Magia reklamy suplementów diety – magnez

Magia reklamy suplementów diety – magnez

Producenci suplementów diety zwariowali. Nowa reklama jednego z preparatów zawierających magnez głosi, że „Minister Zdrowia zwiększył zalecaną dawkę dziennego spożycia magnezu”, a reklamowany produkt jest najlepszy spośród innych dostępnych na rynku, ponieważ zawiera 100% dziennej dawki. Zadacie sobie pewnie pytanie „No… i co z tego?”

Zalecane przez Ministra zdrowia dzienne spożycie magnezu to 375 mg. Faktycznie, w 2007 dawka ta była niższa i wynosiła 300 mg, jednak jej zwiększenie nastąpiło już 18 maja 2010 razem z wydaniem nowego rozporządzenia Ministra Zdrowia. Nikt co prawda nie mówi w reklamie,  że to stało się właśnie teraz, ale nie mówi też, że stało się to już pół roku temu.

Reklamowany produkt zawiera 100% zalecanej dziennej dawki, zatem w jednej kapsułce jest 375 mg magnezu. Z jednej strony wspaniale, jednak wszystkie suplementy diety opatrzone są następującą adnotacją:

„Suplementy diety nie mogą być stosowane jako substytut zróżnicowanej diety. Nie należy przekraczać zalecanej dawki do spożycia w ciągu dnia.”

W przypadku preparatu, który zawiera 100% dziennej dawki informacja ta jest kompletnie bezsensowna. Magnez trafia do naszego organizmu z produktami spożywczymi, które jemy na co dzień, co oznacza, że jeśli zjemy cokolwiek zawierającego magnez plus kapsułkę z magnezem reklamowaną w TV przekraczamy zalecaną dzienną dawkę. Jeśli z kolei nie zjedliśmy nic i zażyliśmy suplement łamiemy zasadę dotyczącą stosowania go jako substytut.

Na różnych forach internetowych dotyczących żywienia można przeczytać, że nie jest możliwe przedawkowanie magnezu. Niestety jest to prawda tylko częściowo. Nie jest możliwe przedawkowanie magnezu spożywanego w produktach spożywczych, czym innym jest sprawa tego, pochodzącego z suplementów diety. Normalnie jego nadmiar jest usuwany przez nerki, jednak osoby z zaburzeniami funkcjonowania nerek mogą mieć problem.

Do objawów przedawkowania zaliczamy niedociśnienie, spowolnienie akcji serca i osłabienie odruchów czy niewydolność oddechową. Opisano również przypadek 76-letniej kobiety, która zmarła w wyniku przyjęcia 34 g cytrynianu magnezu i nie stwierdzono u niej żadnej dysfunkcji nerek (Kontani, Hara, Ohta, Kieda, 2005)

Maksymalna dzienna dawka magnezu waha się w zależności od źródła informacji. W 2006 roku amerykański Instytut Medycyny (Institute of Medicine) podał, że maksymalna dzienna dawka magnezu dla osób dorosłych powyżej 19 roku życia nie powinna przekraczać 500 mg, z uwzględnieniem kobiet w ciąży i karmiących piersią. W przypadku młodzieży w wieku od 14 do 18 lat wartość ta wynosi 350 mg/dzień.

W składzie suplementów diety zawierających magnez znajdziemy również witaminę B6, która ułatwia jego wchłanianie z układu pokarmowego, dzięki czemu nie jest wydalany, a jego stężenie w erytrocytach i osoczu krwi rośnie. Główną rolą witaminy B6 jest jednak udział w przemianie aminokwasów, węglowodanów i tłuszczów, tworzeniu hormonów, enzymów, prostaglandyn czy hemoglobiny. Jak każda substancja naturalnie występująca w organizmie daje wiele korzyści, a niedobór może prowadzić do lekkich dolegliwości, ale również poważnych schorzeń.

Jak każdą substancję również witaminę B6 można przedawkować. Czasami już przekroczenie 50 mg na dobę może powodować uszkodzenia układu nerwowego (Demir i inni, 2005), a długotrwałe przyjmowanie dawek powyżej 200mg na dobę może prowadzić do neuropatii obwodowej (Chung, Choi, Hwang, Youn, 2008)

Dzienne zapotrzebowanie człowieka na witaminę B6 to około 2mg – w suplementach diety można jej znaleźć około 5-6 mg w  jednej kapsułce. Należy zaznaczyć, że podobnie jak magnez jest ona również przyswajana z produktami spożywczymi.

Niedobory witamin i minerałów powinien diagnozować lekarz, a nie nastoletni „specjalista” na forum internetowym, ani uśmiechnięta pani w reklamie telewizyjnej. Przemysł farmaceutyczny jest najszybciej rozwijająca się gałęzią przemysłu na świecie, nie pozwól aby proces ten odbywał się Twoim kosztem i rusz głową.

Produkty spożywcze stanowiące naturalne źródła magnezu

Przykłady produktów ze stosunkowo wysoką zawartością magnezu:

halibut (100g) – 90 mg
migdały suche (30g) – 80 mg
orzechy nerkowca (30g) – 75 mg
soja (1/2 szklanki) – 75 mg
szpinak mrożony, gotowany (1/2 szklanki) – 75 mg
orzechy mieszane, suche (30g) – 65 mg
herbatniki zbożowe (2 sztuki) – 55 mg
owsianka (przygotowana z wodą – 1 szklanka) – 55 mg
pieczony ziemniak ze skórką – 50 mg
orzeszki ziemne (30 gram) – 50 mg
masło orzechowe (1 łyżka) – 50 mg
groszek gotowane (1/2 szklanki) – 45 mg
jogurt naturalny (250 ml) – 45 mg
mleko czekoladowe (1 szklanka) – 33 mg
banan (1 sztuka) - 30 mg
mleko odtłuszczone 2% (1 szklanka) – 27 mg
pudding czekoladowy (120g) – 24 mg

To jedynie mała część produktów, zawierających więcej niż 5% zalecanego dziennego spożycia magnezu. Jednak już te kilka przykładów pokazuje, że minimum inwencji w komponowaniu posiłków sprawi, że przyjmowanie jakichkolwiek suplementów diety będzie zbędne.

Kiedy następnym razem złapie Cię skurcz, będziesz mieć problemy z koncentracją lub będzie zżerał Cię stres, zamiast sięgać po kapsułkę lub tabletkę musującą z gigantyczną dawką magnezu zjedz gorzką czekoladę, wypij kakao lub ziemniaczki do obiadu zastąp kaszą gryczaną, Twój organizm będzie Ci wdzięczny.

Więcej informacji:
Office of Dietary Suplements
Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 18 maja 2010 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie składu oraz oznakowania suplementów diety
Kontani M, Hara A, Ohta S, & Ikeda T. (2005) Hypermagnesemia induced by massive cathartic ingestion in an elderly woman without pre-existing renal dysfunction. Internal medicine (Tokyo, Japan), 44(5), 448-52. PMID: 15942092
wikipedia.org
Print Friendly
Agata Kukwa

Agata Kukwa

Absolwentka Wydziału Chemicznego Politechniki Gdańskiej. Magister technologii ochrony środowiska, inżynier ochrony i zarządzania środowiskiem. Obecnie doktorantka w Katedrze Informatyki Ekonomicznej na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Gdańskiego. Interesuje się nowymi technologiami oraz stymulowaniem działalności innowacyjnej w Polsce.

  • ryrek

    „proponuję więc krytycznym okiem spojrzeć na wiedzę która Pan posiada i poszukac informacji które jej przeczą” – OK,ale sęk w tym że jakoś nie mogę znalezć informacji przeczących zaletom chelatu więc będę miał dozgonną wdzięczność panie Konradzie kiedy mi pan w tym pomoże :)

    • Agata Kukwa

      Ja próbowałam, ale widać, że efekt potwierdzania i stereotypowe podejście do nauki są o wiele silniejsze.
      Pozdrawiam

  • ryrek

    w pani linkach Gdzies tam cos pisało o wadach chelatu???????Niech pani nie przeinacza faktów bo to sie juz żalosne robi.Nigdzie pani nie udowodniła ze chelat ma wady.
    a dzisiaj dowiedziałem sie o kolejnej zalecie o której nawet sam nie wiedziałem tj brak interakcji z innymi minerałami.Przykładowo przy tradycyjnych formach soli mineralnych niemozliwym jest stosowanie potasu z magnezem poniewaz jedno ogranicza wchłanianie drugiego,przy chelatach mozna to robic ale juz nie bede szukac linku bo widzę że to strata czasu.Kiedy rozmówcy zaczynaja spierac sie o fakty moj czas staje sie cenniejszy niz fajerwerki

    • http://badania.net/author/bocian-konrad/ Konrad Bocian

      Drogi Panie, to co Pan łyka jest Pana osobistą sprawą. Artykuł mówił o możliwości przedawkowania magnezu i z tym nie musi się Pan zgadzać. Osobiście uważam temat za zakończony, ponieważ do niczego nas nie doprowadził, oprócz Pana obraźliwych słów.

    • Agata Kukwa

      Już wspominałam na początku tej dyskusji, że się nie rozumiemy. Gdyby przeczytał Pan wszystkie moje wcześniejsze komentarze wiedziałby Pan, że nie mam zamiaru dyskutować o wadach bądź zaletach poszczególnych produktów. Przez cały czas tej rozmowy próbowałam się jedynie dowiedzieć skąd Pan wie, że chelatu nie da się przedawkować.
      Przedstawił Pan wiele argumentów przemawiających za Pana zdaniem, że chelat jedej z firm jest wspaniałym środkiem i ja tego nie neguję, jednak nigdzie nie została przedstawiona informacja, że nie ma możliwości przedawkowania magnezu pochodzącego z chelatu.
      Ja swoje argumenty przedstawiłam, zresztą to Pan zarzucił mi, że napisałam o przedawkowaniu, podczas gdy Pana zdaniem chelatu jednej z firm przedawkować się nie da. Zatem to w Pana interesie powinno leżeć przedstawienie dowodów na ten temat, czego Pan nie zrobił. Powtórzę to jeszcze raz, mimo mnogości linków w informacjach, które się pod nimi kryją nie było ani jednego słowa o tym, że chelatu przedawkowac się nie da. Z mojej strony to tyle, myślę, że należy dbać o „cenność” Pana czasu i zakończyć tę dyskusję, bo robi się jak Pan słusznie zauważył, żałosna.

  • ryrek

    Ok,jak kogos uraziłem to sorry.
    a żeby było jasne – nie sympatyzuje z żadną firmą,ot poprostu siedze w tym temacie trochę ale niestety nie mam wykształcenia medycznego więc w sumie można olać mnie
    pozdrawiam
    Niemagister

  • ryrek

    PS. jak coś odsyłam szanownych forumowiczów naukowców do wizyt w klinikach sportowych gdzie pracuja prawdziwi fachowcy.Dowiecie sie tego samego co tutaj z tym że tam to kosztuję:)
    jeszcze raz pozdrawiam

  • Anonim

    Trochę faktów dla tych co twierdza że jetesmy pępkiem świata
    „Smutno to pisać, ale jeśli polska nauka nie ma żadnego znaczenia w świecie, to właśnie najbardziej bezwartościowe są nauki techniczne i ekonomiczne.

    Dwie polskie uczelnie humanistyczne są w czwartej setce światowych uniwersytetów ale nie ma tam żadnej polskiej uczelni technicznej czy ekonomicznej. Polscy inżynierowie w konkurencji innowacyjności sytuują się za inżynierami z krajów trzeciego świata. W ilości patentów technicznych wypadamy gorzej niż przysłowiowe Burkina Faso. Polscy inżynierowie zgłaszają ich około STOKROTNIE mniej, aniżeli na przykład niemieccy. Wstyd i hańba, kogo produkują polskie „politechniki”.

    A żeby dopełnić miarę śmieszności, jedyną bodaj polską specjalnością naukową, która sytuuje się na najwyższej światowej półce jest… archeologia.

    I jeszcze gorzkie postscriptum: polscy „inżynierowie” to w istocie składacze produktów wymyślonych przez innych. Ich innowacyjność polega na tym, ze czasami wpadną na „pomysł” by coś w zagranicznej aparaturze na przykład skleić gumą do żucia zamiast skręcić precyzyjnymi pochwytami. Bo to i oszczędzić można, i podwędzone śruby sprzedać. A jakoś się będzie trzymało.

    Na przykład motoryzacja.

    Co jakiś czas media karmią nas sensacją w rodzaju „auta z Polski robią furorę!” Auta… w których Polacy nie opracowali nawet know-how na wkręcanie wentylka.

    Ale co tam wentylki w samochodach! Naszą dumą narodową jest produkowanie części drzwi do Boeingów, a może samych klamek, nie wiem dokładnie.

    Ostatnim sukcesem polskich inżynierów jest Syrena 105 Lux.
    Za to pychy nie brakuje.

    I tyle wart jest dyplom polskiej uczelni.”

    gorzej niż przysłowiowe Burkina Faso. Polscy inżynierowie zgłaszają ich około STOKROTNIE mniej, aniżeli na przykład niemieccy. Wstyd i hańba, kogo produkują polskie „politechniki”.

    A żeby dopełnić miarę śmieszności, jedyną bodaj polską specjalnością naukową, która sytuuje się na najwyższej światowej półce jest… archeologia.

    I jeszcze gorzkie postscriptum: polscy „inżynierowie” to w istocie składacze produktów wymyślonych przez innych. Ich innowacyjność polega na tym, ze czasami wpadną na „pomysł” by coś w zagranicznej aparaturze na przykład skleić gumą do żucia zamiast skręcić precyzyjnymi pochwytami. Bo to i oszczędzić można, i podwędzone śruby sprzedać. A jakoś się będzie trzymało.

    Na przykład motoryzacja.

    Co jakiś czas media karmią nas sensacją w rodzaju „auta z Polski robią furorę!” Auta… w których Polacy nie opracowali nawet know-how na wkręcanie wentylka.

    Ale co tam wentylki w samochodach! Naszą dumą narodową jest produkowanie części drzwi do Boeingów, a może samych klamek, nie wiem dokładnie.

    Ostatnim sukcesem polskich inżynierów jest Syrena 105 Lux.
    Za to pychy nie brakuje.

    I tyle wart jest dyplom polskiej uczelni.
    Polska ma być gospodarką komplementarną do niemieckiej; ten plan jest konsekwentnie realizowany.

    Polscy inżynierowie mają składać niemieckie samochody.
    Polscy ekonomiści mają być księgowymi skrupulatnie liczącymi zyski lokalnych oddziałów korporacji.
    polscy menedżerowie mają skutecznie sprzedawać niemieckie towary.”

    • http://badania.net/author/bocian-konrad/ Konrad Bocian

      Widzę, że Pan Ryrek (zapomniał Pan, że widzę adres mailowy osoby, który wystawiła komentarz) w swojej niemocy zaczął wylewać gorzkie żale na temat polskich uczelni. Cóż śmieszne to zachowanie, świadczące tylko i wyłącznie o tym z jakim człowiekiem mamy do czynienia. Łatwo jest ukrywać się pod nic nie znaczącym pseudonimem i wyzywać polskich inżynierów od nierobów i nieuków, kiedy samemu nic się w tym temacie nie zrobiło, nie mówiąc już o podstawowej wiedzy. Jeśli już rzuca się oskarżenia wypadałoby je poprzeć dowodami, a nie wyciętymi nie wiadomo skąd cytatami. Sprawdza się po raz kolejny powiedzenie, że bezsilność rodzi agresję. W tym wypadku bardzo negatywną, bo opluwa Pan własny kraj i ludzi, którzy na jego rzecz pracują. Smutne i przykre… Żegnam się z Panem ozięble.

    • http://badania.net/author/micha-jarosz/ Michał Jarosz

      1. Kto tu twierdził, że jesteśmy pępkiem świata?
      2. W Niemczech złożono w 2008r 135748 wniosków patentowych. W Polsce 2889. No jest tragicznie (BTW, Burkina Faso – 0). Ale spójrzmy teraz ile patentów przypada na 1mln USD wydanych w danym kraju na badania i rozwój (dane z 2007). Niemcy 0.74, USA 0,72, Polska 0.78 – Dla kontrastu Japonia 2,48, Słowenia 102,26 (i trzymają taki poziom od lat). Z drugiej strony Włochy 0,49, Francja 0,37, Finlandia 0,31
      źródło: http://www.wipo.int/ipstats/en/statistics/patents/

  • Anonim

    Jak Pan pewnie nie zauważył to nie są moje słowa ponieważ w komentarzu tym jest cytat

  • Anonim

    skąd to zbulwersowanie Panie Bocian?? na forum podważył pan wiarygodność badań prowadzonych przez zachodnie firmy,podważył pan w koncu wiarygodnosc producenta który dopuszcony został do obrotu w wielu krajach o bardziej restrykcyjnym niz Polska prawie więc i ja pozwoliłem sobie iście genialnym w swej prostocie cytacie(zresztą słusznym) określić stan polskiej nauki :/
    „bezsilność rodzi agresję” – wyprzedził mnie Pan z odpowiedzią
    „jesli rzuca sie oskarzenia wypadałoby poprzec je dowodami” – a czy Pan je przedstawil podwazajac wiarygodnośc chelatu?
    jest takie bardzo mądre przysłowie o dwóch „marcinach”

  • Anonim

    „widzę że pan ryrek w swojej niemocy zaczał wylewac gorzkie żale na temat polskich uczelni” – moja odpowiedz była kwintensencją to pana zarzutów o zachodnich naukowcach .Skoro pan może to i ja też:)
    no chyba że tylko panu wolno podważać czyjeś,a jak ktoś podważa pańskie to od razu jest złym,agresywnym i słabym człowiekiem:) żałosne

  • Pingback: Podsumowanie roku 2010 | badania.net