Psychologia

Szczęście egoisty

By Marina Cast.

Decydując między przeznaczeniem 10 złotych na własną zachciankę i na organizację charytatywną, zdecydowanie częściej wybieramy tę drugą opcję. Jednak, jak dowodzą psychologowie z University od Pennsylvania, nie stajemy się dzięki temu szczęśliwsi.

Jonathan Berman oraz Deborah Small postanowili sprawdzić, czy egoizm może być nagradzający. W pierwszym eksperymencie badacze wręczyli 216 uczestnikom trzy dolary. W pierwszej grupie osoby zostały zmuszone do wydania pieniędzy na siebie, w drugiej na rzecz fundacji UNICEF (United Nations Children’s Fund), a w trzeciej mogły zdecydować, czy zachować się egoistycznie czy altruistycznie. Na koniec wszyscy uczestnicy określali, w jakim stopniu przyjemne oraz satysfakcjonujące było otrzymanie lub podarowanie pieniędzy.

Wyniki pokazały, że w warunku swobodnego wyboru ponad 43% osób zdecydowało się przeznaczyć pieniądze na cele charytatywne. Jednak ich radość oraz satysfakcja były istotnie mniejsze niż w grupie, której narzucono zachowanie egoistyczne. Co ciekawe, najmniejszą radość odczuwały osoby, które zmuszono do altruizmu.

Zgodnie z ekonomicznym założeniem podejmowania decyzji, ludzie czują się najlepiej, gdy dbają o własny interes. Natomiast zachowania egoistyczne w wielu społeczeństwa są piętnowane – istnieją normy społeczne nakazujące pomaganie innym. Stąd stawianie własnego dobra na pierwszym miejscu często prowadzi do poczucia winy. ­– Dlaczego wymuszony egoizm jest nagradzający? Może dlatego, że znosi odpowiedzialność wynikającą z podjęcia trudnej decyzji – tłumaczy Berman.

W drugim badaniu psychologowie wręczyli pięć dolarów ponad 130 osobom. Grupa narzuconego egoizmu decydowała, czy wyda pieniądze w Starbucksie, czy w Au Bon Pain, a grupa narzuconego altruizmu wybierała, czy przeznaczy pieniądze na Czerwony Krzyż, czy na UNICEF. W ostatniej grupie uczestnicy decydowali, czy wolą otrzymać kupon do Starbucksa, czy chcieliby podarować pieniądze na jedną z organizacji charytatywnych. Po podjęciu decyzji wszystkie osoby określały poziom swojego zadowolenia.

Wyniki pokazały, że problemem nie jest wyłącznie podejmowanie decyzji. Tym razem, mimo pozostawienia badanym większej dowolności w wyborach (Czerwony Krzyż vs UNICEF), największą radość ponownie odczuwały osoby, którym nakazano wydać pieniądze na własne cele. Podobnie jak w pierwszym badaniu, w grupie swobodnego wyboru 39% badanych zdecydowało się pomóc organizacji charytatywnej, a mimo to szczęście wynikające z tej decyzji było mniejsze niż u egoistów. – Negatywne emocje prawdopodobnie są wynikiem walki, jaką musimy stoczyć sami ze sobą, gdy w grę jednocześnie wchodzi interes własny i interes innej osoby. – komentuje Berman.

Ostatni eksperyment sprawdzał, czy brak wpływu na sposób podziału pieniędzy pozwala czerpać radość z egoizmu. Badacze przekonali połowę uczestników, że odpowiedzialność podjęcia decyzji spoczywa na ich ramionach, a drugą połowę, że losowo podejmuje ją komputer.

Okazało się, że przy zachowaniu altruistycznym poczucie odpowiedzialności nie wpływało na szczęście uczestników. Miało ono jednak ogromne znaczenie w przypadku egoizmu. Uczestnicy przekonani, że samodzielnie podjęli decyzję o przeznaczeniu pieniędzy na własne cele, czuli się dużo gorzej niż osoby przeświadczone, że decyzję podjął komputer. W tej grupie poziom szczęścia był zbliżony do szczęścia osób, które przekazały pieniądze na cele charytatywne.

­- Zdecydowanie lubimy zyski, które służą naszym interesom. Jednak nie chcemy wyglądać i czuć się jak egoiści – podsumowuje Berman. Wydaje się więc, że jedynym sposobem na czerpanie radości z działań, które pozwalają nam zwiększać osobiste korzyści, jest przekonanie, że nie mieliśmy z nimi nic wspólnego.

ResearchBlogging.org

Więcej informacji:
Berman, J., & Small, D. (2012). Self-Interest Without Selfishness: The Hedonic Benefit of Imposed Self-Interest Psychological Science, 23 (10), 1193-1199 DOI: 10.1177/0956797612441222
PEŁNY TEKST ARTYKUŁU
Print Friendly

O autorze

Konrad Bocian

Absolwent Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Sopocie oraz doktorant Interdyscyplinarnych Studiów Doktoranckich SWPS. Jego zainteresowania naukowe skupiają się wokół psychologii moralności, wpływu języka na poznanie i emocje oraz agresji. W wolnym czasie fan serii PES, magazynu Polityka, kolarstwa górskiego oraz pokera w wersji Texas Hold'em.

  • Marek

    a czy to że badani sami otrzymali te pieniądze nie mogło mieć wpływu na badanie? podejrzewam, że gdyby dawali swoje pieniądze mogłoby być inaczej.

    • Konrad

      Ciekawe spostrzeżenie. A jak wyników oczekiwałbyś, gdyby uczestnicy wydawali swoje pieniądze?

  • Agnieszka

    Podejrzewam, że trudno jest skonstruować badanie tak, by nie było czynników dodatkowych, wpływających na wyniki. Wydaje się oczywisty fakt, że osoba, która dostała pieniądze stricte na swoją zachciankę, postrzega to w kategoriach nagrody, co wzmaga jego osobiste zadowolenie – egoizm to nie wada, tylko cecha każdego człowieka (odwołuję się do zawartego w artykule prawdziwego według mnie stwierdzenia o przerysowanym społecznym postrzeganiu egoizmu); natomiast dostanie pieniędzy z instrukcją by wydać je na UNICEF wydaje się uniemożliwiać przywiązanie do pieniędzy i tu pojawia się według mnie jedyny, istotny czynnik wpływający na samopoczucie- społeczny. Wydaje się, że satysfakcja osoby z koniecznością wydania pieniędzy na UNICEF, proporcjonalnie uzależniona jest od tego: im bardziej jej zależy na opinii publicznej na swój temat i im społecznie bardziej piętnowany jest egoizm, a wartościowane z różnych względów pozytywnie działanie charytatywne (co się zazębia oczywiście). I właśnie powyższy aspekt ma zasadniczy wpływ na decyzję, gdy osoba badana, może ją podjąć. Według mnie różnice w odczuwaniu badanych wynikają z różnic w akceptacji siebie, poziomu świadomości czym jest egoizm i aktywnym wpływie społecznym.

  • Agnieszka

    Dla wielu to nie jest decyzja na zasadzie co chcę, tylko co powinienem zrobić. Myślę, że innym sposobem na „czerpanie radości z działań, które pozwalają nam zwiększać osobiste korzyści”, ale trudnym i długoterminowym to zmiana podejścia do samego egoizmu; bo zmiana ogólnie opinii publicznej nie wiem na ile jest możliwa, też na pewno trudna, bo bardzo głęboko zakorzeniona.

    Pytanie Marka: wydaje mi się, że na pewno wpłynęłoby na same cyferki wyników, zastanawiam się na ile by odbiegał od ogólnego wniosku; w takiej sytuacji egoizm zaczyna odgrywać jeszcze większą rolę; u części nakaz wydania swoich pieniędzy na UNICEF mogłoby wywołać frustrację; u takiej osoby poziom zainteresowania opinią publiczną być może wpływa na poziom tłumienia tej frustracji w sobie.

    Konieczność wydania na siebie wydaje się zależeć od sumy pieniędzy o jaką chodzi.
    Zastanawiam się co z osobami, dla których naturalnym jest przekazywanie pieniędzy charytatywnie. Mam wrażenie, że takie badanie nie wywoła w nich większych emocji związanych z własną osobą, jeśli w ogóle.

  • Agnieszka

    Dążenie tym badanie do wyniku jaki wpływ ma sam egoizm w sobie jest wg mnie trochę ograniczone, ale nie wiem czy tak faktycznie było, czy artykuł tylko to zagadnienie tak uprościł.

  • Noam Abramowski

    Interpretacja tego badania jest z pogranicza ignorancji i propagandy.
    Czyżby badacze nie byli świadomi tego, na jaką skale jesteśmy bombardowani reklamami, których nowa generacja związana z tzw. neuromarketingem jest kierowana bezpośrednio do naszej podświadomości. A konkretnie są tworzone tak, by nabywanie produktu stymulowało układ nagrody w mózgu konsumenta. Więc nic dziwnego, że ludzie subiektywnie czują się szczęśliwsi podczas kupowania. Ale czy społeczeństwo egoistycznych konsumentów faktycznie jest szczęśliwsze niż takie, w którym dominuje altruizm i pomoc wzajemna? Śmiem wątpić.