Psychologia Seks

Polityka i pornografia

O tym badaniu nie przeczytacie w gazetach, chociaż temat, który porusza jest na prawdę gorący. Dwoje amerykańskich psychologów postanowiło sprawdzić jak okres wyborów wpływa na zachowania związane z poszukiwaniem pornografii. Pokręcone? Nic bardziej mylnego, jeśli odwołamy się do korzeni powstania ludzkiego gatunku.

Patrick oraz Charlotte Markey udowodnili, że osoby pośrednio wygrywające rywalizację, poszukują pornografii częściej niż ci, którzy tę rywalizację przegrali. Słowa kluczowe jakie wpisujemy do Google od 2004 roku są zapisywane i przechowane. Dzięki temu badacze mogli przeanalizować jak często Amerykanie szukali pornografii w Internecie podczas cyklów wyborczych w 2004, 2006 oraz 2008 roku.

Wybory prezydenckie w 2004 i 2008 roku dzieliły stany Stanów Zjednoczonych Ameryki na dwa kolory: niebieski i czerwony. Niebieskie stany głosowały na kandydata Demokratów, a czerwone na kandydata Republikanów.

W 2006 roku odbyły się także wybory pośrednie. Tym razem Amerykanie wybierali skład Izby Reprezentantów, dlatego oprócz stanów niebieskich i czerwonych, pojawiły się także stany „wahające się” (ang. swing state), które popierały zarówno Demokratów jak i Republikanów.

Rozkład głosów elektorskich w 2004 roku: na czerwono - George W. Bush, na niebiesko John Kerry

Kiedy w 2004 roku wybory wygrał kandydat Republikanów George W. Bush, zgodnie z przypuszczeniami badaczy, osoby zamieszkujące stany czerwone powinny częściej poszukiwać pornografii niż obywatele stanów niebieskich. W 2008 roku sytuacja zmieniła się i fotel prezydencki objął kandydat Demokratów Barack Obama. Co, jak łatwo się domyślić, powinno odwrócić sytuację.

2006 rok przyniósł zwycięstwo Demokratom, którzy zdobyli większość w Izbie Reprezentantów, a psychologowie założyli, że największy wskaźnik poszukiwania pornografii będą miały stany niebieskie, później „wahające się”, a najmniejszy czerwone, ponieważ przegrały rywalizację.

Pornografię można znaleźć z pomocą różnych źródeł, jednak faktem jest, że Internet jest najszybszym i najskuteczniejszym sposobem. Każdego dnia pośród wszystkich wyszukiwanych haseł 25% (65 milionów) dotyczy pornografii i większość z nich wpisują mężczyźni (Buzzel, 2005; Ropelato, 2006). Z pomocą programu WordTracker badacze wytypowali 10 kluczowych słów, dzięki którym internauci znajdują nieprzyzwoite treści (np.: xxx, tits, boobs, porn, sex).

Dzięki Google Trends oraz wybranym słowom, autorzy stworzyli relatywny wskaźnik zapytań o konkretne hasła (ang. RSVI – relative search volume index) dla poszczególnych stanów. Na koniec wystarczyło porównać wyniki stanów niebieskich, czerwonych i „wahających się” tydzień przed i po zakończeniu wyborów.

Okazało się, że osoby zamieszkujące stany, które poparły zwycięskich kandydatów w 2004 oraz 2008 roku, istotnie częściej poszukiwały pornografii w Internecie niż mieszkańcy stanów przegranych. W 2006 roku wygrana Demokratów sprawiła, że najwyższy wskaźnik zapytań o pornografię miały stany niebieskie, w drugiej kolejności stany „wahające się”, a najmniejszy stany czerwone.

Rozkład głosów elektorskich w 2008 roku: na czerwono - McCain/Palin, na niebiesko Obama/Biden

Jednak w jaki sposób psychologowie wpadli na pomysł połączenia wyborów z szukaniem pornografii w Internecie? Odpowiedź okazuje się prozaiczna i dotyczy warunków w jakich ewoluowaliśmy jako gatunek. Jeszcze w latach 90-tych powstała tzw. „Hipoteza wyzwania” (ang. Challenge Hypothesis), która wykryła związek między agresją i testosteronem u ptaków (Wingfield, Hegner, Dufty, Ball, 1990).

„Hipoteza Wyzwania” zakłada, że poziom testosteronu u samców wzrasta w trakcie rywalizacji, co w konsekwencji wspiera zachowania związane z reprodukcją np. obroną samicy lub dominacją. Jedna z nowszych metaanaliz, która obejmowała badania dotyczące rożnych rodzajów rywalizacji (wrestling, koszykówka, rzucanie monetą itp.), wykazała wzrost poziomu testosteronu u zwycięzców w porównaniu do przegranych (Archer, 2006). Co ciekawe wystarczy obserwować jak ulubiona drużyna piłkarska lub koszykarska wygrywa aby zwiększyć ilość testosteronu we krwi (Bernhardt, Dabss, Fielden, Lutter, 1998). Podobny wynik po zakończeniu wyborów zaobserwowano także wśród męskich wyborców, którzy głosowali na Baracka Obamę w 2008 roku (Stanton, Beehner, Sain, Kuhn, LaBar, 2009).

Od podwyższonego poziomu testosteronu do pornografii droga jest już krótka, ponieważ jego obecność jest ściśle powiązana z zachowaniami seksualnymi. Niestety niektórym mężczyznom łatwiej jest szukać seksualnego spełnienia w Internecie, niż w rzeczywistym świecie – na nieszczęście wielu samotnych kobiet.

Więcej informacji:
Markey, P. M., & Markey C. N. (2010). Changes in pornography seeking behaviors following political elections: An examination of the challenge hypothesis. Evolution and Human Behavior, 31 (6), 442-446
Print Friendly

O autorze

Konrad Bocian

Absolwent Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Sopocie oraz doktorant Interdyscyplinarnych Studiów Doktoranckich SWPS. Jego zainteresowania naukowe skupiają się wokół psychologii moralności, wpływu języka na poznanie i emocje oraz agresji. W wolnym czasie fan serii PES, magazynu Polityka, kolarstwa górskiego oraz pokera w wersji Texas Hold'em.

  • Mamy niecałe dwa tygodnie po wyborach, więc jakby co, to wymówka gotowa :D O to naukowa!

  • Agata Kukwa

    Ciekawe jak wyglądałyby wyniki wyszukiwania po naszych wyborach samorządowych ;P
    wyszłoby pewnie, że cała Polska ogląda porno :D

    • No cała nie, bo przecież są też przegrani tych wyborów ;)

      • Jeśli dobrze pamiętam, to wszystkie ugrupowania ogłosiły zwycięstwo. Może jakiś wyż demograficzny nas czeka?

    • Ogłosić ogłosiły, ale z faktami ma to niewiele wspólnego ;)

  • mall

    Coś mi nie pasuje: na jakiej podstawie wysunięto wniosek, że to ‚wygrywający’ częściej pornografii szukali? Jak wykluczono przypadek osób, które oddawały głos na przegranego kandydata i mogły intensywnie szukać haseł pornograficznych?

    • Już tłumaczę. Nie porównywano wyników indywidualnych osób, tylko całych stanów pod względem zapytań o hasła pornograficzne. Oczywiście jest to wskaźnik ogólny jednak porównanie stanów, które głosowały na zwycięzcę ze stanami, które poparły przegranego wykazały, że istotnie częściej szukano pornografii w tych pierwszych niż drugi. W stanach, które poparły zwycięzcę z pewnością znalazły się osoby głosujące na przegranego, jednak w tym wypadku była to mniejszość. Ma to bezpośredni związek z ordynacją większościową jaka obowiązuje w Stanach Zjednoczonych: http://pl.wikipedia.org/wiki/Ordynacja_większościowa.
      Mam nadzieję, że rozwiałem Twoje wątpliwości :)