Psychologia Zdrowie

Świadomość przyjęcia placebo a jego skuteczność

Skuteczność placebo wydaje się nie podlegać dyskusji. Pacjent, nie wiedząc, że zamiast leków przyjmuje – na ten przykład – witaminę C, zaczyna czuć się lepiej. Czy kluczem do skuteczności jest zatem niewiedza?

Otóż niekoniecznie. Okazuje się bowiem, że samopoczucie przyjmującego placebo może się poprawić mimo świadomości, że terapia opiera się właśnie na placebo. Zespół badaczy pod kierunkiem Teda Kaptchuka (Harvard Medical School) odkrył, że – przynajmniej w jednym konkretnym przypadku – świadomość przyjęcia placebo nie wyklucza jego skuteczności.

Badanie dotyczyło 80 pacjentów cierpiących na zespół jelita drażliwego. 37 osób połykało dwa razy dziennie placebo, wiedząc, że nie posiada ono czysto medycznego wpływu na stan ich samopoczucia. Mimo to, 59% pacjentów poczuło się lepiej. Był to wynik niemal dwa razy wyższy w stosunku do 35% osób w grupie kontrolnej, wobec których nie stosowano żadnych terapii. Jeśli więc placebo jest skuteczne w przypadku zespołu jelita drażliwego – mówi Kaptchuk na łamach serwisu New Scientist – dlaczego mielibyśmy nie badać jego skuteczności w innych sytuacjach? Placebo nie ma wpływu na guzy lub niszczenie mikrobów, jednak wydaje się pomagać w chorobach, gdzie ważna jest samoocena, takich, jak choćby depresja – dodaje badacz.

Więcej informacji:
T.J. Kaptchuk, E. Friedlander, J.M. Kelley, M.N. Sanchez1, E. Kokkotou, J.P. Singer, M. Kowalczykowski, F.G. Miller, I.Kirsch, A.J. Lembo, Placebos without Deception: A Randomized Controlled Trial in Irritable Bowel Syndrome, PLoS Clinical Trials, ClinicalTrials.gov NCT01010191, 22.12.2010.
Print Friendly, PDF & Email

O autorze

Maciej Twardowski

Redaktor serwisu Racjonalista.pl. Sekretarz Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów i członek Zarządu ds. kontaktu z mediami. Współpracował z serwisem Badania.net. Publikował w prasie i mediach elektronicznych. Współpracował z kilkoma organizacjami pozarządowymi. Pracuje jako redaktor w branży e-commerce.

  • Katjusza

    To wiara ma taką siłę, wiara w to, że organizm sam pokona chorobę, placebo jest tylko…narzędziem mobilizacji do pracy mózgu, pałeczką czarodzieja :)Wiedza o chorobie sprawiła, że człowiek czuł się coraz gorzej ale wiara, że coś mu pomoże go wyleczyła. To pewnie dlatego wiele ludzi nie lubi chodzić do lekarzy bo wolą żyć w niewiedzy…;]?

    • 2312

      wiara, nadzieja, wytrwałość, nie poddawanie się, silny charakter, mogliby zamiast ględzenia o placebo wziąść się za procesy w mózgu, które biorą w tym udział, a na koniec zamknąć to w pigułce lub krótkiej terapi :)

  • Genkaku

    Jestem mocno zawiedzony artykułem, a właściwie bezkrytycznym potraktowaniem tematu. Szkoda, że autor nie zadał sobie nawet trudu, by przeszukać Internet w poszukiwaniu wiadomości dotyczących artykułu Kaptchuka, który tutaj przedstawia, skoro nie był w stanie sam z siebie spojrzeć na niego krytycznie.

    Komentowany przeze mnie artykuł M. Twardowkiego określiłbym raczej jako „Bad journalism”.
    Nie zdziwiłbym się, gdybym zobaczył coś takiego „kalibru” w Gazecie Wyborczej, czy na Onecie, ale na Badania.net?…

    Najlepsze zrelacjonowanie oraz krytyka artykułu Kaptchuka i innych jest chyba na stronie:
    http://scienceblogs.com/insolence/2010/12/more_dubious_statements_about_placebo_ef.php
    Zainteresowanych głębszym spojrzeniem na temat zapraszam.

    • @Genkaku: dziekujemy za ten glos i cytowana dyskusje.

      Masz racje, ze opisywane badanie dowodzi zupelnie czego innego niz przestawiaja to autorzy. Moim zdaniem to raczej krotki test skutecznosci psychologicznego primingu przekazu: „wez tę pigulkę, ktora choc jest z cukru to w rzeczywistosci polepszy Twoje zdrowie” na subiektywnych wskaznikach samopoczucia. Mimo ze publikacja ukazala sie w PLOS ze swojej strony bijemy sie w piersi – nalezaloby dokladniej opisac metode badania, bo ta wzbudza spore kontrowersje… Zarzuty na temat randomizacji, grupy kontrolnej oraz samej metody wydaja sie byc rzeczywiscie calkiem zasadne. Natomiast nie zgodze sie z zarzutami Orac’a o sile opublikowanych efektow i przedstawieniu ich w postaci procentowej (roznica miedzy grupami jest istotna statystycznie a zabieg przeformulowywania roznic nominalnych na procentowe jest bardzo czesto wykorzystywany).

      Mysle, ze Maciej niedlugo dorzuci jeszcze kilka zdan opisu do tego materialu i komentarzy na podstawie twojego linku.

      Pozdrawiamy i dziekujemy za glos w dyskusji.

      • Genkaku

        Michale, tak się czasami składa, że najlepsze co dotyczy danego artykuły to jego krytyka. Tak chyba jest i w tym wypadku.
        Pozdrawiam.

    • Przyznam szczerze, że z zarzutami całkowicie się zgadzam. Powiem więcej – cytowany przez dyskutanta wpis znam dobrze. Sam mam poważne zarzuty dotyczące metody zastosowanej przez zespół. Nawet wobec osób, które uważają metodę za słuszną (np. Edzard Ernst – pierwszy profesor „medycyny” alternatywnej) zachowuje spory dystans. W tematach około-psychologicznych bliżej mi do perspektywy sceptycznej np. nieocenionego dra Witkowskiego. Proszę mi uwierzyć, że w odniesieniu do badań dotyczących tematów „granicznych” jestem bardzo sceptyczny.

      Dlaczego zatem tak?

      Otóż to mój pierwszy artykuł na badania.net i przyznaje, że w tej formie jest to „bad journalism”. Niestety w wyniku przepracowania czy niedopatrzenia (oraz przyzwyczajeń zawodowych) wziąłem wymagane 600 słów za 600 znaków. I wyszło jak wyszło.

      Tak czy owak – kolejne artykuły będą – mogę to zapewnić – na znacznie wyższym poziomie.

      • Genkaku

        Macieju, szczerze powiedziawczy, to bardzo mnie w tym momencie zaskoczyłeś (pozytywnie oczywiście) swą dojrzałą i profesjonalną postawą.
        Chyba nie ma na świecie człowieka, który by nie popełniał błędów.
        Życzę Ci więc dalszego szlifowania fachu i sukcesów na badania.net ;)

  • My się cieszymy, że mamy czytelników, którzy razem z nami tworzą ten serwis :)