Psychologia

„Syty głodnego nie zrozumie”

W świecie zdominowanym przez pieniądze większość ludzi marzy o osiągnięciu bogactwa i fortuny. Nic więc dziwnego, że zazdrościmy bogaczom luksusowych i szybkich aut, ogromnych posiadłości oraz władzy jaką zdobywają dzięki pieniądzom. Okazuje się jednak, że mimo wielu plusów bycia bogatym, w jednej kwestii osoby mniej zamożne, mogą czuć się lepsze – w odczytywaniu i rozumieniu ludzkich emocji.

Michael Kraus i jego zespół, w serii trzech eksperymentów wykazali, że zajmowanie wysokiej pozycji na drabinie społecznej, może nieść ze sobą poważne konsekwencje w relacjach interpersonalnych. Psychologowie udowodnili, że osoby o wysokim statusie socjoekonomicznym, w porównaniu do osób o niskim statusie, osiągają gorsze wyniki w teście mierzącym empatię. Mało tego osoby mniej zamożne potrafią dokładniej ocenić emocje partnera podczas rozmowy, a także z większą skutecznością rozpoznają emocje wyłącznie na podstawie ruchu mięśni okalających oczy.

Do pierwszego badania Kraus i jego koledzy zaprosili 200 osób zatrudnionych na pełny etat w jednym z publicznych uniwersytetów. Status socjoekonomiczny jest powiązany z wykształceniem, dlatego badacze podzielili uczestników ze względu na zdobytą w ciągu życia edukację. W ten sposób otrzymali grupę osób, których wykształcenie skończyło się na poziomie liceum oraz grupę pracowników, którzy posiadali przynajmniej licencjat.

Zadanie badanych polegało na określeniu jakie emocje prezentują twarze przedstawione na 20 różnych fotografiach. Jest to test, który pozwala zmierzyć trafność empatii danej osoby, czyli umiejętności rozpoznawania emocji innych ludzi. Dodatkowo kontrolowano dwa czynniki związane z empatią: ugodowość oraz płeć badanego.

Mieć czy być?

Zgodnie z założeniami psychologów wyniki pokazały, że osoby posiadające średnie wykształcenie potrafią skuteczniej rozpoznać emocje innych ludzi, w porównaniu do osób z wykształceniem wyższym. Podobnie jak w poprzednich badaniach i tym razem kobiety okazały się lepszymi znawcami ludzkich emocji.

Idąc dalej tym tropem Kraus i jego zespół w kolejnym badaniu prosili uczestników o przeprowadzenie między sobą rozmowy rekrutacyjnej. Zadaniem każdego z nich była ocena emocji partnera podczas rozmowy oraz uzasadnienie, który z nich powinien otrzymać hipoteczną nagrodę w postaci 5000$ za to jak w niej wypadł. Tym razem jednak badacze mierzyli subiektywne poczucie statusu socjoekonomicznego, ponieważ ochotnicy oceniali swoją pozycje społeczną za pomocą testu.

Wyniki potwierdziły odkrycia z pierwszego eksperymentu. Uczestnicy, którzy subiektywnie umieścili się na niższym poziomie socjoekonomicznym potrafili trafniej rozpoznać emocje partnera podczas rozmowy. Co ciekawe psychologom udało się pokazać, że ta tendencja wyjaśniana jest przez większą koncentrację osób o niskim statusie na zewnętrznym kontekście społecznym.

Najbardziej interesujący wydaje się rezultat ostatniego eksperymentu, w którym badacze manipulowali uczestnikami sugerując, że należą do niższej lub wyższej klasy społecznej. Każdy z badanych określał na skali swój status socjoekonomiczny, a potem proszony był o porównanie się z osobami o wyższym statusie albo o niższym. W ten sposób psychologowie wywoływali u ochotników uczcie bycia lepszym lub gorszym.

Główne zadanie badanych polegało na ocenie 36 zdjęć ukazujących różne emocje za pomocą oczu oraz mięśni wokół nich. Uczestnicy określali jakie emocje prezentują fotografie. Ilość poprawnych odpowiedzi wyznaczała trafność empatii badanych.

Okazało się, że prosta manipulacja pozycją społeczną, doprowadziła do istotnych zmian w skutecznym rozpoznawaniu emocji. Uczestnicy z grupy niskiego statusu osiągali lepsze wyniki niż osoby z grupy statusu wysokiego. Najciekawsze jest jednak to, że w rzeczywistości pozycja społeczna badanych osób była różna, a zmiana jej spostrzegania wpłynęła na ich wrażliwość emocjonalną.

W takich warunkach warto polegać na innych.

Wyjaśnienie uzyskanych efektów przede wszystkim związane jest z środowiskiem w jakim żyją ludzie z różnych klas społecznych. Osoby o niższym statusie socjoekonomicznym mają niżesz poczucie kontroli, co sprawia, że wyniki swoich działań częściej tłumaczą czynnikami zewnętrznymi (otoczenie, ludzie, praca itp.) niż wewnętrznymi (wykształcenie, osobowości, pracowitość itp.)(Kraus i inni, 2009).

W konsekwencji osoby mniej zamożne częściej koncentrują się na społecznym kontekście własnego życia, ponieważ od niego zależy ich sukces. Natomiast podstawowym elementem tego kontekstu są inni ludzie i dlatego jak pokazują wcześniejsze badania, osoby o niskim statusie socjoekonomicznym są bardziej świadome zagrożeń społecznych w ich własnym środowisku (Chen i Matthews, 2001).

Z drugiej strony zamożności prowadzi ludzi do skoncentrowania na sobie oraz większego poczucia kontroli związanego z dochodami oraz wykształceniem. Właśnie dlatego osoby bogate chętnie wyrażają siebie za pomocą unikatowych produktów, które pozwalają im odróżnić się od innych (Snibe i Markus, 2005).

Badania Krausa i jego zespołu mogą przyczynić się do zniwelowania wielu stereotypów na temat osób z niższych warstw społecznych. Już teraz wiemy, że wiele zależy od kontekstu społecznego w jakim żyją ludzie oraz problemów z jakimi mierzą się na co dzień. Prawda ludowa głosi, że „syty głodnego nie zrozumie”, co w przypadku osób bogatych i emocji okazuję się prawdą naukową.
ResearchBlogging.org

Więcej informacji:
Kraus MW, Côté S, & Keltner D (2010). Social class, contextualism, and empathic accuracy. Psychological science : a journal of the American Psychological Society / APS, 21 (11), 1716-23 PMID: 20974714
Print Friendly, PDF & Email

O autorze

Konrad Bocian

Absolwent Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Sopocie oraz doktorant Interdyscyplinarnych Studiów Doktoranckich SWPS. Jego zainteresowania naukowe skupiają się wokół psychologii moralności, wpływu języka na poznanie i emocje oraz agresji. W wolnym czasie fan serii PES, magazynu Polityka, kolarstwa górskiego oraz pokera w wersji Texas Hold'em.