Psychologia

Zaraźliwa nieuczciwość

Czy stojąc na przejściu dla pieszych, zdarzyło Ci się przejść na czerwonym świetle, ponieważ ktoś zrobił to wcześniej? A może oszukałeś firmę na kilka długopisów i ryzę papieru, widząc jak Twój kolega z pracy postąpił podobnie? Zachowania tego typu, jak pokazują najnowsze badania psychologów, mogę być zaraźliwe.

Załóżmy, że zgodziłeś się wziąć udział w badaniu profesor Francesci Gino z Uniwersytetu w północnej Karolinie oraz jej współpracowników Shahara Ayla i Dana Arielego. Zaraz po przybyciu na Uniwersytet dowiedziałeś się, że możesz zarobić 10 dolarów. Razem z 14 innymi osobami, rozsiadłeś się wygodnie w ławce, czekając na instrukcję. Eksperymentator wręczył Ci dwie koperty – brązową z pieniądzmi oraz białą, która była pusta.

Dodatkowo otrzymałeś dwie kartki papieru. Na jednej znajdowało się 20 matryc z liczbami, druga miała posłużyć do udzielania odpowiedzi. Na każdej z matryc znajdowało się 12 liczb, a zadanie polegało na znalezieniu jednej pary, której suma dawała liczbę 10.

Za każdą prawidłowo rozwiązaną matryce, mogłeś wypłacić sobie 50 centów. Czas jaki przeznaczono na zadanie wynosił 5 minut. Po jego upływie każdy z uczestników miał zliczyć ilość rozwiązanych matryc, zanotował liczbę na kartce papieru, a zaraz potem zniszczył w niszczarce dowód swojej pracy. Po powrocie do stolika odliczał zarobioną kwotę, a resztę razem z kartą na której zanotował ilość rozwiązanych matryc chował do białej koperty, którą potem wrzucał do kartonowego pudełka.

Gdy zaczął się eksperyment, gorączkowo zabrałeś się za rozwiązywanie zadań. Już przy pierwszej matrycy zorientowałeś się, że zadanie nie należy do najłatwiejszych i byłeś niemal pewien, że nie ma możliwość rozwiązania wszystkich zadań w tak krótkim czasie. Po około jednej minucie, zauważyłeś że jeden z uczestników badania wstał, po czym oświadczył, że rozwiązał wszystkie matryce i nie wie co ma robić dalej.

Badacz przypomniał mu zasady, więc mężczyzna zniszczył dowód swojej pracy, wrzucił do pudła kopertę z odpowiedziami i wyszedł życząc wszystkim miłego dnia. W tym momencie byłeś pewien dwóch rzeczy: mężczyzna na pewno był z Twojego Uniwersytetu, ponieważ miał koszulkę z jego logo oraz na 100% oszukiwał. Jak zachowałbyś się w tej sytuacji? Najprawdopodobniej tak jak reszta badanych podążyłbyś za wzorem „czarnej owcy”.

W opisywanym badaniu uwzględniono jeszcze trzy dodatkowe warunki, które różniły się od siebie kilkoma szczegółami. W grupie kontrolnej osoby nie mogły oszukiwać, ponieważ badacz sprawdzał czy deklarowana liczba rozwiązanych zadań zgadza się z rzeczywistością.

W warunku niszczarki osoby, mogły zniszczyć swoje odpowiedzi, jednak nie było aktora, który pojawił się dopiero w ostatnim warunku. Tym razem jednak, nosił na sobie koszulkę Uniwersytetu, która pozwoliła zidentyfikować go jako osobą spoza grupy. Wyniki potwierdziły założenia badaczy. W grupie kontrolnej osoby rozwiązywały średnio 7 matryc, w grupie z niszczarką istotnie więcej bo aż 12. Jednak najwięcej deklarowanych rozwiązań było w sytuacji, gdy jawnie oszukujący aktor identyfikowany był jako osoba z grupy, bo aż 15 matryc. Istotny spadek zanotowano gdy aktor spostrzegany był jako osoba z zewnątrz.

Nasza nieuczciwość zależy od norm jakie przedstawia grupa z którą się identyfikujemy

Uczestnicy i tym razem oszukiwali, jednak średnia ilość rozwiązanych matryc nie przekroczyła 9. Co ciekawe w grupie z aktorem z uczelni aż 9 na 37 (24,3%) osób zadeklarowało rozwiązanie wszystkich matryc, gdy w grupie z aktorem spoza uczelni tyko 1 na 28 (3,6%).

Pierwsze badanie pozwoliło sformułować autorom bardzo ważny wniosek. Okazuje się, że nasza nieuczciwość nie zawsze podlega, jak zakładano do tej pory, na racjonalnej ocenie kosztów i zysków konkretnego zachowania, a zależy od norm jakie przedstawia grupa z którą się identyfikujemy. Drugi problem jaki intrygował badaczy dotyczył wyrazistości zachowania.

Autorzy chcieli sprawdzić jak zachowają się uczestnicy, gdy podstawiony aktor zwróci uwagą na fakt, że oszukiwanie pod czas badania jest możliwe. W tym celu zaprojektowali drugi eksperyment w którym uwzględnili grupą kontrolną, niszczarki oraz wyrazistości. W tej ostatniej po wysłuchania procedury, aktor wstawał i pytał badacza czy w takim razie oszukiwanie jest w porządku. Ten natomiast odpowiadał że może robić wszystko na co ma ochotę. Po tej scence aktor wracał do rozwiązywania zadań. Reszta procedury była identyczna jak w pierwszym badaniu.

Tym razem uczestnicy zachowali się dokładnie tak samo jak w poprzednim badaniu, z wyjątkiem grupy wyrazistości. Gdy osobom zwrócono uwagą na możliwość oszukiwania zachowali się odwrotnie niż można było się spodziewać. W porównaniu do grupy kontrolnej oszukiwali bardziej 7 vs 10 rozwiązanych matryc, jednak w porównaniu do warunku z niszczarką istotniej mniej 10 vs 13. Jak autorzy tłumaczą ukazany efekt?

Zwrócenie uwagi na nieuczciwe zachowanie, sprawia że zaczynamy baczniej przyglądać się własnym standardom moralnym, co tym samym zmniejsza możliwość zaangażowania się w tego typu zachowania. Odkrycie Francesci Gino i jej współpracowników powinno wyczulić nas na rolę jaką w społeczeństwie pełnią liderzy.

Z jednej strony mogą wyznaczać standardy moralne z drugiej zaś całkowicie je obniżać. Recepta na nieuczciwość? Według autorów można po prostu wykluczać lub piętnować czarną owce. Gdyby to nie pomogło, zostaje jeszcze zwrócenie uwagi na obowiązujące normy moralne.

Więcej informacji:
Gino, F., Ayal, S., & Ariely, D. (2009) Contagion and differentiation in unethical behavior: The effect of one bad apple on the barrel. Psychological Science, 20(3), 393-398.
Print Friendly

O autorze

Konrad Bocian

Absolwent Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Sopocie oraz doktorant Interdyscyplinarnych Studiów Doktoranckich SWPS. Jego zainteresowania naukowe skupiają się wokół psychologii moralności, wpływu języka na poznanie i emocje oraz agresji. W wolnym czasie fan serii PES, magazynu Polityka, kolarstwa górskiego oraz pokera w wersji Texas Hold'em.

  • „Najnowsze badania psychologów”??? Aronsona nikt nie czytał?

  • W ten sposób trudno jest dyskutować: Arystotelesa też chyba nie czytali, bo ten Pan wyczerpał materiał na ciekawe pytania z dziedziny psychologii prawie dwa i pół tysiąca lat temu (również z dziedziny nieuczciwości).

    są to pewnie najnowsze badania z tego obszaru, ponieważ pochodzą z marca tego roku i ukazały się w jednym z najbardziej prestiżowych periodyków z dziedziny psychologii.

  • Nie znam badań Arystotelesa z dziedziny psychologii i nic mi nie wiadomo na temat eksperymentów, które przeprowadzał. Jeśli przeprowadzał poproszę o źródło. A Aronson znacznie wnikliwiej zajmował się wpływami społecznymi na ludzi i przedstawianie jakiegoś eksperymentu, który niczego nowego nie odkrywa jako „najnowszych badań psychologów” jest nieco śmieszne. Tym „najbardziej prestiżowym periodykiem” to się chyba każdy podpiera jak wyrocznią jakąś. Był taki eksperyment psychologiczny mówiący o sile autorytetu. Brał udział „profesor” , człowiek rażony prądem (oczywiście tylko udawał) i badany. Znasz pewnie, bo to znany eksperyment. Czytając wasz portal czuję się jak ten biedy człowiek narażony na porażenie prądem bo „najbardziej prestiżowy periodyk” działa siłą autorytetu.

  • Konrad Bocian

    Eksperyment o którym piszesz, został przeprowadzony przez psychologa społecznego Stanleya Milgrama w latach 60 i jak słusznie zauważyłeś dotyczył siły autorytetu, a nie zachowań związanych z uczciwościć. Jeżeli chodzi o samego Aronsona to przede wszystkim zasłyną dzięki eksperymentowi klasy z puzzli (Jigsaw Classroom), który dotyczył konfliktów rasowych w szkołach. Pozostałe badania owszem związane były z wpływem społecznym, jednak dotyczyły takich pojęć jak konformizm, próżniactwo społeczne czy najbardziej popularny dysonans poznawczy. Nie przypominam sobie badań Aronsona związanych z uczciwością, a tym bardziej uczciwością rozumianą w kategoriach ekonomicznych, która mówi o tym, że podejmujemy racjonalne decyzję na podstawie oceny kosztów i zysków danego zachowania. Jeżeli znasz badania Aronsona na ten temat, to poproszę o źródło.
    Publikację w różnych magazynach są czymś naturalnym, ponieważ tak wygląda tworzenie nauki na całym Świecie, a periodyki które zajmują się publikacją badań, są prestiżowe ponieważ nad rzetelnością ich treści czuwa sztab specjalistów z danej gałęzi nauki. Owszem można nazwać te osoby autorytetami, jednak dlatego że posiadają ogromne doświadczenie badawcze poparte wiedzą teoretyczną, a nie dlatego że założyły biały kitel.

  • A gdzie ja napisałam , ze dotyczył on uczciwości? Podałam go jako przykład podpierania się autorytetem prestiżowego periodyku:).
    A wracając do artykułu to właśnie o badaniach Aronsona nad konformizmem mówią. Ten eksperyment, o którym piszesz jest tylko kolejnym dowodem na teorię konformizmu normatywnego a nie odkryciem Francesci Gino. Naprawdę wyniki wydały ci sie zaskakujące a wnioski odkrywcze? Aronson opierał sie między innymi na eksperymentach Asha. Czy sam przeprowadzał jakie badania pod tym kątem,to przyznają się, że nie wiem. Musiałabym go sobie odświeżyć.

  • Odwodnik: przeczytaj proszę oryginalny artykuł Aronsona lub Asha (nie zaś omówienie z drugiej ręki w podręczniku) a zauważysz, że i oni nie wymyślili prochu -> pomysły na wszystkie badania muszą być oparte o wcześniejsze ustalenia innych badaczy lub teoretyków. Żadna nawet z wielce odkrywczych idei nie powstała w próżni, co nie zmienia oceny wagi odkrycia.

    W tak krótkim strzeszczeniu badań trudno jest odwołać się do wyników innych osób, które wcześniej badały dane zagadanienie. Ze względu na skrótową formę zamiast rzetelnego wprowadzenia w chronologii odkryć zazwyczaj odwołujemy się do pojedynczego „przykładu z życia”, co sprawia, że Twój zarzut pasuje oczywiście do każdego (bez wyjątku) streszczenia na tym portalu. Mimo pewnej zamierzonej powierzchowności publikowanych tu notek (uważny czytelnik może przecież odnaleźć artykuł oryginalny i uzupełnić swoją wiedzę bardzo skrupulatnie) mają one dwie największe zalety: 1) pochodzą z recenzowanych przeglądów naukowych o najwyższej renomie i 2) są bardzo aktualne (artykuły raportowane na badania.net najczęściej nie mają nawet roku, co oznacza, że dopiero za rok, dwa będą omawiane na łamach polskich podręczników).

  • Michał daruj sobie ten mentorski ton i odsyłanie mnie do źródeł, bo sam sobie takim podejściem wystawiasz cenzurkę sugerując że nie mam ufać opracowaniom twoim i innych tu piszęcych. Liczyłam jednak na rzeczową polemikę a cały czas stykam się z nonszalanckim lekceważeniem.
    być może moje zarzuty „pasują” do wszystkich artykułów w tym portalu, ja czepiam się tych o których mam pojęcie i które mnie rażą powierzchownością (jak to ładnie nazwałeś). Streszczenia artykułów z renomowanych pism? Zgoda. Ciekawostki badań psychologicznych ? Zgoda. Najświeższe (co oznacza również niezweryfikowane przez innych naukowców)? Zgoda po raz trzeci. Ale wy piszecie , ze chcecie być rzetelnym źródłem informacji w dziedzinie interpretacji badań. I tu się właśnie buntuję. Bo, co to za rzetelne źródło informacji , które tłumaczy powierzchownie, bezkrytycznie i jeszcze pomija rzeczy istotne. Ja się mogę więcej nie odzywać, ale liczyłam na dialog.

  • Kończąc mój udział w tej niemerytorycznej dyskusji pozwolę sobie jedynie sprostować, że moja sugestia odwołania do oryginalnego artykulu zamiast podrecznika nie ma nic wspolnego z zaufaniem do jego tresci a ma na celu przesledzenie wprowadzenia teoretycznego kazdego z tych artykulow,ktore w streszczeniach ksiazkowych jest rowniez pomijane.

    Pozdrawiam,

    Michał

  • Konrad Bocian

    Odwodnik:
    Podaje trzy definicję konformizmu normatywnego:
    â??Konformizm wobec norm to skłonność do niewychylania się z grupy w celu realizacji jej oczekiwań i uzyskania akceptacjiâ??. (Aronson, Wilson, Akert, 1997, s. 574).
    â??Normatywny wpływ społeczny to wpływ innych ludzi, który prowadzi nas do konformizmu, ponieważ chcemy być przez nich lubiani i akceptowaniâ??. (Aronson, Wilson, Akert, 1997, s. 279).
    â??Konformizm normatywny to rodzaj konformizmu, który motywowany jest lękiem przed odrzuceniem przez grupę lub pragnieniem bycia zaakceptowanym przez grupęâ??. (http://pl.wikipedia.org/wiki/Konformizm_normatywny).
    Widać doskonale, że w przypadku badań Francesci Gino nie ma mowy o konformizmie, a tym bardziej o uleganiu autorytetowi. Dlaczego? Ponieważ badanie sprawdzało jak nieuczciwe zachowanie jednej osoby wpłynie na reakcję każdego z członków grupy, a nie jak zachowanie grupy wpłynie na zachowanie podstawionego aktora. Poza tym w żadnym momencie badania uczestnicy nie musieli bać się odrzucenia, braku akceptacji, a tym bardziej nie dążyli do podporządkowaniu się grupie, ponieważ wyniki ich zadań były anonimowe, a dodatkowo były niszczone na jej oczach.
    Gdyby profesor Gino sprawdzała jak niemoralne zachowanie całej grupy wpłynie na standardy moralne jednej osoby to rzeczywiście można by było zarzucić jej brak pomysłowości. Jednak w tym wypadku wyniki jej badań niewiele mają wspólnego z odkryciami Aronsona.

  • Wiesz, co może jednak zamiast definicji z wiki , przeczytaj rozdział o konformizmie u Aronsona i wtedy pogadamy. Nie chce mi się przepisywać akapitów całych.

  • Konrad Bocian

    Rozumiem, że dwóch definicji z Aronsona już nie zauważyłaś?

  • Ja sobie wrócę do lektur i nie będę tracić czasu tutaj, skoro musiałabym zacząć od udowadniania rzeczy elementarnych. Sam piszesz: „Pierwsze badanie pozwoliło sformułować autorom bardzo ważny wniosek. Okazuje się, że nasza nieuczciwość nie zawsze podlega, jak zakładano do tej pory, na racjonalnej ocenie kosztów i zysków konkretnego zachowania, a zależy od norm jakie przedstawia grupa z którą się identyfikujemy”. Rzeczywiście nie ma mowy o konformizmie. Wcale. Odkrycie Ameryki.
    Nie wiem z kim usiłujesz polemizować ale chyba nie ze mną . Nie zarzuciłam pani Gino braku pomysłowości. Badanie jak badanie. Pewnie rzetelne skoro zamieszczone w poważnym piśmie. Zarzucam temu portalowi powierzchowność i płyciznę. Trzeci raz o tym piszę. Więcej nie będę.

  • pieniacz(k)om-mowimy-nie

    Ha! A ja wcale nie uważam, żeby było źle, bo mi właśnie brakuje powierzchowności i płycizny w takim wydaniu i prosze o jeszcze więcej płycizny, a Panią odwonik żegnamy bez żalu

  • Odwodnik: bardzo mnie ciekawi jak wyglądałoby Twoje streszczenie tekstu empirycznego? W jaki sposób streściłabyś jakikolwiek raport (dla równych szans załóżmy, że będzie to dowolny raport z tego samego czasopisma „Psychological science”), aby czytelnik nie miał wrażenia, że czyta żargon naukowy (adresatem naszej strony są laicy) a jednocześnie aby skrót nie był płytki i powierzchowny. Jeśli przyjmujesz taką mission impossible, napisz proszę strzeszczenie wybranego przez siebie tekstu na maksimum 2000 znaków i prześlij mi je mailem na adres mparzuchowski(małpa)swps(kropk)edu(kropka)pl – obiecuję, że jeśli spełni wspomniane przez Ciebie wymagania (krótkie, zrozumiałe, ale nie płytkie) to z pewnościa znajdzie sie na łamach badania.net.

    Jeśli zakasałaś już rękawy, chcę ostudzić Twój entuzjazm. Przygotuj się na to, że nie będzie wcale łatwo. Po pierwsze trzeba przecież wybrać niebanalny tekst (najlepiej raportujący wynik, który został już wielokrotnie zreplikowany przez wiele niezależnych zespołów, ale jednocześnie taki o którym niewiele osób wie). Zanim podejmiesz się naszego wyzwania pamiętaj również, że jak już się napracujesz, żeby twoje omówienie było ciekawe i zrozumiałe, twoją pracę przeczyta najpewniej anonimowy internauta, który będzie (nie tak znowuż zupełnie bez racji) zawzięcie przekonywał Cię, że badanie jest niewiele warte i zostało już wcześniej zadane przez bardziej znanego X-a. Pamiętaj, że wówczas Twoją rolą będzie internaucie grzecznie na jego wątpliwości odpowiedzieć :-)

    Pozdrawiam,

    Michał

  • Michale: Poddaję się bez walki. Psychologia to nie moja dziedzina. Historia literatury i historia kina to ewentualnie to moje „branże”. Tu jestem laikiem i dlatego myślałam , że może się czegoś niebanalnego, odkrywczego i interesującego dowiem.
    Rozumiem , że jako autora projektu boli cię wszelka krytyka, ale ja tylko czytałam jakie są założenia tego portalu.
    „Idea witryny jest prosta: dla naukowców ma to być poręczne narzędzie do przeszukiwania interesujących ich treści, a dla studentów i uczniów â?? kopalnia najnowszej wiedzy, do której z wielu przyczyn sami by nie dotarli”.
    Piękny plan i dlatego spodziewałam się więcej.

    „Pamiętaj, że wówczas Twoją rolą będzie internaucie grzecznie na jego wątpliwości odpowiedzieć :-)” To by było ponad moje siły :)
    Skoro nie podjęłam wyzwania, mam się więcej nie odzywać , tak?