CHEMIARafa Marszaek · 4 stycznia 2010
Dzisiaj tylko mała porada dla kryminalistów-amatorów. Słyszeliście być może o tym, że ananas jadalny zawiera enzym, który, mówiąc krótko, może nas strawić (ogniem piekielnym. Znaczy – ananasowym). Dlatego nie zaleca się jedzenia zbyt dużych ilości świeżego ananasa na raz.
Enzymem tym jest bromelina. Jeden z mitów dotyczących bromeliny i ananasa głosi, że można z ich pomocą usunąć linie papilarne. Ha! - zakrzyknie zaraz domorosły gangster. – To rozwiązanie moich problemów.
Otóż nie – pomimo tego, że nawet zazwyczaj nieomylny Stephen Fry także podparł ten mit swoim autorytetem. Tom Scott (tzw. osobistość internetowa) przeprowadził ten eksperyment na sobie. Biedak, mógł sobie tego oszczędzić, gdyby wcześniej zerknął w gugla i szpernął za literaturą. A przebieg i wyniki doświadczenia możecie obejrzeć tu:
CHEMIARafa Marszaek · 28 stycznia 2010
Czy jesteście posiadaczami pięknego, błyszczącego jak złoto tytanowego zegarka, za którego zapłaciliście fortunę? Jeśli tak, jest duża szansa, że przepłaciliście (jeśli jest to Rolex, to przepłaciliście za markę, jeśli inna marka, to przepłaciliście za etykietkę). Znakomita większość wyrobów użytkowych ometkowana jako wyroby tytanowe – głównie noże, zegarki, ostrza do maszynek do golenie, ale także na przykład ultra-twarde wiertła – nie jest tytanowa sensu stricte…
Tym, co odpowiada za trwałość takich produktów, a także za złotawy połysk jest w istocie azotek tytanu. Brzmi podobnie, ale jednak nie to samo. Azotek tytanu jest materiałem ceramicznym wykorzystywanym jako materiał powłokowy – albo warstwa wzmacniająca czy też ochronna, ale także dekoracyjna. Większość produktów tzw. tytanowych jest tak naprawdę wykonana ze stali pokrytej właśnie tym niezwykłym związkiem.
CZY WIESZ, ŻE?Rafa Marszaek · 17 stycznia 2010
Wieść gminna niesie, że puszczanie muzyki Mozarta nowonarodzonym maluchom zwiększa ich inteligencję – geniusz mistrza spływa przez membrany głośników wprost do ich małych główek i przestawia im neurony. O efekcie Mozarta większość z nas kiedyś słyszała – jest to legenda miejska, która ma już blisko 30 lat, i wygląda na to, że prędko się nie zestarzeje.
A wszystko zaczęło się w 1993 roku od pracy autorstwa Frances Rauscher i współpracowników opublikowanej w Nature (co niewątpliwie pomogło temu memowi prędko rozprzestrzenić się po świecie). W pracy tej badacze opisali, jak puszczanie studentom muzyki Mozarta – a ściślej jego sonaty D-dur na dwa fortepiany – zwiększa ich zdolności kognitywne. No i rozpętało się muzyczne pandemonium.
CHEMIARafa Marszaek · 31 stycznia 2010
Farmaceutyki to – w granicach rozsądku – zbawienie ludzkości i cud XX wieku. Olbrzymi postęp medycyny w ostatnim stuleciu to przede wszystkim skutek odkrycia wielu setek, tysięcy, a może nawet milionów nowych leków. Nowe metody, nowe urządzenia też odgrywają ważną w tym rolę. Niemniej jeśli dobrze się nad tym zastanowić, to widać, że 90% przypadłości można wyleczyć albo środkiem przeciwbólowym albo antybiotykiem.
Leków zresztą zażywamy więcej niż potrzebujemy, stosując często, świadomie bądź nie, efekt placebo. Napychamy się aspirynami i ibuprofenami, gripeksami i syropami, koktajlami witaminowymi i antybiotykami, antydepresentami i przeczyszczaczami. I tak dalej, i tym podobne. Część z tych substancji ulega rozkładowi w organizmie. Ale wiele wydalanych jest z moczem, nie wspominając o lekach, które do tego wtórnego obiegu trafiają prosto z fiolki – a bo się przeterminowały, a bo się rozsypały, a bo jeszcze coś innego. I nikt nie zastanawia się, gdzie to wszystko spływa. A przecież w przyrodzie nic nie ginie, a ścieki nie parują i odlatują w kosmos tylko spływają do rzek, mórz, oceanów. I ktoś jednak – czy też coś – może je ponownie połknąć w tej czy innej formie. Nad skutkami tego jednak nikt nie rozpamiętuje. A może właśnie powinniśmy.
CIEKAWOSTKIRafa Marszaek · 29 stycznia 2010
Wspominałem w październiku zeszłego roku o profesorze Hwangu Woo-Suku, w kontekście wyroku koreańskiego sądu skazującego go za fałszerstwa, których dopuścił się na polu nauki. Hwang Woo-Suk jest być może najbardziej znanym współczesnym naukowcem oszustem, lecz nie wynika to ze skali oszustwa, ale raczej z faktu, że badania prowadził w dziedzinie niezwykle kontrowersyjnej i przyciągającej uwagę nie tylko świata naukowego, ale też wielu laików – w dziedzinie klonowania, jak twierdził, ludzi.
CHEMIARafa Marszaek · 12 stycznia 2010
Ypres to niewielkie belgijskie miasteczko w Zachodniej Flandrii o długiej, długiej historii. Pierwsze wzmianki o nim sięgają pierwszego wieku p.n.e. Rozwijało się prężnie w średniowieczu dzięki handlowi prowadzonemu z Anglią. Do historii przeszło jednak dzięki spustoszeniu, jakie dokonało się w nim w czasie pierwszej wojny światowej. A w ludzkiej świadomości nazwa Ypres została utrwalona w sposób najokrutniejszy – w nazwie morderczego iperytu…
W czasie tej wojny Ypres było miejscem czterech bitew. W czasie drugiej z nich, po której miasto przejęli Niemcy, wojska Rzeszy po raz pierwszy użyły gazów bojowych na froncie zachodnim. W czasie trzeciej bitwy o Ypres, w trakcie której miasto próboway odzyskać wojska Ententy, Niemcy po raz pierwszy użyły gazu musztardowego – nazwanego później od nazwy miasta iperytem. Bitwa ta, chociaż wygrana przez Ententę, była pyrrusowym zwycięstwem: zdobyła ona zaledwie kilka dodatkowych kilometrów wgłąb linii nieprzyjaciela, lecz miasto zostało niemalże zrównanie z ziemią przez ostrzał artyleryjski, zaś po obu stronach frontu w trakcie trwającej ponad dwa miesiące bitwy zginęło blisko pół miliona osób.