Japońskie zapalenie mózgu

Japońskie zapalenie mózgu

Japońskie zapalenie mózgu jest jednym z tych zagrożeń, z którego większość histeryzujących obecnie na punkcie radioaktywności Europejczyków najprawdopodobniej nie zdaje sobie sprawy, a z którym Japonia będzie musiała się prędzej czy później zmierzyć. Być może później, bo zakażenia przenoszone przez owady raczej nie bywają szczególnie groźne w miesiącach zimowych i chłodnych. Jednakowoż, japońskie encephalitis jest w Japonii chorobą endemiczną, woda powodziowa po tsunami zdecydowanie poszerzy obszar namnażania się komarów roznoszących zakażenie, tak więc CDC namawia wszystkich pracowników pomocy humanitarnej, ażeby zaszczepili się przed przyszłym letnim wyjazdem. Niebezpieczeństwo jest realne.

Japońskie zapalenie mózgu powodowane jest przez wirusy z rodziny Flaviviridae (tej samej, do której należą też wirusy dengi, żółtej gorączki, gorączki Zachodniego Nilu, czy naszego rodzimego kleszczowego zapalenia mózgu). Wirus japońskiego encephalitis jest wirusem neurotropowym, pod względem epidemiologicznym zalicza się go także do arbowirusów, czyli wirusów roznoszonych przez stawonogi (arthropod-borne viruses).

Japońskie zapalenie mózgu występuje nie tylko w Japonii, ale rozpowszechnione jest w Azji Południowo-Wschodniej, od Korei, Japonii i sporego kawałka Chin począwszy, aż do Indii, Półwyspu Indochińskiego i Indonezji, a na Australii skończywszy.

Po raz pierwszy chorobę opisano jeszcze w XIX wieku, w 1924 roku miejsce miała epidemia w Japonii, a w ciągu ostatnich kilku dekad choroba rozprzestrzeniała się na zachód i południe. Dlaczego – nie jest do końca jasne. Być może rolę odgrywają tu zmiany w rolnictwie, szczególnie powiększanie terenów dla uprawy ryżu, ale możliwe także, że swój udział ma przemieszczanie się zakażonych zwierząt, komarów, czy migracje ptaków.

Komar z rodzaju Culex

Uważa się, że na japońskie zapalenie mózgu narażone są mniej więcej trzy miliardy ludzi. W latach siedemdziesiątych XX wieku dochodziło do około 100 tysięcy zakażeń rocznie, głównie w Chinach. Dzięki wprowadzeniu szczepień, a także dzięki urbanizacji czy zmianom w rolnictwie, liczba ta znacznie się zmniejszyła ostatnio. Jednak nawet teraz notuje się około 10 do 30 tysięcy infekcji rocznie, a pamiętać należy, że liczba ta może być niedoszacowana, w zależności od nakładów na służbę zdrowia oraz powszechności występowania choroby w danym państwie. Japonia, kraj o klimacie umiarkowanym, należy do tej grupy terenów endemicznych, w których szerzenie się japońskiego encephalitis zależy od temperatury – zimą komary nie są aktywne, ale latem i jesienią może dojść do epidemii. Do epidemii takich dochodzi zazwyczaj na terenach rolniczych.

Japońskie zapalenie mózgu roznoszone jest przez zakażone wirusami komary, głównie z rodzaju Culex. Komary przenoszą wirusy między świniami (najważniejszy dla ludzi rezerwuar zakażenia) i ptakami brodzącymi. Człowiek bywa zakażony przypadkowo, a ponieważ u ludzi wiremia (obecność wirusów we krwi) trwa bardzo krótko i ma niski poziom - ludzie nie są w stanie zakażać komarów, czyli nie odgrywają roli w łańcuchu epidemiologicznym. Człowiek nie może zarazić się od człowieka, z wyjątkiem rzadkich przypadków zakażenia płodu. Zwierzęta oraz komary zazwyczaj przechodzą infekcje bezobjawowo, choć opisywano ciężkie zakażenia u koni i trzody chlewnej.

Japońskie zapalenie mózgu na terenach endemicznych dotyczy głównie dzieci, ogromna większość przypadków ma miejsce u pacjentów poniżej 15. roku życia. Jednak, zwłaszcza na nowo zajmowanych przez wirusy terenach, może dotyczyć także dorosłych. Szczególnie narażeni są turyści (w każdym wieku) zwiedzający obszary endemiczne, ze względu na zupełny brak odporności.

Większość przypadków japońskiego encephalitis u ludzi (nawet powyżej 99%, w zależności od obszaru) ma postać bezobjawową albo przypomina grypę. Jeżeli natomiast wystąpi postać objawowowa, to najczęściej jest to ostre zapalenie mózgu. Okres inkubacji choroby trwa od 5 do 15 dni. Po dwóch – czterech dniach bólów głowy i brzucha, gorączki, nudności i wymiotów (które mijają) następuje faza encephalitis ze zmianami w zachowaniu i percepcji, drgawkami (częstsze u dzieci niż u dorosłych; związane mogą być ze zmianami krwotocznymi w mózgu i śpiączką), oraz ubytkami neurologicznymi, jak porażenia połowicze, paraliż wszystkich kończyn, a także objawy móżdżkowe. W ciężkich przypadkach może nastąpić nawet odkorowanie i śmierć mózgowa. U niektórych pacjentów występują też objawy podrażnienia opon mózgowo-rdzeniowych, takie jak sztywność karku i objaw Kerniga.

Japońskie zapalenie mózgu może również objawiać się w postaci porażenia wiotkiego, podobnego jak w poliomyelitis. Porażenie to dotyczyć może wszystkich kończyn i prowadzić do wyniszczenia organizmu.

Larwy Culex sp.

Zaburzenia funkcjonowania układu ruchowego w przebiegu japońskiego zapalenia mózgu opisywane były u 60% pacjentów. Jedną grupę z nich stanowią objawy parkinsonowskie, jak twarz maskowata, drżenia czy wybitne wzmożenie napięcia mięśniowego o typie sztywności z objawem koła zębatego. A drugą - różnego rodzaju dystonie, czyli występowanie ruchów mimowolnych powodujących skręcanie i wyginanie różnych części ciała, przez co chory może przybierać nienaturalną postawę. Dystonie dotyczyć mogą głowy, tułowia oraz kończyn. Ruchy takie mogą występować nawet do 20 – 30 razy dziennie, po 2 – 3 minuty i wiążą się z gorączką, wyczerpaniem, trudnościami z oddychaniem i przyjmowaniem pokarmu.

Około 30% pacjentów z japońskim encephalitis umiera. Związane jest to najczęściej z niedotleniem mózgu, wzmożonym ciśnieniem wewnątrzczaszkowym, wgłobieniem pnia mózgu, śpiączką czy zachłystowym zapaleniem płuc. A około połowa tych, którzy wyzdrowieli, musi zmagać się z poważnymi następstwami zakażenia – upośledzeniem ruchowym, drgawkami, zmianami zachowania czy zmniejszeniem zdolności poznawczych.

Nie istnieje przeciwwirusowa terapia w kierunku japońskiego zapalenia mózgu, możliwe jest tylko leczenie wspomagające oraz terapia niektórych powikłań. Najlepszym sposobem uniknięcia choroby jest zaszczepienie się. W USA zarejestrowane są dwie szczepionki, obie skuteczne (istnieją też inne, sprzedawane w Azji). Informacje tutaj i animacja na tej stronie wyraźnie pokazują, że inne sposoby mające na celu ograniczenie występowania japońskiego encephalitis na terenach endemicznych, takie jak kontrola populacji komarów czy szczepienie trzody chlewnej, nie przyniosły spodziewanych rezultatów, i że szczepienie ludzi jest najlepszym dostępnym sposobem radzenia sobie z problemem. Oczywiście istnieją przeciwskazania do zastosowania szczepionki, efekty uboczne, a niektóre partie szczepionki były wycofywane z obrotu. Nie zmienia to jednak faktu, że warto rozważyć szczepienie przeciwko japońskiemu zapaleniu mózgu przed podróżą do Azji. Powinny to zrobić szczególnie osoby, które planują spędzić tam trochę więcej czasu, zwłaszcza w tych trudnych okolicznościach, które mają obecnie miejsce w Japonii.

Na koniec apel – pomóżmy Japończykom. Każda złotówka czy dolar się liczy.

Więcej informacji:
Misra, U., & Kalita, J. (2010). Overview: Japanese encephalitis Progress in Neurobiology, 91 (2), 108-120 DOI: 10.1016/j.pneurobio.2010.01.008
Fischer M, Lindsey N, Staples JE, Hills S, & Centers for Disease Control and Prevention (CDC) (2010). Japanese encephalitis vaccines: recommendations of the Advisory Committee on Immunization Practices (ACIP). MMWR. Recommendations and reports : Morbidity and mortality weekly report. Recommendations and reports / Centers for Disease Control, 59 (RR-1), 1-27 PMID: 20224546
Print Friendly