Niewolnicy wolnej woli?
Wiara w wolną wolę wiąże się m.in. z występowaniem postaw prospołecznych, a jej osłabienie – ze wzrostem agresji. Osoby uznające istnienie wolnej woli są zwolennikami surowych kar dla sprawców przestępstw, ponieważ przypisują im większą odpowiedzialność za popełnione czyny. Niemieccy naukowcy sprawdzili, co się stanie, jeśli zamiast sprawców badani będą oceniać… ofiary.
Nie lubimy ograniczeń. W dzieciństwie buntujemy się, kiedy rodzice każą już kończyć zabawę i iść spać, a w dorosłości narzekamy na przeróżne przepisy prawne. Niezależnie od wieku, cenimy sobie naszą wolność. Nic więc dziwnego, że wiara w wolną wolę wiąże się z większą satysfakcją z życia. Sama myśl o tym, że nasze działania mogą nie być do końca nasze, wydaje się co najmniej niepokojąca. Kiedy w debacie publicznej pojawia się wątpliwość co do tego, czy to faktycznie my sami możemy się określać autorami naszych działań, często dochodzi do katastrofizowania. Rosną wówczas obawy, że ludzie, którzy przestaną wierzyć w wolną wolę, przestaną się też kontrolować i zaczną zachowywać niemoralnie. Badania psychologiczne zdają się w pewnym stopniu potwierdzać te obawy, a wraz z nimi twierdzenie, że wiara w wolną wolę jest niezbędna, by społeczeństwo postępowało odpowiedzialnie. Ale owa wiara ma też drugą stronę medalu. Profesor Oliver Genschow i Benjamin Vehlow z Uniwersytetu w Kolonii postanowili zbadać, czy skłonność do przypisywania ludziom odpowiedzialności za ich działania ujawni się również w przypadku ofiar różnych wydarzeń.