Biologia Zdrowie

Tatuaż jest oznaką… dobrych genów?

Tatuaże i piercing w nietypowych miejscach przestały być domeną określonych grup społecznych. Co sprawia, że decydujemy się na taki sposób wyrażenia samych siebie? Polscy naukowcy, próbując odpowiedzieć na to pytanie, postawili dwie przeciwstawne i niezwykle intrygujące hipotezy: ma to związek z podświadomą chęcią ukrycia asymetrii ciała albo wręcz przeciwnie – z chęcią pochwalenia się dobrymi genami.

Sławomir Koziel, Weronika Kretschmer oraz Bogusław Pawłowski z Uniwersytetu Wrocławskiego i Polskiej Akademii Nauk założyli, że o biologicznej jakości danego osobnika świadczy symetria jego ciała – im większa symetria, tym lepsze geny (patrz żółta ramka poniżej). Odstępstwa od symetryczności określa się za pomocą współczynnika FA (z ang. fluctuating asymmetry), który opiera się na porównaniu pomiarów danej części ciała po prawej i po lewej stronie. Gdy pomiary są do siebie zbliżone, współczynnik FA jest niski, natomiast im bardziej od siebie odbiegają, tym bardziej FA wzrasta. Zatem niskie FA świadczy o dużej symetrii, wysokie – o małej.

Symetria a dobre geny
Na podstawie badań, zarówno nad zwierzętami, jak i ludźmi, powszechnie uznano, że duża symetria świadczy o prawidłowym rozwoju, a ten w dużej mierze uwarunkowany jest genami. Stąd symetryczność traktowana jest jako dowód wysokiej jakości biologicznej czy też efekt działania dobrych genów. Wadą takiego założenia jest zupełne pominięcie czynników środowiskowych, które w równym stopniu mogą wpływać na zaburzenie prawidłowego rozwoju, np. niedożywienie, patogeny itd.

Do wzięcia udziału w badaniu zaproszono 52 kobiety i 64 mężczyzn z tatuażami i/lub nietypowym piercingiem (tj. innym niż przekłute płatki uszu) oraz 48 kobiet i 38 mężczyzn bez tatuaży i piercingu, którzy stanowili grupę kontrolną. Wszystkim uczestnikom zmierzono szerokość nadgarstków, długość palca wskazującego i długość palca serdecznego u prawej i lewej dłoni. Na podstawie uzyskanych pomiarów, dla każdej osoby wyliczono trzy współczynniki FA oraz FA uśredniony dla wszystkich tych trzech pomiarów łącznie. Różnice w szerokości lewego i prawego nadgarstka grupy z tatuażami i piercingiem w porównaniu z grupą kontrolną nie były istotne statystycznie. Istotne okazały się za to różnice w długościach palców – FA u mężczyzn z tatuażami i/lub nietypowym piercingiem było znacząco niższe. W grupie kobiet nie odnotowano żadnych różnic.

FA w podziale na kobiety i mężczyzn

Odstępstwa od symetrycznności (FA) w podziale na kobiety i mężczyzn. (C) Evolution and Human Behavior

W związku z tym, że niskie FA świadczy o większej symetryczności ciała, badacze odrzucili hipotezę o wykorzystaniu tatuaży i piercingu do ukrycia asymetrii. Przyjęli hipotezę alternatywną, że te zabiegi służą mężczyznom do pokazania swojej wysokiej biologicznej jakości. Dlaczego tatuaże i nietypowy piercing miałyby świadczyć o dobrych genach? Ponieważ wizyta w salonie piercingu wiąże się z bólem i pewnym ryzykiem zdrowotnym (infekcje, alergie, w skrajnych przypadkach zakażenia wirusem zapalenia wątroby czy HIV). To tak, jakby posiadacze tatuaży lub piercingu mówili: „Zobacz, podjąłem ryzyko i nadal jestem okazem zdrowia. Nie dość, że mam odwagę, to jeszcze i dobre geny, aż żal to zmarnować…”.

W takim razie, dlaczego dotyczy to tylko mężczyzn? Autorzy artykułu podają aż cztery możliwe wyjaśnienia:

    1) mężczyźni intensywniej rywalizują między sobą o zdobycie partnerki niż kobiety o partnera, więc muszą się bardziej wykazywać;
    2) bardziej korzystne dla kobiet jest „informowanie” o swojej płodności niż np. odwadze;
    3) kobiety z wyższym poziomem estrogenów (bardziej atrakcyjne dla mężczyzn) mogą mieć obniżoną odporność na ból, więc zdecydowanie rzadziej będą poddawały się tatuowaniu i piercingom;
    4) mężczyźni są z reguły bardziej skłonni do ryzykownych zachowań niż kobiety.

Podsumowując, mężczyźni robią tatuaż lub piercing, by przypodobać się kobietom, czyli pokazać im, że mają dobre geny. Kobiety natomiast decydują się na tatuaż lub piercing prawdopodobnie z zupełnie innych powodów, np. bo mają taki kaprys. Należy jednak mieć na uwadze, że uzyskane wyniki mogą być obarczone błędem. Jak podkreślają autorzy, wyniki uzyskane z użyciem współczynnika FA powinny być dodatkowo potwierdzone badaniami opartymi na innej metodzie.

Więcej informacji:
Koziel, S., Kretschmer, W., Pawlowski, B. (2010). Tattoo and piercing as signals of biological quality. Evolution & Human Behavior. doi:10.1016/j.evolhumbehav.2009.09.009

Zdjęcie (C) Chris Budd

PEŁNY TEKST ARTYKUŁU
Print Friendly

O autorze

Krystyna Wasilewska

Absolwentka biologii i filologii angielskiej UwB. Obecnie doktorantka Zakładu Genetyki Medycznej WUM. Wciąż ciekawa świata, pełna podziwu dla jego złożoności i nieustannie głodna wiedzy. Poza zajęciami i pracą w laboratorium, tłumaczy, podróżuje, czyta, poznaje ludzi i siebie.

  • Maciej

    Czyli: badano, mierzono, ważono, kontrolowano i jedyny konkretny efekt to gdybanie…
    Pogratulować cwaniactwa. Też bym chciał takie badania robić…
    Np. czy kobiety o szeroko rozstawionych piersiach mają więcej tatuaży niż te z wąskimi piersiami… ależ bym sobie pomierzył…. dla dobra nauki oczywiście!

  • M

    „mężczyźni intensywniej rywalizują między sobą o zdobycie partnerki niż kobiety o partnera” Na jakiej podstawie taki wniosek?

    • Maciej

      obserwacji…
      ale akurat to prawda bezdyskusyjna.

      • Laukaz

        Hehehe, chyba pomyliłeś naukę z dogmatem religijnym ;)
        Fakt, że kobiety ponoszą większy koszt (biologiczny i psychologiczny) posiadania potomstwa i (ewolucyjnie) nastawione są bardziej selektywnie do mężczyzn, którzy zaś nastawieni są (ewolucyjnie) na „rozsiewanie” swoich genów możliwie najszerzej, czyli w zasadzie gdzie popadnie, może faktycznie sugerować, że mężczyźni będą w większym stopniu musieli rywalizować o partnerkę, która zaś będzie miała za zadanie wybrać najlepszego reproduktora (nie tylko pod względem jakości genów, ale zasobów służących utrzymaniu potomstwa przy życiu).
        Btw.: powodzenia we wnioskowaniu na podstawie „obserwacji” ;]

        • Maciej

          Laukaz – kolo – po, co mam sobie zadawać trud uzasadniając oczywiste oczywistości – skoro zawsze znajdzie się jakiś fizol który wystuka je na klawiaturze za mnie…
          Jak widać mimochodem udowodniłeś prawidłowość moich obserwacji.

          Ps. w nauce mamy MODEL który zawsze jest potwierdzany OBSERWACJAMI!

  • Marcin Danecki

    Jeżeli chodzi o geny to najpierw winna być rozluźniona tkanka miękka, która może zaburzać mięśnie i wprowadzać różnice asymetrii ciała i dopiero później można analizować geny przy łopatkach trzeba rozlużnić dzwigacz łopatki, m zębaty, m nadgrzebieniowy itd asymetria kątów górnych łopatek powinna być od środka kręgosłupa 8,5 cm lub 9 cm