Środowisko

Kto zagraża Antarktydzie?

Balon badawczy NASA na Antarktydzie / flickr.com by NASA
Autor: Agata Kukwa

Balon badawczy NASA na Antarktydzie / flickr.com by NASA Goddard Photo and Video's

Traktat Antarktyczny jednoznacznie zakazuje wprowadzania nowych gatunków roślin oraz zwierząt na tereny jedynego, niezamieszkałego na stałe kontynentu na Ziemi. Mimo to na Antarktydzie można znaleźć gatunki, których być tam nie powinno. Skąd się tam biorą?

Na wyspach wokół Antarktydy odnotowano już około 200 nierodzimych gatunków włączając w to myszy, szczury, mszyce, koty, chrząszcze, a nawet owce. Oczywiście na wyspach znacznie łatwiej przetrwać niż w głębi kontynentu, ale nowe gatunki zajmują coraz większe obszary.

Wiechlina roczna, jedna z najbardziej pospolitych traw w Stanach Zjednoczonych jak i w Europie, na stałe już zadomowiła się na Półwyspie Antarktycznym. Wraz z ocieplaniem się klimatu gatunki z całego świata będą mogły wkraczać na dziewicze dotąd tereny Antarktydy.

Grupa naukowców pod dowództwem Stevena Chowna postanowiła zadać sobie pytanie „Skąd obce gatunki biorą się na Antarktydzie?”. Oczywistym jest, że nie mogą same przemierzać wód oceanów zatem podejrzenie padło jak zwykle na człowieka.

Antarktydę rocznie odwiedza ponad 33 tysiące turystów i nieco ponad 7 tysięcy naukowców. O ile nikt nie podejrzewa jednych ani drugich o świadome przemycanie nasion, o tyle nie można przecież wykluczyć całkowicie przypadkowych form transportu. Naukowcy postanowili szukać małych pasażerów na gapę w plecakach, kieszeniach i na ubraniach przyjezdnych turystów i badaczy.

W tym celu przeszukano prawie 1000 osób używając odkurzacza aby szczegółowo sprawdzić co przywieźli ze sobą na Antarktydę w latach 2007-2008. Próbki zebrane z poszczególnych osób przechowywane i badane były oddzielnie.

Wyniki analiz są zaskakujące. 1000 osób, które przeszukano po przyjeździe na Antarktydę w sumie przywiozło ze sobą około 2800 nasion różnych roślin. Mogłoby się wydawać, że największą ilość mieli przy sobie nieostrożni turyści. Nic bardziej mylnego!

Jedynie 20% turystów przewoziła nasiona.

Paradoksalnie, największe zagrożenie dla antarktycznej flory stanowią naukowcy. Ponad 40% naukowców ze stacji oraz ponad 50% pracujących w terenie miało na sobie obce nasiona, a ich liczba przekraczała czasami 50 sztuk na osobę.

Ekosystem Antarktydy, ze względu na położenie geograficzne oraz mało przyjazny klimat, jest niezbyt zróżnicowany pod względem ilości gatunków roślin oraz zwierząt. Każda, niekontrolowana zmiana może być tragiczna w skutkach. Nieświadome wprowadzenie obcych gatunków może prowadzić, w skrajnych przypadkach, do eliminacji tych rodzimych.

W chwili obecnej, ze względu na niskie temperatury i stosunkowo małą powierzchnię lądu wolną od lądolodu, nasiona przywiezione przez turystów i naukowców z innych kontynentów mają stosunkowo małe szanse by kiedykolwiek wykiełkować.

Biorąc jednak pod uwagę fakt, że niektóre gatunki już zasiedliły okalające Antarktydę wyspy oraz Półwysep Antarktyczny, a kontynent ten jest jednym z najszybciej ocieplających się, powolna zmiana antarktycznego ekosystemu jest już tylko kwestią czasu.

Więcej informacji:
Chown, S.L. et al. (2012). Continent-wide risk assessment for the establishment of nonindigenous species in Antarctica. PNAS doi: 10.1073/pnas.1119787109
Print Friendly

O autorze

Agata Kukwa

Absolwentka Wydziału Chemicznego Politechniki Gdańskiej. Magister technologii ochrony środowiska, inżynier ochrony i zarządzania środowiskiem. Obecnie doktorantka w Katedrze Informatyki Ekonomicznej na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Gdańskiego. Interesuje się nowymi technologiami oraz stymulowaniem działalności innowacyjnej w Polsce.