Patrzeć nie znaczy widzieć
Oczy to jeden z najważniejszych narządów zmysłu. Dzięki niemu poznajemy otaczający nas świat i uczymy się go opisywać. Mamy również wrażenie, że jest to rzetelny sposób na poznanie otoczenia - jesteśmy przekonani, że to co widzimy jest wierną reprezentacją rzeczywistości. Badania psychologów dowodzą jednak, że często obdarzamy narząd wzroku zbyt dużym zaufaniem - czy rzeczywiście wzrok jest rzetelnym źródłem informacji o otaczającej nas rzeczywistości?
Ankieta: Czy jesteś osobą szczególnie spostrzegawczą?
- Nie: 77 głosów (37%)
- Tak: 131 głosów (63%)
Łącznie oddano 208 głosów. Ankieta zakończona (przeniesiona z archiwum).
Zapach płodności
Kalendarzyk małżeński to jedna z bardziej wymagających metod planowania rodziny. Tym czego bezwzględnie muszą przestrzegać małżonkowie, to zakaz seksu w czasie dni płodnych kobiety. Najnowsze badania psychologów wyjaśniają na czym polega zasadnicza trudność tego zadania.
Badania Saula Millera oraz Jona Manera wskazują, że tym co przyciąga mężczyzn do kobiet jest ich zapach. Dokładnie ten którym pachną będąc tuż przed owulacją. Konsekwencją jest utrzymanie na wysokim poziomie testosteronu w organizmie panów. Ten jak wiadomo odgrywa istotną rolę w podtrzymaniu męskiego libido.
Oczy zdradzają o jakiej liczbie myślisz
To niewiarygodne odkrycie Tobiasa Loetscher'a oraz jego współpracowników opublikowane zostało w tym roku na łamach czasopisma Current Biology. Wyniki ich eksperymentu wykazały, że pozycja oka może przewidywać o jakiej liczbie pomyślimy.
Do badania zaproszono 12 mężczyzn, których zadaniem było wygenerować 40 liczb mieszczących się w przedziale od 1 do 30. Poproszono ich, aby wymyślona przez nich sekwencja była na tyle losowa na ile jest to możliwe.
Pozycja oczu każdego z badanych rejestrowana była za pomocą urządzenia mierzącego pozycję gałek ocznych (ang. search coil). Urządzenie znajdujące się w odległości 1,4 m od uczestników, generowało 3 prostopadłe pola magnetyczne, dzięki którym badacze byli w stanie uchwycić najmniejszą zmianę w położeniu gałki ocznej.
"Test pianki" przewiduje sukces życiowy
W latach 60 profesor Walter Mischel z Uniwersytetu Stanfordzkiego, przeprowadził eksperyment, który potocznie nazywany jest „testem pianki” (ang. marshmallow test).
Mischel przedstawiał dzieciom propozycję: możesz zjeść jedną piankę teraz, albo poczekać chwilę na mój powrót i w zamian otrzymać aż dwie. Jeśli dziecko decydowało się zaczekać, badacz wychodził zostawiając je sam na sam z przepyszną pokusą. Dzieci mogły w każdej chwili użyć dzwonka. Powiedziano im, że na jego dźwięk psycholog wróci a one będą mogły zjeść jedną piankę.
Nie wytrenujesz mózgu przed komputerem
„Gry” trenujące mózg, to wielomilionowy rynek, na którym producenci zarabiają krocie. Naukowcy z popularnego programu naukowego „Bang Goes The Theory” emitowanego przez BBC, postanowili przetestować elektronicznych trenerów w jednym z największych badań internetowych.
Gry typu „Brain Buddies” przekonują ludzi, że dzięki systematycznemu treningowi, funkcje poznawcze ich mózgu ulegną widocznemu polepszeniu. Problem w tym, że naukowych dowodów na potwierdzenie tej tezy jest niewiele.
Adrian Owen z Instytutu Neurobiologii w Cambridge i jego współpracownicy zaangażowali do badania 11 430 osób. Ich zadaniem było ćwiczyć przez 6 tygodni takie umiejętności poznawcze jak: wnioskowanie, pamięć, planowanie, umiejętności visualno-przestrzenne oraz uwagę.
"Stopa w drzwiach" nie działa na osoby otyłe
Jedną z najlepiej przebadanych przez psychologów technik manipulacji jest „stopa w drzwiach”. Sposób jej użycia jest banalnie prosty.
Jeżeli chcemy aby ktoś spełnił naszą prośbę, powinniśmy poprzedzić ją inną, najlepiej mniejszą, której spełnienie nie powinno przysparzać kłopotu. Na przykład jeśli próbujemy pożyczyć pieniądze, warto wcześniej poprosić życzliwego kolegę o podwiezienie do pracy.
Okazuję się jednak, że są badania które pokazują, że osoby otyłe nie ulegają tej manipulacji. John Wagener oraz James Laird z Uniwersytetu w Clark w latach 80 sprawdzali jak chętnie osoby o normalnej wadze oraz z nadwagą będą spełniały prośbę pod wpływem “stopy w drzwiach”.
Elektroniczne kłamstwa
Wysyłanie i sprawdzanie poczty elektronicznej stało się codziennym rytuałem wielu z nas. Najnowsze badania sprawdzające uczciwość w przekazywaniu wiadomości za pomocą e-maila, a klasyczną metodą papier-długopis, nie nastrajają optymistycznie. Pisząc wirtualne listy oszukujemy częściej.
Charles Naquin z Uniwersytetu DePaul i jego współpracownicy, wykazali, że kłamiąc za pomocą poczty elektronicznej czujemy się bardziej usprawiedliwieni. W pierwszym z badań udział wzięło 48 studentów. Uczestnicy mieli podzielić 89 wirtualnych dolarów między siebie i drugą osobę, której nie znali. Co najważniejsze, osoba ta wiedziała tylko, że kwota do rozdzielenia zawierała się w przedziale od 5 do 100$.
Szczęście na podsłuchu
Matthias Mehl z Uniwersytetu w Arizonie oraz jego współpracownicy, postanowili „podsłuchać szczęście”. Wyniki ich eksperymentu wykazały, że poczucie szczęścia związane jest z mniejszą ilością małych, niewiele znaczących rozmów oraz zdecydowanie większą ilością refleksyjnych i wnikliwych konwersacji.
Większość badań zgłębiających tajniki szczęścia opiera się na samoobserwacji badanych. Stanowi to ogromne ograniczenie ze względu na naszą skłonności do idealizacji samego siebie. Możliwość podsłuchiwania codziennych zachowań pozwala na otrzymanie bardziej obiektywnych wyników.
Czy na pewno pomagamy?
Najnowsza książka dr Susan A. Clancy z Uniwerystetu w Harwardzie „The Trauma Myth: The Truth About the Sexual Abuse of Children - and its Aftermath” („Mit traumy: prawda o wykorzystywaniu seksualnym dzieci i jej następstwa”) wzbudziła niemałe kontrowersje wśród psychologów i opinii publicznej. Według dr Clancy „kłamstwa” na temat wykorzystywania seksualnego, nie pomagają ofiarom.
Problem traumatycznych doświadczeń związanych z wykorzystywaniem seksualnym wziął swój początek w latach 70., kiedy zaobserwowano ogromny wzrost świadomości tego zjawiska. Fala pozwów adwokatów broniących ofiar wykorzystywania seksualnego doprowadziła do przekonania, że jest to powszechne zjawisko, które niesie za sobą poważne reperkusje psychologiczne.
Zdjęcie bliskiej osoby pomaga znosić ból
Jeśli wybierasz się na nieprzyjemny i bolesny zabieg, sprawdź czy masz przy sobie zdjęcie partnera. Eksperyment Sary Master i jej zespołu z Uniwersytetu w Kalifornii, jednoznacznie pokazuje, że oglądanie fotografii ukochanej osoby może uśmierzać fizyczny ból.
Wsparcie społeczne to jeden z najsilniejszych środków przeciwbólowych. Przekonał się o tym każdy, kto choć raz był trzymany za rękę przez bliską osobę podczas bolesnego zabiegu. Właśnie dlatego badacze postanowili sprawdzić, czy zdjęcie partnera może wpływać podobnie na poziom odczuwanego przez kobiety bólu.