Inżynier automatyki i robotyki. Utrzymuje się z projektowania systemów bazodanowych. Dorywczo koordynator badań klinicznych. Członek Association for Computing Machinery. Założyciel i opiekun zespołu obliczeń rozproszonych BOINC@Poland. Na koncie jeden maraton i aspiracje do kolejnych.
Materiał, którego nie imają się plamy z zup, wina czy tłuszczu. Marzenie każdego posiadacza białego obrusa. Ale nie tylko. Naukowcy z Uniwersytetu stanu Michigan podają wiele innych zastosowań dla materiałów, które nie dają się zwilżyć rozmaitym substancjom i, co ważniejsze, potrafią taki materiał stworzyć.
Dwa lata temu Agata pisała o superhydrofobowych powierzchniach, które zapobiegają formowaniu się na nich lodu. Zespół pod kierownictwem dr. Anisha Tuteji poszedł podobnym tropem. Ich materiał dopiero w nanoskali ujawnia swoją złożoną strukturę. Jest on mieszanką dwóch materiałów polidimetylosilikanu, który sam w sobie przejawia własności hydrofobowe, oraz opracowanych przez Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych nanokostek zawierających atomy węgla, fluoru, krzemu i tlenu. Rzecz jasna skład chemiczny, w przypadku nanomateriałów, to dopiero początek. Nie mniej ważna jest bowiem sama struktura, a w tym konkretnym wypadku tekstura, czyli to jak uformowana jest powierzchnia.
Roboty zagościły w ludzkiej świadomości dużo wcześniej, niż rzeczywiście pojawiły się w naszym otoczeniu. Opublikowana w 1920r. sztuka „R.U.R.” Karela Čapka, po raz pierwszy wprowadziła słowo „robot” do naszego języka, przy okazji od razu roztaczając przed nami wizję buntu rozumnych maszyn.
Mimo że postęp technologiczny przez długi jeszcze czas nie pozwalał na skonstruowanie maszyn samodzielnie podejmujących decyzje o swoim działaniu, to problem zapewnienia, by zachowywały się one we „właściwy” z naszego punktu widzenia sposób, stale zaprzątał umysły futurologów. W latach czterdziestych, w swoim zbiorze opowiadań „Ja, robot” Isaac Asimov zaproponował „Trzy prawa robotyki”:
Gdy ostatnim razem pobierano Ci krew do badania, nie w głowie Ci zapewne było, jakimi metodami w laboratorium zlicza się stężenia rozmaitych komórek wchodzących w jej skład. Rozdzielenie różnych typów komórek w taki sposób, aby uzyskać dużą pewność, jest tymczasem dość istotnym problemem. Tradycyjne metody, takie jak frakcjonowanie w wirówkach, mają swoje ograniczenia – nie wszystkie komórki można rozdzielać w ten sposób. Inne, wykorzystujące zjawiska fluoroscencji, wymagają użycia skomplikowanej aparatury. O ile prostsze byłoby życie laborantów, gdyby komórki po prostu sortowały się same…
Ekran, z którego czytasz te słowa, zbudowany jest z materii. Tak samo zresztą jak całe Twoje otoczenie i Ty sam. Materia otacza nas przez cały czas i jest tak powszechna, że rzadko zadajemy sobie pytanie: czym właściwie ona jest?
Być może po części jest tak dlatego, że odpowiedź na to pytanie nie jest wcale łatwa. Ze szkoły oczywiście pamiętamy, że materię tworzą atomy, niegdyś uważane za niepodzielne – dzisiaj wiemy, że zbudowane są z neutronów, protonów i elektronów. Taka odpowiedź przestaje jednak wystarczać, gdy weźmiemy pod uwagę dwa fakty.
Obsługa współczesnego komputera wymaga zazwyczaj (zwłaszcza w dziedzinie zastosowań „biurowo-domowych”) obsługi graficznych interfejsów użytkownika. Mówiąc prościej, od użytkownika oczekuje się, że będzie przemieszczał po ekranie wskaźnik i wykonywał czynności takie jak „klikanie”, „zaznaczanie” czy „przeciąganie”. Znakomita większość z nas nie ma z tym większych problemów. Nie zapominajmy jednak, że są wśród nas osoby, dla których precyzyjne przesuwanie myszki po blacie stołu, to zadanie wymagające wielkiego wysiłku.
Mowa tu osobach cierpiących na zaburzenia motoryczne spowodowane na przykład chorobą Parkinsona lub porażeniem mózgowym oraz osoby u których na wskutek choroby lub urazu występuje duża bolesność lub ograniczenie zakresu ruchu dłoni lub palców.
Zdjęcie dzięki uprzejmości / Courtesy of the University of Southampton and Segoz
Telefon komórkowy dawno przestał być przedmiotem zbytku, a stał się niemalże produktem pierwszej potrzeby. Od kilku lat coraz popularniejsze stają się tzw. smartfony, czyli urządzenia wyposażone w systemy operacyjne, które pozwalają na wgrywanie autorskich aplikacji. Współczesne urządzenia służą nam do słuchania muzyki, oglądania filmów, gier i przeglądania internetu. Czy smartfon może jednak służyć do czegoś więcej niż rozrywka? Podobno są ludzie, którzy do pracy korzystają z zaawansowanych aplikacji biznesowych. Nie jest to jednak informacja potwierdzona. My mamy dla was informację o tym, jak urządzenia tego typu zamierzają wykorzystywać naukowcy z uniwersytetu w Southampton.
Z pozoru delikatna i zwiewna, w rzeczywistości dużo mocniejsza niż mogłoby się wydawać. Od czasów starożytnych fascynuje i inspiruje człowieka. Przypisywano jej właściwości lecznicze i mistyczne. Wykorzystywano jako płótno malarskie, a popularny jedwab to nic innego jak, bardzo podobna do pajęczej, nić przędna pajęczaka motyla zwanego jedwabnikiem. W ostatnich latach zaś, pajęczynom coraz pilniej przyglądają się specjaliści od inżynierii materiałowej, którzy mają nadzieję zaczerpnąć z nich inspirację do stworzenia nowych, wytrzymalszych materiałów.
Zachęceni popularnością artykułu o narodzinach samoświadomości u robotów, postanowiliśmy iść za ciosem. W dzisiejszym artykule poznamy robota, który dzięki introspekcji potrafi zmienić swój światopogląd, oraz jego młodszego brata, który potrafi obejść uszkodzenia własnego mózgu.
Tydzień temu poznaliśmy pracę badaczy z Cornell University. Opracowany przez nich robot potrafi samodzielnie stworzyć wewnętrzny model swojej konstrukcji, a następnie korzystając zeń nauczyć się przemieszczać. Potrafi też, w przypadku uszkodzenia, odpowiednio zmodyfikować model i sposób poruszania. To projekt z 2006 roku. Niecałe trzy lata później, Juan Cristobal Zagal i Hod Lipson (który brał udział także w poprzednim projekcie, a obecnie jest kierownikiem Laboratorium Syntezy Obliczeniowej w Cornell) opublikowali wyniki swoich prac nad robotami, których zdolności samoanalizy skupiają się bardziej na umyśle, niż na ciele.
„Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?” Sporo czasu jeszcze upłynie, zanim na poważnie będziemy mogli zadać sobie tytułowe pytanie z powieści Philipa K. Dicka, już dzisiaj jednak istnieją roboty zdolne do pewnego rodzaju introspekcji swojej “osoby”.
Robotyka rozwija się od kilkudziesięciu lat. W zakładach przemysłowych roboty stały się nieodzowną częścią zautomatyzowanych linii produkcyjnych. Pracują nieprzerwanie, z mechaniczną powtarzalnością i nie skarżą się na pensję.
Gdy jednak wyjdziemy poza teren fabryki, okazuje się że roboty nie zapuściły tutaj jeszcze korzeni.Ich zastosowanie ogranicza się właściwie do rozrywki i prostych prac takich jak odkurzanie. Nawet wyjątkowo medialne roboty saperskie, są tak naprawdę zdalnie sterowanymi platformami robotycznymi, które nie posiadają praktycznie żadnej autonomii działania.
Ostatnie lata w internecie upływają pod znakiem portali społecznościowych. To tam spędzamy coraz więcej czasu, poświęcając go między innymi na oglądanie zdjęć naszych – nierzadko nigdy nie widzianych w realu – znajomych. Większość z nas nie zastanawia się nawet nad barierą jaką napotykają w takim momencie ludzie niewidomi. Współczesne oprogramowanie potrafi co prawda odczytać na głos poprawnie przygotowaną stronę internetową, tak aby możliwie ułatwić skorzystanie z jej treści. Niestety, przedstawienie osobie niewidomej treści zawartej na zdjęciu to zupełnie inna bajka.