Psychologia

Poczucie moralnej słuszności nasila poparcie dla przemocy

Biorąc pod uwagę rozmiar zniszczeń, traumy i indywidualnych dramatów, jakimi zazwyczaj kończą się wojny powstaje pytanie, od czego zależy społeczne poparcie dla takich konfliktów zbrojnych, szczególnie wtedy, kiedy ich wynik jest niepewny. W jakim stopniu jest to wynik analizy oczekiwanych kosztów i zysków, a w jakim stopniu poparcie dla działań wojennych motywowane jest innymi względami?

Badacze Jeremy Ginges i Scott Atran testowali hipotezę, zgodnie z którą, jeśli ludzie popierają wojnę, ponieważ postrzegają ją jako efektywny sposób realizacji politycznych celów to ich poparcie będzie uzależnione od wielkości koniecznych do poniesienia kosztów. Innymi słowy, jeśli wojna robi się zbyt „droga” wówczas poparcie dla niej powinno spadać. Z drugiej strony konkurencyjne wyjaśnienie poparcia dla wojny odwołuje się do względów moralnych – kluczowa jest słuszność sprawy, której należy bronić bez względu na wszystko. W przypadku takiej motywacji wielkość kosztów, które trzeba będzie ponieść powinna mieć o wiele mniejsze znaczenie, ponieważ wartości moralne nie poddają się logice ekonomicznej. Ginges i Atran testowali te hipotezy w serii badań przeprowadzonych zarówno w kontekście realnych konfliktów, jak i w kontrolowanych badaniach eksperymentalnych.

W pierwszym badaniu badacze przebadali reprezentatywną grupę żydowskich osadników na Zachodnim Brzegu Jordanu pytając ich o gotowość do uczestnictwa w różnego rodzaju nielegalnych działaniach w ramach protestu przeciwko ewentualnej likwidacji żydowskich osiedli. Część z tych działań, pomimo że nielegalna, nie wiązała się z użyciem przemocy (np. blokada drogi, nielegalna okupacja). Druga część stanowiła akty politycznej przemocy. Badani pytani byli również o postrzeganą skuteczność oraz moralną słuszność każdego z tych działań. Zgodnie z przewidywaniami to moralność, a nie postrzegana efektywność przemocy wpływała na intencje angażowania się w agresywane działania. Z drugiej strony, zarówno efektywność jak i słuszność przewidywały skłonność do zaangażowania w działania bez użycia przemocy. Badanie to pokazało, że efektywność nie determinuje decyzji o użyciu przemocy w konflikcie międzygrupowym natomiast przekonanie o słuszności tak.

Straty w słusznej sprawie

W kolejnych badaniach Ginges i Atran sprawdzali, w jakim stopniu koszty działania wpływają na poparcie dla działań wojennych w porównaniu do poparcia dla działań dyplomatycznych. Badani – amerykańscy studenci – czytali hipotetyczny scenariusz przedstawiający konflikt między USA i bliżej niesprecyzowanym państwem X przetrzymującym 100 jeńców amerykańskich, których zamierza torturować i zabić. Połowa badanych miała ocenić, czy USA powinno użyć militarne środki, aby ocalić jeńców. Druga połowa badanych pytana była o poparcie dla środków dyplomatycznych w tej samej sytuacji. Gdy badani sądzili, że możliwe jest ocalenie wszystkich jeńców, nie było różnicy pomiędzy poparciem dla wojny i dyplomacji. Około 80% badanych popierało zarówno wojnę, jak i dyplomację. Różnice pomiędzy poparciem dla wojny i dyplomacji pojawiły się, kiedy efektywność strategii była niepewna. Gdy badani mieli podać najniższą możliwą liczbę ocalonych jeńców, przy której ciągle jeszcze popieraliby daną strategię, podawali o wiele niższe liczby w przypadku wojny niż w przypadku działań dyplomatycznych. Podobny efekt uzyskano także w grupach badawczych w Nigerii i Palestynie. Wynik ten oznacza to, że w przypadku decyzji o wojnie ludzie są skłonni poświęcić o wiele więcej niż w przypadku dyplomacji, a decyzje o poparciu dla wojny są mniej zależne od informacji o jej konsekwencjach.

Jak powstrzymać eskalację konfliktu?

Badacze tłumaczą tę pozorną nieracjonalność odwołując się do ewolucyjnego znaczenia tego mechanizmu. Ponieważ wojna wiąże się z koniecznością ogromnego indywidualnego poświęcenia dla dobra grupy (włącznie z poświęceniem własnego życia), mechanizm oparty na kalkulacji kosztów i zysków nie miałby szansy na wywołanie takiej mobilizacji. Zestawienie wysokiego ryzyka śmierci z jednej strony z małymi szansami na zyski (np. w postaci chwały bohatera wojennego), koszty w większości przypadków przeważają nad zyskami i w takiej sytuacji wiekszość ludzi powinna unikać wojny. Z drugiej strony, większą zdolność mobilizacji ma powoływanie się na obronę „świętych” wartości, która jest niezależna od kalkulacji i cel jest wówczas postrzegany jako absolutnie słuszny.

Co wynika z tych badań? Najwyraźniej odwoływanie się do kosztów prowadzenia wojny jest słabym argumentem przeciwko takiemu konfliktowi, ponieważ nie jest to argument rozważany przy podejmowaniu decyzji o politycznej agresji. Lepszym sposobem na powstrzymanie eskalacji konfliktu jest wedug autorów próba podważenia moralnego uzasadnienia dla wojny w konkretnym przypadku. Ostatecznie moralne kwestie są nieuchronnie tendencyjne i „świętość sprawy” o którą mogą rozpętać się wojny może być łatwo kwestionowana.

Więcej informacji:
(C) Zdjęcie Neil Thomas
Ginger, J., & Atran, S. (2011). War as a moral imperative (not just practical politics by other means). Proceesings of the Royal Society, 278, 2930-2938.
Print Friendly, PDF & Email

O autorze

Katarzyna Jaśko

Doktor psychologii, adiunkt w Instytucie Psychologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Interesuje się psychologią społeczną i psychologią motywacji. Prowadzi badania m.in. nad tym, jak ludzie reagują na nierówności społeczne oraz skąd się biorą radykalne postawy i zachowania polityczne.

  • Niestety ofiara ofierze nierówna. Na tym świecie są lepsze i gorsze wojny oraz lepsze i gorsze ofiary

  • ale „odkrycie” – wystarczyło otworzyć podręcznik historii i zobaczyć ile konfliktów było kompletnie nieopłacalnych a ile było „opłacalnych” – by skonkludować że kryterium opłacalności w przypadku wojny ma niewielkie znaczenie.