Psychologia

Zazdrosny jak pies

Autor: Anna Wirecka

Miłośnicy czworonogów często przypisują im skomplikowane emocje i odczucia, takie jak poczucie winy („mój pies od razu wie, że coś przeskrobał!”), zazdrość czy złośliwość intencji. Zapominają przy tym często, że emocjonalny świat czworonogów jest nieco mniej skomplikowany niż ludzki i że interpretowanie zwierzęcych zachowań w ludzkich kategoriach niesie więcej szkody niż pożytku – a już z pewnością nie ułatwia wzajemnego zrozumienia.

Jednak jak bardzo ubogi jest wachlarz emocji naszych czworonożnych przyjaciół? Jeżeli chodzi o psy, do tej pory przedstawiono naukowe dowody na to, że przeżywają raczej emocje proste (lęk, radość czy smutek) natomiast te bardziej złożone czy skomplikowane (jak chociażby wstyd) pozostają poza ich zdolnością odczuwania. Gdzie w tym wszystkim miejsce na zazdrość? Dotychczasowe teorie głosiły, że zazdrość to uczucie skomplikowane, wymagające złożonych umiejętności poznawczych, a więc niedostępne zwierzętom. Jednak ilość anegdotycznych dowodów na istnienie wyjątkowo zazdrosnych psów zainspirowała badaczki – Christine Harris oraz Caroline Prouvost – do przeprowadzenia eksperymentu, którego celem było wychwycenie oznak zazdrości właśnie u psów.

W eksperymencie wzięło udział 36 psów (i ich właściciele). Wszyscy uczestnicy badania byli raczej młodzi (przy średniej wieku ok. 3 lat) i, przynajmniej według zapewnień właścicieli, bardzo łagodni. Mimo tych deklaracji, ze względu na bezpieczeństwo, do eksperymentu wybrano niewielkie psy. Naukowcy narzucili nawet ścisłe kryteria – aby zakwalifikować się do eksperymentu, zwierzak nie mógł ważyć więcej niż 16 kg ani być wyższy niż 38 cm. Zdecydowano się na tak małe psy, aby można było nad nimi zapanować, w razie gdyby zazdrosne osobniki zaczęły zachowywać się agresywnie. W rezultacie do badania zakwalifikowały się osobniki takich ras jak np. yorkshire terier, jamnik czy maltańczyk, choć i tak większość stanowiły niewielkie mieszańce.

Eksperyment odbywał się w niewielkim pomieszczeniu. Aby nie rozpraszać badanych zwierząt, w pomieszczeniu nie znajdował się nikt poza właścicielem psa. Badanie nadzorowano za pomocą kamery, do późniejszej analizy wykorzystując nagrania audio-video. Właściciel miał przed sobą poważne zadanie: musiał samodzielnie przeprowadzić 3 części eksperymentu.

Jak przebiegało badanie?

W pierwszej części eksperymentu, zadaniem właścicieli psów było przez 1 minutę bawić się z zabawką-psem, która szczekała i poruszała się w sposób mający imitować prawdziwego zwierzaka. Następnie na 30 sekund odkładali zabawkę na ziemię. Przez te 1,5 minuty, właściciele ignorowali swoje psy, poświęcając uwagę jedynie zabawce. Po upływie wyznaczonego czasu właściciele zajmowali się swoimi zwierzętami przez 1 minutę a następnie przechodzili do kolejnych części eksperymentu.

Dwie kolejne części badania przebiegały identycznie jak pierwsza (według schematu – ignorowanie własnego zwierzaka -> zabawa z obiektem -> odłożenie obiektu na podłogę -> po upływie określonego czasu zabawa z psem). Zmieniał się jedynie obiekt interakcji. W drugiej części eksperymentu właściciele zajmowali się plastikową dynią, w trzeciej czytali na głos fragment książki. Oba te przedmioty rozmiarami podobne były do niewielkiego psa, jednak nie przypominały go w żaden inny sposób, podczas gdy pluszowy pies z pierwszej części eksperymentu zaprojektowany był tak, by przypominać prawdziwe zwierzątko.

Okazało się, że pies–zabawka wzbudzał u prawdziwych zwierząt dużo większe emocje niż plastikowa dynia czy książka. Warczało na niego 36% badanych psów, podczas gdy na pozostałe obiekty warknął tylko jeden pies (tak negatywne emocje wzbudziła w nim niewinna książka). Ponadto, psy próbowały wcisnąć się między swojego właściciela a zabawkę zdecydowanie częściej niż między właściciela a inne obiekty. W tym przypadku, psy również częściej i intensywniej próbowały zwrócić na siebie uwagę właściciela (np. łasząc się do niego czy szczekając). Często usiłowały też przewrócić mechanicznego psa.
Warto pamiętać, że do eksperymentu wybrano psy łagodne, o niskiej podatności na stres (według deklaracji właścicieli). Można więc podejrzewać, że reakcje przeciętnych zwierząt byłyby silniejsze.

Co z tego wynika?

Autorki badania przekonują, że te wyniki świadczą o występowaniu zazdrości wśród psów. Tłumaczą jednak, że niekoniecznie oznacza to zdolność tych zwierząt do odczuwania złożonych, niejednoznacznych emocji a raczej może świadczyć o tym, że zazdrość nie jest tak skomplikowana jak nam się do tej pory wydawało. Emocja ta może mieć znaczenie ewolucyjne, i tak np. szczenię, które wyraźnie odczuwa zazdrość podczas gdy suka zajmuje się jego rodzeństwem, motywowane jest do tego, by tym silniej próbować zwrócić na siebie jej uwagę. Z kolei dorosły pies pozostaje zależny od właściciela jeżeli chodzi o opiekę czy jedzenie, w związku z czym zazdrość może mu się po prostu opłacić, kiedy pojawi się konkurent do serca właściciela – a więc i miski z karmą.

Więcej informacji:
Harris, C. R., Prouvost, C. (2014). Jealousy in Dogs. PLoS ONE 9(7): e94597. doi:10.1371/journal.pone.0094597
PEŁNY TEKST ARTYKUŁU
Print Friendly

O autorze

Anna Wirecka

Absolwentka SWPS w Sopocie. Poza psychologią jej pasje to śpiew operowy i literatura. Lubi powtarzać swoje dowcipy, bo uważa, że dzięki temu ludziom utrwala się jej poczucie humoru.

  • Czy tylko u mnie tekst jest „pourywany”?

  • Jak wygląda to urywanie?

    • brakuje niektorych akapitów i tekst zaczyna się od środka zdania w wielu akapitach

    • Marek Szkiel: podaj na jakiej przegladarce i systemie operacyjnym, zebysmy mogli sprawdzic ten blad

    • FF 37, Win7, Win8.1

    • dziekujemy – sprawdzimy! :)

    • Poprawka, na Chromie jest problem, na FF działa OK.

  • Wnioski jak najbardziej prawidłowe, zarówno co do zachowań jak i co do motywacji.
    Z drugiej jednak strony badania były czysto behawioralne, zatem stanowią ledwie przesłankę. Tymczasem dowodów trzeba by szukać poprzez badania biochemiczne (hormony – np. oxytocyna) lub neuroobrazowanie. Dopiero na tym polu można by porównywać uczucia ludzi i zwierząt. W tej chwili mamy jedynie kroczek w bok od przemijającego dogmatu rodem z XIX wieku jakoby przypisywanie zwierzętom i ludziom tych samych uczuć było „antropomorfizacją” i tym samym zasługującym na wykpienie błędem.

  • kos

    Mam niepodważalny dowód na to, że mój pies rasy owczarek niemiecki o imieniu Atos okazywał ewidentną zazdrość gdy zwracałem uwagę na inne psy będące na spacerze w pobliżu nas, a wpadał wręcz w szał gdy przywoływałem psa sąsiadów, wtedy przeganiał go jak najdalej ode mnie groźnie warcząc. Przykładów na to mam kilka, ale ze względu na szczupłość miejsca poprzestanę na tym jednym.

  • Raczej tekst jest pourywany