Psychologia

Masz talent i dużo pracujesz? Nie przyznawaj się!

(C) www.flickr.com by mikebaird
(C) www.flickr.com by mikebaird

Czy słowa „ale ja się tak napracowałem!” nie są ci obce? Jeśli tak, to znaczy, że posłużyłeś się heurystyką wysiłku, aby przekonać kogoś do wartości swojej pracy. W ten sposób oceniamy również wartość dzieła sztuki: bardziej cenimy te wytwory, w które artysta włożył więcej pracy, niż te, które nie sprawiły mu żadnego wysiłku. Ale gdybyś spojrzał na dzieło z punktu widzenia talentu twórcy, to jak myślisz – komu tworzenie przyszłoby z większą łatwością: niezwykle utalentowanemu artyście czy początkującemu malarzowi?

O badaniach zespołu Justina Krugera nad heurystyką wysiłku pisaliśmy wcześniej. Ich wyniki sprowadzają się do tego, że im więcej wysiłku włożono w oceniany obiekt, tym lepszy będzie nam się on wydawał. Jednak istnieje czynnik, który w istotny sposób zmienia tę zależność: talent. Zdecydowali się go zbadać Hyejeung Cho i Norbert Schwarz, a wyniki swoich eksperymentów opublikowali na łamach Journal of Consumer Psychology.

Psychologowie postanowili zbadać funkcjonowanie dwóch naiwnych teorii, czyli przekonań, które nami kierują przy spostrzeganiu otaczającego nas świata. Pierwsza przypisuje wysiłkowi włożonemu w pracę istotną rolę w naszych osądach. Natomiast zgodnie z drugą, utalentowani i wprawni artyści muszą pracować krócej niż ci nieutalentowani i niewprawni, aby stworzyć dzieło o podobnej jakości. Druga może wykluczyć działanie pierwszej, ponieważ informacja o wysiłku może się okazać zupełnie nieprzydatna. Dzieje się tak wtedy, gdy zwrócimy uwagę na talent twórcy, w wyniku czego może się wtedy pojawić zupełnie odwrotna zależność: im większy wysiłek, tym gorszy produkt.

Czy oszacowania wysiłku, jakości wytworu i talentu artysty są powiązane?

W pierwszym eksperymencie wzięło udział 172 studentów, których podzielono na 4 grupy eksperymentalne w zależności od informacji o wysiłku włożonym w powstanie dzieła (duży vs. mały) i przedstawionej teorii (teoria wysiłku vs. teoria talentu). Na początku uczestnicy czytali artykuł napisany przez historyka sztuki. W zależności od grupy eksperymentalnej, do której zostali przydzieleni studenci, autor zwracał uwagę na rolę wysiłku lub talentu w powstawaniu wielkich dzieł. Kolejne zadanie miało utrudnić badanym odgadnięcie hipotezy, dlatego było niezwiązane z eksperymentem. W następnym kroku studenci oceniali współczesny obraz. Dołączono do niego krótki opis, zawierający informacje o tytule, autorze, technice wykonania i oryginalnym rozmiarze obrazu. Dodatkową informację stanowił czas powstawania obrazu. Badani z grupy wysokiego wysiłku dowiadywali się, że obraz malowano dłużej niż rok, natomiast uczestnicy z grupy niskiego wysiłku czytali, że obraz powstał w 3 dni. Zadaniem osób badanych było oszacowanie kwoty, za jaką obraz zostałby sprzedany na aukcji. Studenci przydzieleni do grupy kontrolnej również oszacowywali cenę obrazu, ale wcześniej nie otrzymali artykułu ani informacji o wysiłku włożonym w powstawanie dzieła.

Wyniki eksperymentu potwierdziły hipotezy badaczy. Uczestnicy w grupie teorii wysiłku szacowali cenę obrazu jako wyższą, gdy dowiadywali się, że artysta tworzył go dłużej niż rok, niż gdy otrzymywali informację, że obraz powstał w 3 dni. Z kolei oceny badanych w grupie teorii talentu nie różniły się od siebie istotnie, niezależnie od tego jaką otrzymywali informację na temat wysiłku. Jeśli chodzi o różnice między grupą kontrolną a grupami eksperymentalnymi, to pojawiły się one w dwóch przypadkach: gdy badani z grupy teorii wysiłku otrzymywali informację o dużym wysiłku artysty, a także gdy uczestnicy z grupy teorii talentu dowiadywali się o małym wysiłku malarza. W tych dwóch przypadkach szacowane ceny były istotnie wyższe w grupach eksperymentalnych, niż w kontrolnej.

Pierwsze badanie dowiodło, że ekspozycja na jedną z naiwnych teorii wpływa na oceny wartości obrazu. Ale czy samo zadanie związane z ocenianiem przyniesie na myśl jedną z naiwnych teorii? Naukowcy postanowili odpowiedzieć na to pytanie w drugim eksperymencie. Chcieli także sprawdzić, jak przywołana teoria będzie wpływać na dalsze oceny obrazu. Na początku uczestnikom pokazywano ten sam obraz i podawano informację o dużym lub małym wysiłku, zależnie od grupy eksperymentalnej. W dalszej kolejności badani byli podzieleni na dwa warunki badawcze. Połowa z nich oceniała najpierw jakość obrazu w skali od 1 (niezbyt dobra) do 11 (bardzo dobra), następnie szacowała cenę dzieła na aukcji, a na końcu oceniała talent artysty (grupa jakości). Druga połowa uczestników najpierw oceniała talent malarza, a następnie wyceniała obraz i oceniała jego jakość (grupa talentu). O wysokiej jakości obrazu można wnioskować na podstawie czasu poświęconego dziele lub talentu artysty. Dlatego przypuszczano, że kolejność wydawania sądów może wpłynąć na ocenę.


Wyniki drugiego eksperymentu są zgodne z przewidywaniami autorów. Dłuższa praca nad obrazem prowadziła do wyższych ocen jakości jedynie w grupie jakości. W grupie talentu większy wysiłek sugerowałby mniejszy talent, co eliminowałoby różnicę w ocenie jakości wytworu. Wyniki potwierdzają to przewidywanie. Jeśli chodzi o wartość obrazu, wyceny odzwierciedlają wzór wyników jakości. Jednak w przeciwieństwie do pierwszego eksperymentu, gdzie badani wybierali ceny z 10-stopniowej skali, w tym badaniu uczestnicy sami podawali wartość obrazu. Z powodu dużych rozbieżności w szacowaniu (18-15.000 dolarów), różnice w wynikach poszczególnych grup nie są istotne statystycznie.  Natomiast ocena talentu artysty okazała się być zależna od interakcji wysiłku z kolejnością oceny. Gdy badani z grupy jakości pozytywnie ocenili obraz, następnie twierdzili również, że malarz jest utalentowany. Kiedy jednak najpierw oceniano talent, artysta otrzymywał nieco niższe oceny w warunku dużego wysiłku niż małego. Zależność ta nie osiągnęła jednak istotności statystycznej.

Badania te udowodniły jak ważna jest kolejność prezentowanych danych. Oceny dokonywane jako pierwsze mają wpływ na dalsze osądy, co może mieć ważne odzwierciedlenie w praktyce. Okazuje się, że informacja o wysiłku włożonym w zadanie wcale nie musi oznaczać, że produkt zostanie lepiej oceniony. Zatem zanim ujawnisz jak długo nad czymś pracowałeś, zastanów się jeszcze raz!

Więcej informacji:
Cho, H., & Schwarz, N. (2008). Of great art and untalented artists: Effort information and the flexible construction of judgmental heuristics. Journal Of Consumer Psychology, 18(3), 205-211. doi:10.1016/j.jcps.2008.04.009
Print Friendly

O autorze

Marta Wrońska

Studentka 5 roku psychologii Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Sopocie, absolwentka Junior Researcher Programme w ramach EFPSA, muzyk-instrumentalista. W SWPS realizuje projekt "Wyznaczniki zmian stanów uwagi w procesie twórczym" w ramach Diamentowego Grantu. Studiowała grę na fortepianie w Akademii Muzycznej w Gdańsku. Nieustannie próbuje połączyć swoje dwie największe pasje, zagłębiając się w psychologię twórczości, muzyki i sztuki. Od czasu do czasu chętnie zwiedza świat Tolkiena.

  • Maciej

    Pokutujący kobiecy punkt widzenia! To właśnie one oceniają pracę „po wysiłku”

    – „panie profesorze ale ja się uczyłam” – woła nagrodzona dwoją uczennica
    – „no popatrz Beatko, a taki C… (to o mnie) to się wcale nie uczył – a wie więcej od Ciebie”.

    To autentyczny dialog jeszcze z czasów moich licealnych, ale pokazuje sedno sprawy – mówiąc o wysiłku zawsze odwołujemy się do żeńskiego audytorium, bo mężczyźni nie interesują się wysiłkiem innych a jedynie efektami.

    • Badacze nie podają żadnych informacji na temat płci w artykule. Gdyby to był istotny czynnik, to przypuszczam, że chociaż wspomnieliby o tym jednym zdaniem ;)

      Z
      kolei wiemy, że w przypadku porażki kobiety dokonują częściej atrybucji
      wewnętrznej, czyli przypisują sobie przyczynę porażki (np. oblałam
      egzamin, bo się za mało uczyłam), a mężczyźni zewnętrznej, czyli
      przypisują czynnikom zewnętrznym przyczynę porażki (np. oblałem
      egzamin, bo ten profesor mnie nie lubi). Wg niektórych teorii
      klinicznych przyczynia się to do częstszego występowania depresji u
      kobiet.

    • Badacze nie podają żadnych informacji na temat płci w artykule. Gdyby to był istotny czynnik, to przypuszczam, że chociaż wspomnieliby o tym jednym zdaniem ;)

      Z
      kolei wiemy, że w przypadku porażki kobiety dokonują częściej atrybucji
      wewnętrznej, czyli przypisują sobie przyczynę porażki (np. oblałam
      egzamin, bo się za mało uczyłam), a mężczyźni zewnętrznej, czyli
      przypisują czynnikom wewnętrznym przyczynę porażki. (np. oblałem
      egzamin, bo ten profesor mnie nie lubi). Wg niektórych teorii
      klinicznych przyczynia się to do częstszego występowania depresji u
      kobiet.

    • Badacze nie podają żadnych informacji na temat płci w artykule. Gdyby to był istotny czynnik, to przypuszczam, że chociaż wspomnieliby o tym jednym zdaniem ;)

      Z kolei wiemy, że w przypadku porażki kobiety dokonują częściej atrybucji wewnętrznej, czyli przypisują sobie przyczynę porażki (np. oblałam egzamin, bo się za mało uczyłam), a mężczyźni zewnętrznej, czyli przypisują czynnikom zewnętrznym przyczynę porażki (np. oblałem egzamin, bo ten profesor mnie nie lubi). Wg niektórych teorii klinicznych przyczynia się to do częstszego występowania depresji u kobiet.

  • PiotrLenarczyk

    lol i tak marketingowe kolororeklamy wcisną cokolwiek, niezależnie czy malował, Matejko, drukarka 3D, czy ubogi student.