Seks

Żegnaj macho!

Czy wiecie jacy mężczyźni byli idolami Waszych babć, później mam lub Waszych starszych sióstr? Czy widzicie różnice między kanonem męskiego piękna wtedy i dziś? Czy kobietom w wyglądzie mężczyzn podoba się wciąż to samo czy dzisiaj cenią zupełnie co innego? Angielscy naukowcy postanowili odszukać odpowiedzi na powyższe pytania.

W latach 50-tych kobiety szalały za klasycznym typem urody mężczyzny, trochę zaniedbanym, ale muskularnym Burtem Lancasterem albo Kurtem Douglasem. 10 lat później wciąż na kolana rzucał twardy mężczyzna jak Sean Connery i Steve McQueen. Jednak w latach 70-tych preferencje kobiet wyglądały już zgoła inaczej. Męski i silny bohater ustąpił miejsca eleganckiemu Johnowi Travolcie z wystylizowaną bujną czupryną. W latach 80-tych popularny stał się jeszcze bardziej delikatny image w stylu Roba Lowe’a i Michaela J. Foxa. Skąd taki trend w kobiecych preferencjach?

Naukowcy z Uniwersytetu w Sheffield, Alexandra Alvergne i Virpi Lumma w swojej pracy udowadniają, że stosowanie pigułek antykoncepcyjnych przez kobiety zmienia ich preferencje partnera w czasie cyklu menstruacyjnego. Łatwo prześledzić wpływ pigułek na preferencje kobiet, bo wiemy kiedy zaczęto stosować tę metodę – pigułkowa rewolucja seksualna zaczęła się w latach 60 ubiegłego wieku.

Badacze opisują trzy mechanizmy doboru płciowego, które zaburzane są przez działanie pigułek antykoncepcyjnych. Po pierwsze, wykazano, że kobiety w trakcie owulacji preferują zapach mężczyzn, których ciało jest zbudowane bardziej symetrycznie. Przypuszcza się, że wysoka symetria ciała wskazuje na zdrowszy, a zatem i lepiej genetycznie wyposażony organizm potencjalnego partnera. Niestety, u kobiet przyjmujących doustną antykoncepcję nie wykazano tej zależności.

Kolejny interesujący mechanizm związany jest z białkami MHC. Białka te odpowiedzialne są za wykrywanie obcych protein w naszym organizmie, co pozwala na skuteczną walkę np. z atakami bakterii i wszelkich pasożytów. Każdy człowiek posiada ogromną, lecz ograniczoną bibliotekę genów kodujących białka MHC, co oznacza, że jest odporny jedynie na określone antygeny. Wykazano, ze kobiety nie przyjmujące pigułek rozpoznają i silnie preferują zapach mężczyzn posiadających odmienny „genetyczny spis wrogów” niż one same. Mechanizm ten powoduje, że potomstwo może uzyskać bogatszą bibliotekę genów MHC więc i odporność na większą ilość obcych białek. Pigułki antykoncepcyjne odwracają ten mechanizm, kobiety zaczynają poszukiwać partnerów o bardziej podobnych genach, a więc odpornych jedynie na te same antygeny co one.

Po trzecie kobiety poszukują mężczyzn o „męskim” fenotypie wskazującym na wysoki poziom testosteronu, ale jedynie w czasie owulacji. Dodatkowo kobiety będące w związku lub szukające „relacji krótkoterminowej” również preferują takich mężczyzn. Nie oszukujmy się – ewolucja wyposażyła Panie w mechanizmy pomagające im poszukiwać innego dawcy genów dla potomstwa i innego opiekuna dla nich i potomstwa. Przypuszcza się, że mężczyźni o genach wysokiej produkcji testosteronu płodzą silniejszych i odporniejszych na choroby potomków. Z kolei mężczyźni o niższym poziomie testosteronu wykazują się mniejszą agresją i generalnie są preferowani do długotrwałej opieki nad partnerką i potomstwem. Terapia hormonalna znosi owe preferencje – kobiety przyjmujące pigułki (które przecież fizjologicznie symulują ciążę) wybierają mężczyzn o niższym poziomie testosteronu, mniej męskich z wyglądu i głosu. Również te kobiety przyjmujące hormony które pozostają w długotrwałych związkach lub poszukują krótkotrwałych relacji (w domyśle – kieruje nimi instynkt zdobycia optymalnego materiału genetycznego dla swojego potomstwa) wybierają mniej męskich mężczyzn.

Twórcom pigułki antykoncepcyjnej nigdy nie przyszłoby do głowy jakie zmiany wprowadzić może ich wynalazek, a i dziś, po pięćdziesięciu latach powszechnego stosowania doustnej antykoncepcji wciąż odkrywamy jej niespodziewane efekty. Po części może to też tłumaczyć transformację męskich ideałów z lat 1950 i 1960 w bardziej androgyniczne gwiazdy dzisiaj, takie jak Johnny Depp czy Russell Brand. Czyżby więc silny muskularny i nieokrzesany samiec, dawny pożeracz kobiecych serc miał odejść w zapomnienie? Czyżby na zawsze stracić miał miejsce w kobiecych sercach, a później, niczym australopitek, na zawsze zniknąć z populacji, zastąpiony chorowitym i słabszym, ale delikatnym i opiekuńczym chłopcem?

Więcej informacji:
Alvergne, A., Lummaa, V. (2010). Does the contraceptive pill alter mate choice in humans? Trends in Ecology & Evolution, 25 (3), 171-179.
Print Friendly

O autorze

Natalia Frankowska

Absolwentka wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika oraz Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Sopocie. Obecnie studentka interdyscyplinarnych studiów doktoranckich SWPS. Interesuje się psychologią moralności, neuropsychologią, konstruowaniem eksperymentów psychologicznych i sztuką (głównie architektoniczną). Wielbicielka konsoli Nintendo DS i gier Super Mario oraz Donkey Kong.

  • skutki tego wszystkiego mogą być przerażające za 2, może 3 pokolenia…

  • Nie mogę się tylko zgodzić z tym:
    „Męski i silny bohater ustąpił miejsca eleganckiemu Johnowi Travolcie z wystylizowaną bujną czupryną.”
    Przecież Travolta jest jednym z bardziej męskich, może i ladnie uczesanym, ale nie powiedziałabym, że mniej męski niż Kurt Douglas :D

  • GARniencjuszZWYLF

    Chciały chudzielca z prawo jazdy, długim penisem, chatą własną, kontem wypchanym, tatuażami, wykształcenie wyższe, napakowany na siłowni i najlepiej celebryt śpiewający albo tańczacy. A potem ciąża, alimenty i rozwód szybki albo jeszcze szybszy ślub! Status społeczny wyższy albo taki sam. Partner do seksu ze szkoły albo z pracy czy szybki z dyskoteki na jedną noc lub z baru.

  • Natalia Frankowska

    John Travolta? Dla mnie jednak trochę bardziej zniewieściały od Kurta, no ale pewnie bardziej męski niż Zac Efron :p