Agnieszka Pietraszkiewicz

Agnieszka Pietraszkiewicz

Doktor psychologii związany ze Szkołą Wyższą Psychologii Społecznej, Wydziałem Zamiejscowym w Sopocie. Aktualnie przebywa na stypendium Post-doc na Uniwersytecie w Bern. Interesuje się psychlogią emocji oraz postrzeganiem społecznym.

PSYCHOLOGIA

Słowa czy obrazy?

apietraszkiewicz · 16 stycznia 2014

Wyobraź sobie, że za pośrednictwem maila chcesz podzielić się z przyjaciółmi wrażeniami z udanego wyjazdu. Załączysz plik zdjęć, czy krótki opis miejsc, które udało ci się zobaczyć? Seria badań opublikowanych na łamach Personality and Social Psychological Bulletin pokazuje, jakie komunikaty kierujemy do bliskich i nieco dalszych nam osób.

Teoria Poziomu Reprezentacji (TPR, ang. Construal Level Theory) opisuje wpływ psychologicznego dystansu (patrz ramka niżej) na postrzeganie świata zewnętrznego. Im dalej od nas znajduje się dana osoba, przedmiot czy wydarzenie, tym bardziej jesteśmy skłonni mówić o niej w formie abstrakcyjnej i ogólnej (np. wakacje, na które pojedziemy za rok, będą dla nas po prostu relaksujące i wspaniałe). Natomiast jeśli w przyszłym tygodniu czeka nas upragniony urlop, opiszemy go w formie bardziej konkretnej i szczegółowej (np. pójdziemy wtedy do restauracji, a następnie do kina). Wcześniejsze badania pokazują, że ludzie częściej wybierają abstrakcyjne formy porozumiewania się z osobami, które nie są im bliskie, zaś używają komunikatów konkretnych w rozmowie z przyjaciółmi czy rodziną. Profesor Yaacov Trope z Uniwersytetu w Nowym Jorku i jego współpracownicy byli ciekawi, czy większy psychologiczny dystans wpływa na wybór pisemnej (czyli bardziej abstrakcyjnej) czy obrazkowej (bardziej konkretnej) formy komunikacji. Dodatkowo, naukowcy chcieli sprawdzić, jakie formy psychologicznego dystansu bierzemy pod uwagę, kiedy komunikujemy się z innymi.

PSYCHOLOGIA

Co w wyglądzie kobiet przyciąga uwagę?

apietraszkiewicz · 13 stycznia 2014

Czy prawdą jest, że mężczyźni patrząc na piękną kobietę widzą tylko jej biust? Doktor Sarah Garvais i jej współpracownicy jako pierwsi udowodnili, wykorzystując metodę śledzenia ruchów gałek ocznych (eye-tracking), że mężczyźni częściej patrzą na kobiece piersi i biodra niż na ich twarze. Co ciekawe, kobiety robią to samo.

Idealna kobieca sylwetka, zdaniem psychologów ewolucyjnych (przede wszystkim Davida Bussa), odpowiada wymiarom 90-60-90. Oznacza to, że maksymalnie atrakcyjna kobieta powinna mieć wydatne piersi, szczupłą talię oraz szerokie biodra. Najnowsze badania potwierdzają, że u kobiet “idealnych”, stosunek obwodu w pasie do obwodu bioder oscyluje w granicach magicznego 0,7 (np. 63 cm w talii i 90 cm w biodrach). Taką sylwetką, zwaną klepsydrą, mogła pochwalić się na przykład Marilyn Monroe czy Audrey Hepburn. Posiada ją także szczupła modelka Kate Moss. Naukowcy twierdzą, że niezależnie od wzrostu czy masy ciała, to właśnie proporcje decydują o kobiecej atrakcyjności. Właściwie dlaczego? Kobiety zbudowane w ten sposób mają mniej problemów z zajściem w ciążę, więcej żeńskich hormonów płciowych (estrogenów) oraz rzadziej chorują na nowotwory piersi i macicy. Symetryczna partnerka na gruncie teorii Bussa to dla mężczyzny ideał płodności i zdrowia. Jednak czy także kobietom bardziej podobają się takie kształty? Według Teorii Uprzedmiotowienia (Fredrickson i Roberts, 1997), to właśnie wygląd jest kluczową, często jedyną cechą w postrzeganiu kobiet (w przypadku mężczyzn nie ma takiej zależności). Rzutuje on na ocenę charakteru, nierzadko determinuje życiowy sukces. Jednym z głównych celów badania opublikowanego na łamach Sex Roles było sprawdzenie, czy kulturowy ideał piękna rzeczywiście przyciąga nasz wzrok i czy płeć patrzącego ma jakiekolwiek znaczenie. Dodatkowo badacze postanowili sprawdzić, czy większe zainteresowanie wzbudzają kobiece biodra i piersi, czy kobieca twarz.

PSYCHOLOGIA

Gdy cudze niepowodzenia cieszą

apietraszkiewicz · 7 stycznia 2014

Rekordy popularności biją filmy prezentujące największe wpadki (często dosłowne upadki tzw. fails) występujących w nich amatorów. Czy zdarzyło Ci się uśmiechnąć, widząc jak ktoś na ulicy został np. ochlapany przez samochód? Dlaczego tak się dzieje? Czyżbyśmy czerpali przyjemność z obserwowania upadku innych osób? Odpowiedź brzmi tak, choć nasza radość uzależniona jest od kategoryzacji osoby, której taka wpadka się przytrafiła.

Radość ma wiele twarzy, a wywoływać ją może również czyjeś niepowodzenie. Schadenfreude oznacza „radość z cudzego nieszczęścia”. Mimo, iż w wielu językach nie ma odpowiednika tego słowa (np. w języku polskim czy angielskim), badania wskazują, że jest to uniwersalna emocja i występuje w wielu kulturach. Schadenfreude jest niepożądane społecznie i trudno je uchwycić empirycznie. Profesor Susan Fiske i doktor Mina Cikara podjęły jednak to wyzwanie. Do pomiaru schadenfreude wykorzystały elektryczną aktywność mięśni policzków (EMG), która powiązana jest z odczuwaniem przyjemności. Badaczki udowodniły, że jednym z czynników odpowiedzialnych za powstawanie radości z czyjegoś niepowodzenia jest zawiść.

PSYCHOLOGIA

Nie możesz sobie czegoś przypomnieć? Zamknij oczy!

apietraszkiewicz · 3 stycznia 2014

Jak nazywał się ten film, który widziałeś w zeszłym tygodniu? Czy jego bohaterka mieszkała w Nowym Jorku czy może w Londynie? Przypominanie sobie szczegółów zdarzeń nawet z niedalekiej przeszłości może rodzić wiele problemów. Doktor Annelies Vredeveldt i jej współpracownicy pokazali, że warto w takiej sytuacji po prostu zamknąć oczy.

W serii eksperymentów badacze udowodnili, że zwykłe zamknięcie oczu polepsza efektywność przywoływania zdarzeń, których byliśmy naocznymi świadkami. Procedura badań była następująca - uczestnicy oglądali krótkie nagranie wideo przedstawiające scenę, w której mężczyzna włamuje się do domu pewnej kobiety i próbuje ją zaatakować nożem. Po kilku minutach od emisji (i wykonaniu krótkiego zadania, mającego odwrócić uwagę badanych od prawdziwego celu eksperymentu), badani proszeni byli o przypomnienie sobie widzianego zdarzenia i przywołanie jak największej ilości szczegółów. Co istotne, połowa uczestników w czasie tego etapu proszona była o zamknięcie oczu. Po tygodniu, ci sami uczestnicy przypominali sobie widziany materiał jeszcze raz (i ponownie połowa z nich miała oczy otwarte, druga połowa – zamknięte).