Psychologia

Osoby religijne zwracają uwagę na szczegóły!

Widzisz las czy pojedyncze drzewa? Jeśli odpowiedziałeś las, prawdopodobnie jesteś globalistą, którego interesuje całość, tło. Jeśli drzewa, pewnie posługujesz się myśleniem analitycznym, przywiązujesz wagę do detali, z sytuacji wyodrębniasz pojedyncze elementy. Okazuje się, że globalny lub analityczny styl myślenia nie jest niezmienny. Naukowcy na łamach magazynu PLoS ONE pokazują, że religia może modyfikować nasze postrzeganie!

Print Friendly, PDF & Email

Widzisz las czy pojedyncze drzewa? Jeśli odpowiedziałeś las, prawdopodobnie jesteś globalistą, którego interesuje całość, tło. Jeśli drzewa, pewnie posługujesz się myśleniem analitycznym, przywiązujesz wagę do detali, z sytuacji wyodrębniasz pojedyncze elementy. Okazuje się, że globalny lub analityczny styl myślenia nie jest niezmienny. Naukowcy na łamach magazynu PLoS ONE pokazują, że religia może modyfikować nasze postrzeganie!

Postrzeganie świata jest aktywnym procesem – twierdzą Lorenza Colzato, Wery van der Wildenberg oraz Bernhard Hommel z uniwersytetów w Holandii. Jak piszą badacze, nie obserwujemy biernie otoczenia, ale czynnie eksplorujemy jego elementy, poznajemy cechy, abstrahujemy właściwości. Jedną z różnic indywidualnych jest to, czy człowiek skupia uwagę na cechach obiektu, czy próbuje dostrzec go w kontekście. Innymi słowy, czy jego styl poznawczy jest analityczny (przywiązujący wagę do szczegółów), czy holistyczny (zależny od kontekstu, tła). Osoby o umyśle bardziej analitycznym szybko wyodrębniają szczegóły z tła, np. dostrzegają pojedyncze drzewa, tam gdzie jest las. Osoby po drugiej stronie bieguna – obdarzone umysłem bardziej holistycznym – widzą obraz całościowo, niejako z lotu ptaka, np. widzą las złożony z dużej ilości drzew.

Osoby z kręgu kultury zachodniej poprzez presję na indywidualność i nadrzędną wartość osoby ponad społecznością są typowo analityczni – interesuje ich pojedynczy obiekt, a nie jego tło. Zupełnie odmienna jest kultura chińska ze swoją nadrzędną zasadą kolektywizmu, holizmu. Dla Chińczyków wspólnota jest istotniejsza niż jednostka.

Wiemy już, że kultura determinuje styl przetwarzania bodźców. Czy religia również? Colzato i współpracownicy swoje badanie postanowili przeprowadzić w Holandii – kraju, w którym dominującą religią jest neo-kalwinizm. Ta odmiana protestantyzmu, czyli kalwinizm w wydaniu holenderskim, wyraża przekonanie o suwerenności sfer życia społecznego (ang. sphere sovereignty). W myśl tego poglądu, każda klasa społeczna ma swoje prawa i obowiązki i jest niezależna od pozostałych, a kalwini są wychowywani w duchu indywidualizmu. W związku z tym badacze założyli, że osoby wyznające tę religię będą bardziej zwracać uwagi na detale niż na cały obraz.

Badania przeprowadzono z udziałem 40 osób. Połowa z nich zadeklarowała ateizm, druga połowa jako wyznanie wskazała kalwinizm. Osoby dobrano pod względem płci, wieku, rasy oraz ilorazu inteligencji mierzonego testem Ravena, aby zminimalizować wpływ tych czynników na ostateczny wynik badania. Dodatkowo, wszystkie osoby wychowywały się w Holandii, w podobnych warunkach socjo-ekonomicznych.

Aby określić typ myślenia (analityczny vs globalny), badacze skonstruowali zadanie wykorzystujące figury geometryczne. Większe figury zbudowane były z mniejszych, np. kwadrat był złożony z 16 mniejszych kwadratów albo z 8 mniejszych prostokątów. Większy prostokąt był złożony z 32 mniejszych kwadratów albo 16 prostokątów. Figury wyświetlano na ekranie monitora. Zadaniem uczestnika było wskazanie, jaką figurę widzi – większą np. prostokąt czy mniejszą, z której składał się ów prostokąt, np. kwadrat. Przed każdym wyborem na ekranie pokazywała się informacja, który z elementów obrazu (całość czy szczegóły) należy brać pod uwagę.

Czy wiara wpływa na styl myślenia wierzącego?

Rezultaty pokazały, że kalwini wolniej odpowiadali na pytania wymagające globalnego spojrzenia. Badacze twierdzą, że w porównaniu z ateistami, styl myślenia osób wyznających kalwinizm jest mniej holistyczny – skupiają się na szczegółach, a nie na ogólnym obrazie przedmiotu czy sytuacji. Ta grupa wypadała jednak lepiej od ateistów, jeśli polecenie nakazywało nazywanie elementów większej figury, a nie niej samej.

Można spierać się, co w tych badaniach jest przyczyną, a co skutkiem. Ich korelacyjna natura nie pozwala wykluczyć, że kalwinizm, a szerzej – dana religia, przyciąga osoby o określonym typie myślenia, czyli takie, które już wcześniej przywiązywały wagę do szczegółów. Jednak wiarę najczęściej przyjmuje się (np. poprzez chrzest) na długo przedtem, zanim styl myślenia stanie się typowo holistyczny czy typowo analityczny.

Badania Colzato, van der Wildenberg i Hommla dowodzą, że tak ważna sfera w życiu wielu z nas jak wiara, nie pozostaje bez wpływu na styl myślenia i postrzegania świata zewnętrznego.

Więcej informacji:
Colzato, L. S., van den Wildenberg, W. P. M., Hommel. B. (2008). Losing the Big Picture: How Religion May Control Visual Attention, PLoS ONE, 3 (11) DOI: 10.1371/journal.pone.0003679
Zdjęcie (C) www.flickr.com by wiggoaugogo
PEŁNY TEKST ARTYKUŁU
Print Friendly, PDF & Email

O autorze

Lilianna Jarmakowska - Kostrzanowska

Magister psychologii i matematyki. Zajmuje się statystyką i z zastosowań statystyki w psychologii tworzy swój doktorat. Pisze bloga, też ze statystyki. Co skutecznie zjada wolny czas, który poświęciłaby na gotowanie i operowanie szydełkiem.

  • Maciej

    Dobrze napisany tekst – nawet ja nie am się do czego przyczepić… no prawie.

    „Jednak wiarę najczęściej przyjmuje się (np. poprzez chrzest) na długo
    przedtem, zanim styl myślenia stanie się typowo holistyczny czy typowo
    analityczny.” – owszem ale deklaracja ateizmu to już postawa człowieka dorosłego – więc ktoś kto deklaruje kalwinizm tym samym dokonuje wyboru już po tym jak jego styl myślenia stal się „typowo holistyczny czy typowo analityczny”.

  • Rzaba

    Ciekaw jestem jak ma się to do naszej polskiej rzeczywistości. Ja na przykład sądzę, że jestem umysłem holistycznym (wnioskując z tekstu), chociaż dla równowagi i samodyscypliny, staram się zwracać uwagę na szczegóły. Zostałem ochrzczony i wychowany w katolicyzmie, długo uczestniczyłem w obrządku i to przez pryzmat wiary pojmowałem świat. Nie znajdując odpowiedzi na pytania co do szczegółów wiary okazało się, że jej ogół nie trzyma się kupy. Więc musiałem odkryć świat na nowo, uporządkować to, gdzie wiara zostawiła bałagan (czyli wszędzie poza poczuciem moralności). Dostrzegłem nowe, ogromne wspaniałe rzeczy, ale faktycznie w którymś momencie przestałem patrzeć na drobnostki, każdy mały czyn był za mały, miałem potrzebę globalnych zmian. Już teraz. Najpóźniej jutro. Dalej mam te potrzeby, ale nauczyłem się, że zmiany wymagają czasu, a kropla drąży skałę. Wiara z całą pewnością uczy cierpliwości i żmudnej repetycji, ale sądzę, że bez bajek też można się ich nauczyć.

    Z drugiej strony wydaje mi się, że polskie społeczeństwo wiecznie zmuszone do udziału w życiu politycznym (bo ktoś musi pilnować tych chochołów, darmozjadów i ich kukiełek) i uwikłane w katolicyzm ma niejaki ogląd na oba krańce spektrum holizm-detal. Polityka, losy kraju i narodu od tylu pokoleń są niepewne, że Polacy patrzą na siebie jako Polacy. Chcą by ta świadomość przetrwała. Problem polega jednak na tym, że rozdrabniamy się na prawdziwych Polaków, lewaków Polaków, Polaków cebulaków i dziesiątki innych podziałów mających na celu uszczegółowienie czyjejś przynależności wewnątrz polskiego społeczeństwa. Nam to nie wychodzi tak dobrze jak Holendrom bo u nas każdy kto jest inny niż ja sam jest dla mnie dziwakiem, więc pewnie zagrożeniem dla mnie i mojej tożsamości. Skoro dla mojej tożsamości to i dla mojego pojmowania Polaka. Do tego dojdzie kiepska sytuacja w kraju, medialne i rządowe hieny żerujące na tej konfuzji i ją podsycające i oto mamy społeczeństwo, które dzieli się coraz bardziej. Niedługo podzieli się tak, że najbliżsi kumple odkryją po 45 latach przyjaźni jedną rzecz, która ich różni i zerwą znajomość, może nawet będą walczyć przeciw sobie na marszach. Bo jeden jest za bardzo lewak, a drugi za bardzo naziol.
    Czyli chcemy dobrze dla społeczności, ale codzienna uprzejmość, pomoc, uśmiech, podziękowanie czy dobre słowo na pożegnanie w stronę konkretnej osoby to ciągle rzadkość.

    W sprawnie działającym aparacie państwowym pt. Holandia mieszkaniec zazwyczaj nie interesuje się nawet życiem politycznym (co też jest niepokojące, ale jakże ufne, ale z naszej perspektywy jakże naiwne by uważać, że polityk zrobi co w jego mocy by działać na korzyść społeczeństwa), głoszę to na podstawie Amsterdamu. Tutaj ludzie potrafią być tak wyszczegółowieni, że patrzą tylko na czubek własnego nosa i stan konta zamiast dbać o siebie nawzajem. Czyli samoluby.

    Z drugiej strony w małych sytuacjach codziennych, nie wymagających dużo energii, podanie czegoś z wyższej półki, informacja, życzenie miłego dnia jest tutaj na porządku dziennym.

    I tego zdają się Polacy nie dostrzegać jeszcze w pełni – że to właśnie te małe drobnostki, szczególiki budują wesołą całość, że to z dołu płynie inicjatywa podczas gdy w Polsce ciągle spodziewamy się, że, mimo tylu lat rozczarowań, przykład przyjdzie z góry. Ha!

    To pomysły wędrują od ogółu do szczegółu.

    Rezultaty działań przebywają odwrotną drogę.

    • Maciej

      Rzabo – akurat przeciwstawianie wiary – poznaniu świata – to jakiś totalny absurd… który popełniłeś, i na nm budujesz swój światopogląd.