman, J., & Ariely, D. (2004). Effort for Payment: A Tale of Two Markets Psychological Science, 15 (11), 787-793 DOI: 10.1111/j.0956-7976.2004.00757.x
Print Friendly

O autorze

Konrad Bocian

Absolwent Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Sopocie oraz doktorant Interdyscyplinarnych Studiów Doktoranckich SWPS. Jego zainteresowania naukowe skupiają się wokół psychologii moralności, wpływu języka na poznanie i emocje oraz agresji. W wolnym czasie fan serii PES, magazynu Polityka, kolarstwa górskiego oraz pokera w wersji Texas Hold'em.