Psychologia

Mamo, a skąd się biorą dzieci?

Skoro to nie bocian przynosi dzieci, to skąd się one biorą? Odpowiedzi na to pytanie starało się udzielić dwóch amerykańskich badaczy. Rozwiązanie zagadki znaleźli w prowadzonych przez siebie badaniach, sprawdzających związek między poczuciem szczęścia i liczbą posiadanego potomstwa.

Czy czynniki związane z poczuciem dobrobytu i spełnienia faktycznie mogą być bodźcem dla par myślących o dziecku? Sprawą zajęli się badacze Jinhyung Kim i Joshua A. Hicks z Texas A&M University. Postanowili sprawdzić, czy pary mieszkające w USA, deklarujące zadowolenie z życia, chętniej zostają rodzicami. Powołując się na wcześniejsze badania na parach pochodzących z Australii, Wielkiej Brytanii i Niemiec, postawili sobie dwa cele badawcze. Pierwszy z nich polegał na zweryfikowaniu tezy, że pary, które są zadowolone z życia, z większym prawdopodobieństwem zostaną rodzicami w przyszłości. Drugi miał na celu zanalizowanie wpływu różnorodnych czynników, składających się na dobre samopoczucie (takich jak: pozytywne emocje, cel w życiu) na posiadanie potomstwa.

W badaniu udział wzięły dwie grupy. Pierwszą stanowiło 559 amerykańskich prawników, których w odstępie 6 lat, dwukrotnie zapytano o liczbę dzieci. Grupą drugą, reprezentatywną dla całego amerykańskiego społeczeństwa, było 4963 osób z 48 stanów. W trakcie dwóch rozmów telefonicznych, przeprowadzonych w odstępie 10 lat, badanych proszono o ocenę ich zadowolenia z pracy, zdrowia, relacji z partnerem i dziećmi. Na koniec obie grupy oceniały swoją satysfakcję z życia (SWL). Zarówno w przypadku jednej, jak i drugiej grupy, osoby deklarujące większe zadowolenie z życia wykazywały także większą chęć do posiadania potomstwa. Ponadto, osoby nie mające dzieci w pierwszej fazie badania, deklarowały większą skłonność do powiększenia rodziny.

Zatem mimo obaw, które niesie ze sobą decyzja o zostaniu rodzicem (spadek satysfakcji małżeńskiej, podwyższony poziom lęku i stresu, depresja poporodowa), czynnikiem przeważającym jest to, jak spełnieni jesteśmy w życiu. Wyjaśniać może to fakt, że pozytywne emocje wpływają na lepsze relacje społeczne oraz bardziej efektywną realizację celów finansowych, a co za tym idzie, mogą znacząco ułatwić decyzję o dziecku. Przeprowadzone badania dowodzą, że szczęście jest nie tylko efektem posiadania dzieci, ale samo w sobie przyczynia się do chęci powiększania rodziny. Jest ono najlepszym prognostykiem wielodzietności i warto o tym pamiętać.

Więcej informacji:
Autorzy notatki: Monika Jaskulska, Magdalena Górecka, Anita Kadłubiska, Marta Miszewska, Sławomir Pękala, Jagoda Polińska, Szymon Wanatowicz, Dawid Witych

Kim, J., & Hicks, J. (2015). Happiness begets children? Evidence for a bi-directional link between well-being and number of children The Journal of Positive Psychology, 1-8 DOI: 10.1080/17439760.2015.1025420
(C) Zdjęcie Tatiana Vdb
Print Friendly, PDF & Email

O autorze

Monika Jaskulska

  • Spoko spoko, ale czy wiecie skąd wzięło się to o bocianie?

    • Nyja – bóg zaświatów, dawca bogactwa (por. Pluton i Weles), opiekun i przewodnik dusz, to jedyna (obok bogini Dziedzileli) postać Olimpu Długosza zaakceptowana przez hiperkrytycznego Aleksandra Brücknera. Nyja został zinkultaryzowany z postacią św. Wojciecha i zastępiono nim kult boga Nyji.

      Ludowy święty Wojciech patronuje więc (co niezgodne z jego oficjalną charakterystyką) hodowli bydła: „Na świętego Wojciecha wołowa pociecha”. Następnie św. Wojciech określa czas końca zimy: „Gdy przed Wojciechem grzmi, długo jeszcze zima śni”, wreszcie uważany jest za władcę bocianów, w wierzeniach zachodniosłowiańskich nosicieli dusz ludzkich: „W dzień Wojciecha świętego ptaki przylatują jego”, wreszcie same bociany w Polsce powszechnie zwane są „Wojtkami”. Idąc dalej, „bocian-Wojtek” (nosiciel dusz ludzkich) na czas zimy rezyduje w zaświatowej krainie dusz – Wyraju, a przybywając na wiosnę przynosi ostatni śnieg. W legendach nie potrafi upilnować powierzonych mu przez Boga gadów (które rozchodzą się po świecie), za karę zostaje strącony na ziemię, w jednym z wariantów nawet pod most. Mało tego, bocian walczy z orłami (ptakami gromowładcy), posiada moc ukarania krzywdzących go ludzi podpaleniem domostwa ale i przysparza szanującym go ludziom wszelkiej pomyślności.

      Co interesujące, przybycie duszy (poczętego dziecka) przedstawiane jest jako wyciągnięcie (przez bociana) żaby z mokradeł (por. woda i bagna jako brama zaświatów), przeniesienie jej na dach domu i wpuszczenie dziobem poprzez komin do środka domostwa (dziób bociana w wierzeniach ludowych posiada symbolikę falliczną). Stąd do dziś tak popularne wierzenie (u Słowian Zachodnich) o bocianie przynoszącym dzieci. I dalej, czy polskie przysłowie „Kle, kle, Wojtuś, kle, kle, twoja matka w piekle” wskazuje na dawną relację Nyji i Marzanny? Z pewnością „bocian-Wojtek” jawi się tu jako ślad życzliwej postaci pana zaświatów, co wymagałoby jednak dalszej, odrębnej analizy religioznawczej.

      • Całkiem dobre przybliżenie tematu.

      • Aleksandra Sieheń

        Fantazja ludzka nie zna granic ;)

  • I znów dziwienie ogromne, że trzeba było mnóstwa pieniędzy i wysiłku by udowodnić coś tak oczywistego. Z drugiej strony, jako że są to badania naukowe, czyli posiadające określony poziom obiektywizmu, zatem mogą pomóc w obalaniu propagandy antyrodzinnej.