Psychologia

Zemsta nie smakuje słodko

Kto z nas nie wie czym jest zemsta, jaki jest jej smak i jak niepokojące myśli przychodzą do głowy pod jej wpływem? Jesteśmy niemal pewni, że wymierzenie kary poprawi nasz nastrój i pozwoli nam zapomnieć o problemie. Okazuje się jednak, że nasze przewidywania dalece odbiegają od rzeczywistości. Według Kevina Carlsmitha, Timothego Wilsona oraz Daniela Gilberta powszechne przekonanie o dobroczynnych skutkach zemsty jest błędne.

Pierwsza myśl, jaka przychodzi do głowy? Niemożliwe. Przecież, gdy ktoś nas zrani, wyrządzi nam krzywdę lub po prostu oszuka, często jedyne o czym potrafimy myśleć to zemsta. To dzięki niej przywracamy społeczny porządek pewni, że między zemstą a poczuciem sprawiedliwości można postawić znak równości.

Jednym z powodów dla których myślimy o zemście w pozytywnych kategoriach jest przekonanie ludzi o użyteczności agresji w procesie oczyszczenia z negatywnych emocji. Niemniej badania Brada Bushmana dowiodły, że katharsis nie dość, że nie prowadzi do zredukowania agresji to dodatkowo wzmaga ją. Mało tego, nawet uzasadniona agresja nie poprawia naszego nastroju – wręcz przeciwnie – pogarsza go. Właśnie dlatego, autorzy postanowili sprawdzić czy potrafimy skutecznie przewidzieć jakie konsekwencje wywiera akt zemsty na nasze emocje i nastrój.

W tym celu badacze stworzyli wiarygodny scenariusz, w którym uczestnicy mają uzasadnione podstawy do ukarania innej osoby. Autorzy użyli „paradygmatu wolnego jeźdźca” – interaktywnej gry podzielonej na kilkanaście rund w której uczestniczą cztery osoby. Zasady są dość proste. Każdy ma do wyboru dwie opcje – współpracy albo oszukiwania. Osobą oszukującą jest „wolny jeździec”, którego działania zawsze prowadzą do uszczuplenia budżetów innych graczy, a ty samym powiększania własnego. Dzięki manipulacji każdy badany myślał, że trzech ochotników czeka już na rozpoczęcie zadania w swoich kabinach.

Przewidywania uczestników okazały się błędne nawet przypadku, gdy wyobrażali sobie, że są świadkami zemsty.

W rzeczywistości wszyscy grali z programem komputerowym, symulującym grę pozostałych uczestników. Każdy badany był przekonany, że gra z dwiema osobami współpracującymi oraz jedną – zawsze kobietą – która oszukiwała nakłaniając wszystkich do współpracy, a na koniec każdej rundy maksymalizowała własny zysk. Każdy uczestnik otrzymywał pod koniec tury informację o zyskach pozostałych graczy.

Ochotników losowo przydzielano do trzech grup: karzącej, niekarzącej oraz przewidującej konsekwencje kary. Po obliczeniu wyników gry osoby z grupy karzącej mogły uszczuplić budżet „wolnego jeźdźca”. Grupa niekarząca, nie miała takiej możliwość, natomiast grupa przewidująca wyobrażała sobie, że karze oszukującego gracza.

Wszyscy uczestnicy zaraz po grze oraz 10 minut później oceniali swoje zadowolenie na skali od pozytywnego afektu (usatysfakcjonowany, optymistyczny) do negatywnego (mściwy, poirytowany). Dodatkowo oceniali jak dużo będą myśleć o pozostałych graczach. Wyniki?

Przede wszystkim osoby z grupy karzącej czuły się istotniej gorzej od osób z pozostałych grup – wyniki afektu negatywnego były istotnie wyższe dla karzących i istotnie niższe dla niekarzących. Odwrotny efekt zaobserwowano w przypadku afektu pozytywnego.

Poza tym udowodniono, że ludzie nie potrafią przewidzieć tego efektu – osoby, które tylko wyobrażały sobie, że karzą gracza, przewidywały, że ich nastrój będzie lepszy w porównaniu do osób, które rzeczywiście dokonały aktu zemsty. Ukaranie „wolnego jeźdźca” nie poprawiło nastroju graczy. Zaraz po grze nie było istotnych różnic między grupami w myśleniu o obiekcie kary, jednak 10 minut później osoby karzącej myślały o „wolnym jeźdźcu” istotnie więcej niż gracze z pozostałych grup. W tym wypadku zemsta nie przyniosła ukojenia.

Obszary mózgu odpowiedzialne za odczuwanie przyjemności, uaktywniają się w momencie wymierzania kary

W kolejnych dwóch badaniach, autorzy chcieli sprawdzić jak ludzie oceniają i przewidują konsekwencje zemsty gdy sami wymierzają karę lub ktoś robi to za nich. Oba eksperymentu opierały się na tej samej procedurze co badanie pierwsze z kilkoma wyjątkami. Drugi eksperyment opierał się na samych przewidywaniach.

Osoby wyobrażały sobie, że uczestniczyły w grze w której „wolny jeździec” wygrał ich kosztem pieniądze. Jedna grupa wyobrażała sobie, że karzą oszusta, a druga, że jest świadkiem jak robi to ktoś inny. Dodano także grupą kontrolna. Przewidywania uczestników w porównaniu do wyników pierwszego badania okazały się całkowicie błędne.

Wszyscy uczestnicy przewidywali, że czuliby się źle gdyby inny gracz ich kosztem zyskał więcej pieniędzy, jednak osoby z grupy sprawców oraz świadków, były przekonane, że ukaranie „wolnego jeźdźca” będzie miało zdrowy wpływ na ich nastrój oraz sprawi, że szybciej zapomną o całej sprawie.

Przewidywania uczestników okazały się błędne nawet przypadku, gdy wyobrażali sobie, że są świadkami zemsty, dlatego w trzecim badaniu gracze uczestniczyli w konkretnej sytuacji – jako osoby bezpośrednio karzące oszusta, osoby będące świadkami tej kary lub osoby niekarzące. Dodatkowo pytano osoby, jakby się czuły gdyby były w innej grupie (sprawców o bycie świadkami, a świadków i grupą niekarzącą o bycie sprawcami).

Po raz kolejny wyniki okazały się być całkowitym przeciwieństwem przewidywań graczy. Przede wszystkim osoby wykonujące kare czuły się istotnie gorzej od grupy kontrolnej, jednak co ciekawe – osoby będące świadkami wykazywały istotnie wyższy nastrój od sprawców i prawie taki sam jak grupa kontrolna. W obu przypadkach – sprawców i świadków – osoby błędnie przewidziały jakie konsekwencje będzie miało wymierzenie kary na ich nastrój.

Nie zmienia to faktu, że przekonanie o dobroczynnym wpływie zemsty było na tyle silne, że sprawcy, uważali, iż czuliby się gorzej gdyby nie mogli wykonać kary, a świadkowie i osoby z grupy kontrolnej zakładały, że czułyby się lepiej gdyby mogły osobiście ukarać „wolnego jeźdźca”. okazało się, że świadkowie myślą tak samo dużo o „wolnym jeźdźcu” jak sprawcy, natomiast wykonawcy kary myślą o obiekcie kary istotnie więcej niż grupa kontrolna.

Dlaczego nie potrafimy przewidzieć negatywnych konsekwencji zemsty? Akt ukarania drugiej osoby prowadzi do wydłużonego rozmyślania o niej, rozmyślanie natomiast przedłuża wpływ negatywnych emocji na nasz nastrój, a negatywny nastrój ponownie zmusza nas do myślenia o osobie na której się zemściliśmy. Tak powstałe błędne koło, nie pozwala ludziom skutecznie przewidywać własnych zachowań, jednak tylko w wypadku gdy są autorami kary. W przypadku gdy obserwują jak ktoś za nich załatwia „brudne” sprawy, sekwencja ta nie funkcjonuje.

Jednym z wyjaśnień paradoksu zemsty mogą być badania oparte na neuroobrazowaniu mózgu. Dzięki nim wiemy, że obszary mózgu odpowiedzialne za odczuwanie przyjemności, uaktywniają się w momencie wymierzania kary. Późniejsze badania ujawniły jednak ważny wniosek – przewidywane i odczuwane emocje różnią się od siebie znacząco. Innymi słowy mszcząc się odczuwamy krótkotrwałą przyjemność, która w perspektywie czasu, prawdopodobnie pozostawi po sobie nieprzyjemny smak goryczy.

Więcej w oryginalnym artykule:
Carlsmith, K. M., Wilson, T. D., & Gilbert, D. T. (2008). The paradoxical consequences of revenge. Journal of Personality and Social Psychology, 95, 1316-1324.
Print Friendly

O autorze

Konrad Bocian

Absolwent Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Sopocie oraz doktorant Interdyscyplinarnych Studiów Doktoranckich SWPS. Jego zainteresowania naukowe skupiają się wokół psychologii moralności, wpływu języka na poznanie i emocje oraz agresji. W wolnym czasie fan serii PES, magazynu Polityka, kolarstwa górskiego oraz pokera w wersji Texas Hold'em.

  • Maya

    Nie wiem dlaczego wszystkie artykuły skupiają się na tym, że zemsta nie przynosi ulgi itd. Tu nie chodzi o odczucie przyjemności z zemsty, ani ulgi, bo wiadomo, że przeszłości nie da się zmienić i uporanie się z krzywdą jest osobnym tematem. Tu chodzi o SPRAWIEDLIWOŚĆ oraz poczucie, że nie jest się BEZRADNYM wobec niesprawiedliwości, a właśnie ta bezradność może być najbardziej obezwładniająca, potrafi być toksyczna. Wymiar sprawiedliwości również jest zemstą, tyle że usankcjonowaną. Idąc tropem pana (i wielu innych osób) teorii – może powinniśmy w ogóle nie karać przestępców? Wybaczmy mordercom i oszustom. Problem jest w tym, że wiele niegodziwości nie jest nawet objęte kodeksem, więc nie można liczyć na sprawiedliwość. Albo są przestępstwa, których nie da się udowodnić.