Psychologia

Imię przyczyną niepowodzenia

Powiedz mi jak się nazywasz, a powiem ci co w życiu osiągniesz. Okazuje się, że preferencja własnych inicjałów jest na tyle silna, by determinować takie decyzje jak np. wybór partnera, miejsce zamieszkania czy osiągana na sprawdzianie ocena, jeśli tylko zaczynają się na pierwszą literę naszego imienia. Leif Nelson i Joseph Simmons na łamach prestiżowego czasopisma Psychological Science dowodzą, że nieświadomie dążymy do uzyskania gorszego wyniku oznaczonego „naszą” literą.

Ludzie lubią własne imiona i inicjały. Tomek chętniej niż Fiata kupi Toyotę, pojedzie do Torunia niż do Fromborka i poślubi raczej Tosię niż Felicję (a przynajmniej częściej niż zrobiłby to Filip). Naukowcy w tego rodzaju nieświadomych dążeniach doszukują się tzw. „efektu litery” (ang. name-letter effect), który miałby być przejawem naszego utajonego egotyzmu – mamy o sobie dobre mniemanie, więc otaczamy się rzeczami i ludźmi powiązanymi z naszą osobą. W swoich badaniach, Nelson i Simmons chcieli sprawdzić czy utajony egotyzm popycha ludzi również do negatywnych konsekwencji. Czy efekt litery może powodować, że ludzie dążyć będą do gorszego wyniku, jeśli tylko kojarzy im się on z ich własnym imieniem?

O badaniach nad utajonym egotyzmem pisaliśmy już wcześniej: Ślusarz Ślusarczyk oraz Wszystkiego najlepszego

Aby to ustalić naukowcy przeanalizowali dane archwialne z rozgrywek MLB (Amerykańskiej Ligi Baseballu), prowadzonych od niemal stu lat. Badacze zestawili pierwsze litery imion zawodników z ich wynikami, a dokładniej z ilością potrójnych błędów uderzeń (tzw. strikeoutów). Strikeout notuje się wtedy, gdy pałkarzowi nie uda się uderzyć poprawnie rzuconej piłki w żadnej z trzech kolejnych prób. Co ważne od zawsze strikeouty na tablicach świetlnych i w statystykach oznaczano literą K, więc nikogo nie dziwi, że jest to litera szczególnie nielubiana przez wszystkich fanów i zawodników baseballa. Niemniej, zgodnie z przewidywaniami teorii utajonego egotyzmu, u pałkarzy, których imiona zaczynają się właśnie na K, częściej notuje się strikeouty (18,8 %) niż u reszty graczy (17,2%). Możliwym wytłumaczeniem takiego rozkładu statystycznego jest fakt, że wynik oznaczony literą K, choć niepożądany, dla Karola jest nieco mniej negatywny, ponieważ zawiera „jego” literę.

Aby dokładniej przestudiować tę zależność w następnej kolejności badacze przeprowadzili analizy w innej dziedzinie życia, choć także związanej z osiągnięciami. Prześledzili średnie ilości punktów zaliczeniowych (GPA) z 15 lat nauki jednej z amerykańskich szkół menedżerskich, gdzie skala ocen to: A, B, C, D, E, F (od najwyższej oceny do najniższej). Okazało się, że osoby z imionami zaczynającymi się na C lub D osiągały gorsze wyniki od swoich rówieśników. Ponownie, potencjalnym wytłumaczeniem takiej anomalii rozkładu jest fakt, że sympatia do własnych inicjałów przenosi się na podświadome dążenie do takiego wyniku, choćby oznaczał on obiektywnie słabszy rezultat.

Co ciekawe studenci z literą A lub B nie wypadali wcale lepiej od tych, których imionom nie odpowiada żaden stopień. Efekt ten, choć początkowo niejasny, można jednak wytłumaczyć. Łatwiej jest zepsuć wynik (osiągnąć C lub D) niż go poprawić (osiągnąć A lub B). Badacze tłumaczą, że samo uwielbienie do własnego imienia nie wystarcza, a nieświadoma motywacja to nie wszystko. Niektórzy z czytelników pewnie zastanawiają się, czy „efekt litery” wiąże oceny szkolne z dalszym (nie)powodzeniem w karierze naukowej. Po analizie danych ze 170 prawniczych szkół wyższych stwierdzają, że tak – wraz ze spadkiem poziomu uczelni spada też liczba studentów z inicjałami na A i B.

(C) Association for Psychological Science

Choć rezultaty powyższych analiz danych archiwalnych nie mogły być jedynie „dziełem przypadku”, najlepszego dowodu potwierdzającego utajony egotyzm w dążeniu do niepowodzeń dostarczy jedynie kontrolowany eksperyment. W ostatnim badaniu, Nelson i Simmons zaangażowali 284 osoby, które pozornie wypełniały jedynie ankietę on-line i poproszone zostały o rozwiązywanie anagramów. Za 10 poprawnych rozwiązań mieli wziąć udział w loterii o ponad 100 dolarów, a za mniej niż 10 rozwiązań – nagrodę pocieszenia. Po zakończeniu zadania badani szacowali liczbę rozwiązanych anagramów przez kliknięcie przycisku na ekranie. Okazało się, że w tak zaplanowanym zadaniu najgorzej wypadli badani, którym na guziczku z nagrodą pocieszenia wyświetlano pierwszą literę ich imienia. Najwyraźniej osoby te deklarowały gorszy wynik, by tym samym wziąć udział w loterii o mniejszą sumę pieniędzy, za to oznaczoną znajomymi inicjałami.

Reasumując, chyba każdy z nas wolałby lepiej wypaść na egzaminie i mieć lepsze wyniki w sporcie. Niemniej wykazany przez Nelsona i Simmonsa efekt litery, może nie tylko determinować nasze życiowe wybory, ale sprawić też, że nieświadomie skłonimy się ku uzyskaniu gorszego wyniku naszych działań. Tylko czy istnieje gdzieś alfabetyczna lista największych życiowych porażek, aby wiedzieć jakich liter w inicjałach należy unikać wybierając imiona dla swoich dzieci?

ResearchBlogging.org

Więcej informacji:
Nelson, L., & Simmons, J. (2007). Moniker Maladies: When Names Sabotage Success Psychological Science, 18 (12), 1106-1112 DOI: 10.1111/j.1467-9280.2007.02032.x
Print Friendly

O autorze

Małgorzata Osowiecka

Z-ca redaktora naczelnego badania.net. Absolwentka Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Sopocie. Obecnie studentka interdyscyplinarnych studiów doktoranckich SWPS. Jej zainteresowania naukowe to psychologia poznawcza i twórczości oraz psychologia języka. Poza psychologią zajmuje się dziennikarstwem. W wolnych chwilach pisze wiersze.

  • Anonim

    Co za bzdura!!!!!!

    • Niestety ciężko polemizować z tym komentarzem.